Image Map
Teraz jest Śr sie 05, 2020 2:55 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 3:29 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
Cytuj:
Sorry Jasiek za ten rant, ale ze Twoich postow wynika, ze przed przyjazdem niz zupelnie nie miales, a po przyjezdzie dostales minimalnie wiecej jak nic, to jakos tak sobie wmowiles w jakim to raju mieszkasz

Alez zapewniam Cie Arturze, ze jest tutaj tez troche ludzi, ktorzy niekoniecznie w Polsce (czy w innych krajach) biede klepali i tylko dlatego to marne zycie w Australii sobie cenia :). Byc moze pewnych aspekty zycia tutaj oceniaja inaczej i dlatego widza jakies zalety, ktorych Ty nie widzisz, albo inne rzeczy sa dla nich wazne.
Ty na podstawie swoich doswiadczen Australie oceniasz negatywnie, a inni, na dokladnie tej samej zasadzie, oceniaja ja pozytywnie. I nie rozumiem dlaczego Ci co oceniaja ja pozytywnie sa brainwashed. Bo TOBIE jest tu zle? A dasz mi 100% gwarancje, ze jak ja pojade do UK, Szwajcarii, Stanow czy Kanady to bedzie mi lepiej? I jakie kryteria oceny tego "lepiej" zastosujesz? Czy potrafisz mi konkretnie odpowiedziec na powyzsze pytania?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 3:35 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz mar 29, 2007 12:02 pm
Posty: 137
Lokalizacja: Brisbane
Dzieki arturp za opisanie tego do czego sie zbieralem juz od jakiegos czasu.

Odnosnie licencji, kursow, rejestracji i temu podobnym pierdolom jest totalna bzdura myslenie ze ma to na celu poprawienie jakosci oferowanych uslug. Ma to sluzyc tylko i wylacznie wyrwaniu kasy z potencjalnej ofiary chcacej dana usluge wykonywac.
Przytocze do tego przypadek z wlasnego doswiadczenia, kiedy to moja firma wyslala mnie na "obowiazkowy" kurs zakonczony testem. Na wstepie wykladowca/egzaminator bardzo uczulal na poprawne wypelnienie form, zeby nie bylo bledow itd. Po zakonczeniu czesci wykladowej byl test. Ten sam koles rozdal arkusze i wyszedl z sali. Odrazu podniosl sie z lawki native Ozzie i spytal czy ktos mu pokaze jak wypelnic prawidlowo wczesniejsza forme bo sie pogubil, a w slad za nim zglosilo sie paru innych. Ci sami ludzie przpisali odpowiedzi od innych i tego dnia wszyscy owy test zdali. Tego dnia rowniez Australia zyskala kilku FACHOWCOW-specjalistow w branzy/ludzi z dodatkowym papierkiem w portfelu. TO JEST SMIECH NA SALI!!!

Odnosnie osoby Jaska, to jest to typowa reakcja Polaka zwalajacego wine na innych Polakow za swoje niepowodzenia. 10 lat temu obral dupowaty kierunek studiow (na co uczula innych "magistrow"), zeby 5 lat pozniej sie przekonac ze nie ma w nim mozliwosci rozwoju, dlatego stwierdzil ze wyjezdza. Po przyjezdzie przekonal sie ze dupowaty kierunek z Polski jest dalej dupowatym w Australii, dlatego zdecydowal sie obrac cos innego (swoja droga nieumiejetnosc podjecia zyciowych/przyszlosciowych decyzji swiadczy tylko o slabosci jednostki). Po przejsciu calego mlynu (studia, supermarket, wolontariat itp) udalo mu sie zlapac prace w zawodzie. Ach jaka ulga-osiagnal cos nieosiagalne. Zachwycil sie tym tak ze uwaza ten kraj za najlepszy na swiecie, nie majac porownania do innych jak tylko do Polski, ktora kojarzy mu sie z wlasnymi niepowodzeniami na wlasne zyczenie. Nawet australijskie g...o pachnie dla niego lepiej jak polskie.
Jedyne Jaska okno na swiat to ekran monitora. Jedna rozrywka weekendowa to wyslac posta o 7 rano w sobote albo w niedziele, bo tak bardzo chce pokazac ze jemu sie udalo a innym nie.

Nie masz pokory w sobie kolego, z takim podejsciem za daleko nie zajdziesz, proponuje przewietrzyc gadki od czasu do czasu i sie wyciszyc, bo siedzenie przed kompem tylko oslabi Twoj wzrok i doda kilogramow, co zakladam juz jest w fazie zaawansowanej.

Pozdrawiam Cie serdecznie

PS1. Zanim napiszesz dlaczego tu siedze, jesli tak mi sie nie podoba, odpowiadam ze Australia pasuje mi za to ze jest jeszcze naturalnie dzika, ale wogole nie podoba mi sie to co wyprawia tutaj czlowiek czlowiekowi.

PS2. Arturp wisze Ci browara za wyrecznie z pisania-do odebrania w Brisbane :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 4:02 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
arturp napisał(a):
To bedzie taki dlugi rant, ktory spodziewam sie, wywola wiele kontorwersji, ale nazbieralo mi sie po prawie 2 latach pobytu tutaj, odpisac co nieco


Jak wiele wypowiedzi w tym watku zarowno pozytywnych i negatywnych moim zdaniem kontrowersyjne jest jedynie przeswiadczenie, ze kazdy jest w takiej samej sytuacji i ma podobne osiagniecia czy problemy.

W rzeczywistosci kazdy jest w ciut innej sytuacji i z tego wlasnie powodu nasze subiektywne opinie nie okreslaja jednej wspolnej dla wszystkich rzeczywistosci a tylko postrzegana rzeczywistosc osoby piszacej.

arturp napisał(a):
Do tej pory zastanawialem sie dlaczego Jasiek i KzK i inni tak wychwalaja Australie


Sprawa jest prosta jak swinski ogon. Niektorym sie zycie tutaj podoba, innym nie. Ludzie radza sobie w tutejszej rzeczywistosci lepiej lub gorzej.

arturp napisał(a):
Pytam sie, bo uwazacie, iz 3 miesiace to za malo, ja zas jestem tu prawie 2 lata i mi Australia sie zupelnie nie podoba, wiec slysze, czemu ja nie wyjechalem natychmiast jak zuwazylem ze nie ma tu wiele do zaoferowania. To ile tak trzeba tutaj siedziec?


W niektorych przypadkach wystarczy tydzien by sobie opinie wyrobic. Bedzie to subiektywna opinia danej osoby, do ktorej ma osoba prawo.
Jesli tobie sie tutaj nie podoba i przekonany jestes, ze Australia nie ma nic do zaoferowania to siedzenie tutaj na sile rzeczywiscie nie ma sensu.
Jedyna sprawa o ktorej warto pomyslec to pozostanie na tyle dlugo by uzyskac obywatelswo bo to zawsze moze sie przydac.

arturp napisał(a):
Powiem o sobie. Mam niemieckie obywatelstwo, studia z telekomunikacji skonczylem w Niemczech, przyjechalem do Australii z ponad 12 latami doswiadczenia zawodowego w elektronice i telekomunikcji i to u swiatowych gigantow, m.in. Deutsche Telekom, T-Mobile, Siemens gdzie dochrapalem sie pozycji kierownika a w Australii ledwie dostalem prace zwyklego technika, od ciagania swiatlowodow.....

Przyjechalem tu z zawodem z listy MODL a pracy nie moge znalezc to jakis absurd. Nie ma tu co skladac winy na kryzys, bo przyjechalem tu w 2007 i tak samo nie moglem nic znalezc.


Wiem, ze to moze zabrzmi dziwnie ale oprocz wyksztalcenia, kwalifikacji i doswiadczenia trzeba czasem wyciu miec odrobine szczescia i trafic we wlasciwe miejsce we wlasciwym czasie.


arturp napisał(a):
Jakosc i licencje. Nie wiem gdzie to widzicie, ale jakos tu nie zauwazylem, zeby jakosc szla w parze z tak wymaganymi tutaj lokalnymi certyfikatami.


Tutaj masz oczywista racje. Licencje i papiery nie gwarantuja w sumie nic. W "mojej" rzeczywistosci jest kilka powodow tak rozbudowanego systemu: wymagania firm ubezpieczeniowych, przyzwyczajenie, zrodlo dochodow biurokracji, zwiazki zawodowe i inne organizacje, ktorym konkurencja na rynku sie nie podoba.

arturp napisał(a):
Piszesz Jasiek, ze zona Chinka znow robi za darmo, uwazasz to za normalne, ze po 2 latach Twoja zona nie ma jakiejs stalej pracy, i musi sobie nadal za darmo pracowac zeby referencje miec? Popatrz, ja mam wielu znajomych w Niemczech, Austrii i Szwajcarii, ktorzy maja zony Chinki, Wietnamki, Filipinki, Tajki, bo to ogolnie dobre zony sa.


Szczegolnie w ostatnim punkcie masz racje :D :D :D

Ale znowu roznice w rzeczywistosciach sie pojawiaja.
Moja malzonka (tez z Chin)po tym jak sie w koncu na miejscu urzadzilismy szukala pracy na pol gwizdka (raczej by sobie czas wypelnic) i tylko w ciagu school hours. Prace dosc szybko znalazla i dopiero po zatrudnieniu przez firme zaczela wyrabiac potrzebne "papiery" Pod koniec poprzedniego roku firma padla (zdarza sie) i zona ponownie szukala pracy. Jesli chcialaby pracowac full time to nie bylby to zaden problem a tak musiala chwile poszukac ale w koncu znalazla cos co jej pasuje. Zajmuje sie powiedzmy to wizerunkiem Liberal Party wsrod chinskich wyborcow.


arturp napisał(a):
Poznalem tu wielu Polakow, ktorzy zachowuja sie jak brain washed people, nieustannie powtarzajac, ze lepiej jak w Australii to nie moga miec nigdzie indziej na swiecie, a dobrze jak maja fatalne mieszkanie, 15 letni samochod, prace ktora dostali po 3 latach pobytu, po wyslaniu ze 300 resumes, to tacy ludzie tylko sie osmieszaja, mowiac jak im wspaniale.


Polakow znam bardzo niewielu ale zauwazyc bym chcial, ze to typowo "Australijskie" podejscie do rzeczywistosci i swiata i lokalni Australijczycy maja tak samo. :wink: :wink: :wink:

arturp napisał(a):
Skoro moj zawod tutaj jest na liscie MODL i dodatkowe punkty za to dostalem to gdzie tu potrzbuja elektronikow?


Jak juz wiele razy na forum bylo pisane, zawod na liscie moze byc z wielu powodow. I posiadanie takiego zawodu nie gwarantuje dobrej pracy w danym miejscu. W wielu zawodach z list sa braki ale nie w duzych miastach tylko "daleko od szosy"

arturp napisał(a):
Kombinatorstwo, to chyba jakis joke, KzK. W Australii kombinatorstwo jest i to niezle, jak i wszedzie na swiecie.
Nie jest to kraj pelen cwaniaczkow ale nie ma ich mniej niz gdzie indziej na swiecie.


Jak i wszedzie na swiecie to fakt. Sa tez tacy, ktorzy twierdza, ze nie ma tutaj kolesiostwa, karteli, korupcji itd.
Wszystko jest na miejscu. To jest po prostu normalny kraj a nie raj na ziemi.

arturp napisał(a):
Jezdzilem tez po wielu krajach Europy, USA, Azjii, sluzbowo i turystycznie, i majac wielu znajomych z mojej branzy to w takiej Malezji czu Dubaju zyje sie im lepiej jak mi w Australii, oni byli kierownikami i nadal sa, a ja z kierownika stalem sie zwyklym technikiem, i zadna miara wybic sie z tego nie moglem mimo wielu prob.

Naprawde Australia ma przecietne mozliwosci, nie jest to zly kraj, ale tutaj nie mozna za duzo wymagac, najlepiej sie czuja emigranci ktorzy nic nie mieli, i maja minimalne wymagania od zycia.


To, ze Australia to nie jest kraj, gdzie mozna latwo zrobic blyskotliwa kariere to fak, ktoremu nie da sie zaprzeczyc. Po prostu jest to niewielki kraj (biorac pod uwage populacje) daleko od miejsc gdzie akcja naprawde sie toczy. Bez watpienia w miejscach takich jak Dubaj, Chiny, Malezja czy inne zakatki Azji duzo latwiej cos osiagnac jesli czlowiek zna sie na tym co robi.

Problem w tym co robic jak sie juz to cos osiagnie, bo tam to w zyciu sa jedynie praca i pieniadze a w pewnym momencie w zyciu czlowiek moze zauwazyc, ze wystarczy tego i czas poszukac spokojnego miejsca do normalnego zycia.

Ja tak zrobilem pomimo tego, ze nie przyjechalem do Australi goly i wesoly to z w tym kraju czuje sie bardzo dobrze.

I jeszcze raz powroce do tego co napisalem gdzies wyzej, jesli masz mozliwosc zostac tutaj na tyle dlugo by uzyskac obywatelstwo to radzilnym zeby zacisnac to posiedziec. Potem pojechac zdobywac swiat i miec ta pewnosc, ze furtka zawsze bedzie otwarta.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 4:38 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): So sty 31, 2004 9:22 pm
Posty: 962
[quote="niena1"].... Zamiast zalowac,ze [b]rodacy z tytulem [/b]nie maja normalnej pracy to ich obrzucacie łajnem! Jak skonczycie 5 lat studiow to pogadamy. Polscy Austalopiteki......[/quote

Buahahahaha. " Rodacy z tytulem ". Panienka chyba na WSP studiowala. "..Nie medrca szkielko i oko .."

Ktos kto bimbal 5 lat "studiujac" zasluguje na to co dostaje. Jesli po pieciu zmarnowanych latach jedynym co wynosisz ze szkoly sa zawyzone oczekiwania, nastawiasz sie na bolesna konfrontacje z rzeczywistoscia.
Tak wiec pozeskrobujcie troche jajecznicy z talerzy rodacy z tytulem. Potraktujcie to jako lekcje realnego oceniania wlasnych umiejetnosci i mozliwosci. Wasze ego troszke pocierpi ale mu przejdzie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 5:20 am 
Zeby tak dla jasnosci napisac... ja sam mam magistra z polskiej uczelni, do tego studia podyplomowe, ale sa kompletnie bezuzyteczne, a ich poziom byl nizszy niz kursu na prywatnym college'u w Australii podczas mojej wizy studenckiej. Wiec argument, ze zazdroszcze komus magistra raczej nietrafiony. :)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 6:00 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
niena1 napisał(a):
Nie znacie osob, a piszecie bzdury-czemu czepiacie sie magistrow?bo sami nie macie?! tak to wyglada. Zamiast zalowac,ze rodacy z tytulem nie maja normalnej pracy to ich obrzucacie łajnem! Jak skonczycie 5 lat studiow to pogadamy. Polscy Austalopiteki.

No, to ze mna mozesz juz gadac, bo ja warunek konieczny spelniam :D.

A co do zalowania, ze ktos z magistrem pracy nie ma, to ja tak samo wspolczuje wszystkim, ktorzy pracy nie maja i jest im ciezko. Nie wiem dlaczego magistrom (i to polskim) mialabym wspolczyc jakos szczegolnie ;-).

Ale nie w tym lezy problem. Problem jest w tym, ze niektorzy maja magistra w dziedzinach, ktore nie sa tutaj specjalnie przydatne (jak Jasiek) i moze go sobie tylko w ramki oprawic. W takiej sytuacji czesto ludzie musza zdobywac nowe wyksztalcenie i umiejetnosci, i nasza zalosc nijak im tutaj nie pomoze.
Ja akurat mialam dobrze, bo ja zawodu zmieniac nie musialam i pracuje w swoim wyuczonym i magistersko wystudiowanym :-) zawodzie. Co ciekawe przez kilkanascie lat pracy nigdzie nie musialam swojego dyplomu nikomu pokazywac. Jednak jakis czas temu musialam go odkurzyc, bo zazyczono go sobie jak sie zapisywalam na kolejne studia ;-).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 7:09 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
ewa_m napisał(a):
Ja akurat mialam dobrze, bo ja zawodu zmieniac nie musialam i pracuje w swoim wyuczonym i magistersko wystudiowanym :-) zawodzie. Co ciekawe przez kilkanascie lat pracy nigdzie nie musialam swojego dyplomu nikomu pokazywac. Jednak jakis czas temu musialam go odkurzyc, bo zazyczono go sobie jak sie zapisywalam na kolejne studia ;-).


Ja podobnie.
Pracuje w tym samym zawodzie co przed przyjazdem.

Dyplom od ukonczenia szkoly zostal uzyty dokladnie jeden raz: przy skladaniu dokumentow o uznanie kwalifikacji (gdzie tez byl w zasadzie opcjonalny).

W zadnym miejscu gdzie sie o prace ubiegalem nikt sie owym dyplomem nie interesowal.
Ja wprawdzie tylko prosty inzynier jestem wiec do klubu magistrow nie bede mogl dolaczyc.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 7:28 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
szop napisał(a):
Ja wprawdzie tylko prosty inzynier jestem wiec do klubu magistrow nie bede mogl dolaczyc.

He, he, ja takiej opcji nie mialam ;-). Jak ja studiowalam, to mozna bylo tylko magistrem inzynierem zostac. Ale nie narzekam, bo w koncowce studiow akurat calkiem fajne przedmioty mialam i ciekawie pisac bylo prace magisterska.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 7:40 am 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): Cz maja 03, 2007 8:53 pm
Posty: 39
Lokalizacja: Polska
Witam.Widzę,że na Australinku zaczeło byc ciekawie.Wreszcie nie tylko ja
opisuję absurdy tego "raju na ziemi".Ostatnio dostałam post na priv. i zapytano mnie czy tak faktycznie ta Australia wygląda jak opisuje?
Odpisałam ,że moim celem nie jest naciąganie tego co widze,tylko opisywanie realnych spostrzeżeń.Artur.p napisał ,o swoich problemach zawodowych i po ich przeczytaniu wszystko potwierdza,że Australia żyje w jakimś innym swiecie gdzie cywilizacja dopiero puka drzwi.Porównanie Australi z USA,Kanadą i Europą jest jak najbardziej trafne i bezużyteczne ponieważ po co porównywać poloneza z Audi.Mądre stwierdzenie tam padło,że przyjechał do Australi nie widząc nic na swiecie a w Polsce zarabiał 400 zł.Faktycznie wtedy w Australi można sie zachwycic
.Utrudnienia zawodowe praktykowane w AU to "liga mistrzów".
W Nowym Jorku który Australijczycy widzieli tylko pewnie na ekranach tv mój mąż na 3 dzien poszedł pracowac gdzie? na manhattan za pomocnika budowlanego.Co wymagali?Sporo : chęci i sił gdyz w budowlance jak wiemy one są bardzo potrzebne.Licencje budowlane żeby pracowac w jednym z najdroższych miejsc na ziemi owszem były potrzebne ale elektrykowi.Swoboda zawodowa, wymagane tylko
umiejetnosci i uczciwosc w pracy to cecha normalnych krajow w ktorych
obywatele ,emigranci, i inni mogą cos wniesc do swojego kraju i nie
martwic się o życie.Australia prowadzi polityke "ty mi zapłać ale ja cie
niewiele dam".Znalazłam post pewnego Brytyjczyka.Poczytajcie.Tytuł brzmi "My experience so far........Carpenters beware!!"

I am a Carpenter/Joiner with 29 years experience in the Uk. Of that i spent the last five years working for myself. So, obviously, that is the skill that got my family into Australia. I was fully prepared, before i got here, to go back into the workshop enviroment, no problem. Well!! having marched around the different companies around this area and getting the same response from them all...we havent got much on at the moment but leave us you details etc....i decided that i didnt want to be stuck in a workshop all day anyway if i was honest with myself. Not in this climate anyway! With that i decided that i would set up my own business as a sole trader. This is where the fun starts. Firstly, i got my Australian Business Number, no probs there. Then i proceeded to get my Business name sorted, somehow we came up with Zoom Joinery, fine, i got that passed. $250. I then thought i was up and running, Oh no! On trying to get an ad in the local paper i was told i would need a license to be able to work for the public and also the Government bloke on the phone said he suggests i put the word carpentry in my name otherwise i would not be able to fit kitchens and cabinets etc and would have to do a course to the cost of $2500. So i took his advice and got the name changed to his suggestion, another $250. I am now Zoom Carpentry and Joinery. I then downloaded all the forms for a building License and took them along to the appropriate office. Great!! Have you got your overseas assessment certificate sir?? No, i replied. i have my TRA though that got me into the country....That does not mean anything sir,and you also need to go on a business management course... What??? Dont be daft, i have been doing this for 29 years, i said... So what? was the reply. I went home with my tail between my legs and phoned the assessors. He also said that the TRA did not mean a thing and i would have to fill in loads of forms to prove my experience and i would have to take a practical test etc etc. Then he would assess my forms and seek out all my references and they have an office in the UK that would be able to see if i was telling the truth or not. After completeing all the checks and so on he would then come round to my house and have a dicussion with me about my trade and conduct a small theory test and then proceed to go through my TRA with me. WHAT!!!!!!!! I said. The same bloody TRA that does not mean anything in this country??? Yes, HE said. Oh and by the way, all this was going to cost $960 plus the cost of the management course. I proceeded to fill in the relevent forms and included, My stat decs from the UK, my accounts letter, suppliers letters, references, photos, you name it and it was in. It was then that i stepped back.... Wait! Why should i do this? I know that i can do this job..29 years infact.. They were beginning to make me doubt i was capable. With that i opened a drawer and chucked all the paperwork in to it, That is where it is still! I am not going to be involved in what i think is just a money making scam to prove something that i have been doing as a professional for so long.
I have decided to leave that for a while because i can work for the public on contracts upto the value of $1100 and i can sub-contract with no probs. I have though had to get Liability ins. $600 and Accident and Sickness ins $750 and have all my power tools checked and tagged, i do not know the cost yet.

Dodam, że w "CYWILIZOWANYM KRAJU" zeby swtierdzic czy pracownik
zna sie na swoim fachu wystarczy popatrzec przez kilka dni na jego pracę,jak przychodzi do niej przygotowany ,jak posługuje sie narzedziami,czy je ma.W Australi najwyrazniej nie licza sie praktyczne umiejetniosci tylko stosy papierków za ktore państwo wyciaga coraz wiecej.Mewa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 7:41 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
Ja z troche innej bajki jestem i w moim przypadku to byloby 4 lata studiow inzynierskich i potem 2 lata magisterskich wiec te ostatnie bez wiekszego namyslania sie sobie odpuscilem.

Co widzac oczywisty brak zainteresowania pracodawcow dyplomem okazalo sie dobra decyzja.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 9:11 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 13, 2004 3:51 pm
Posty: 160
Lokalizacja: Adelaide
szop napisał(a):
ewa_m napisał(a):
Ja akurat mialam dobrze, bo ja zawodu zmieniac nie musialam i pracuje w swoim wyuczonym i magistersko wystudiowanym :-) zawodzie. Co ciekawe przez kilkanascie lat pracy nigdzie nie musialam swojego dyplomu nikomu pokazywac. Jednak jakis czas temu musialam go odkurzyc, bo zazyczono go sobie jak sie zapisywalam na kolejne studia ;-).


Ja podobnie.
Pracuje w tym samym zawodzie co przed przyjazdem.

Dyplom od ukonczenia szkoly zostal uzyty dokladnie jeden raz: przy skladaniu dokumentow o uznanie kwalifikacji (gdzie tez byl w zasadzie opcjonalny).

W zadnym miejscu gdzie sie o prace ubiegalem nikt sie owym dyplomem nie interesowal.
Ja wprawdzie tylko prosty inzynier jestem wiec do klubu magistrow nie bede mogl dolaczyc.


Po dluzszej nieobecnosci - tez doloze swoje "3 grosze". Podobnie jak szop moj dyplom byl mi potrzebny raz w momencie kiedy skladalem podanie o wize (18 lat temu). Od tego momentu w pracy w zasadzie nie byl mi ptrzebny chociaz zmienialem ja pare razy. Drugi raz potrzebowalem go "odkurzyc" gdy zachcialo sie wrocilc na studia ale tylko dlatego zeby dostac kilka RPLs. Dodam ze pracjue w swoim wyuczonym zawodzie.

Na poczatku tego roku szukalem dwoch inzynierow do naszej "R&D" grupy (elektronika and software). Po wstepnej selekcji (bazujac glownie na Resume) zaprosilem kilkunastu "obiecujacych" kandydatow. Niestety na interview nastepowalo duze rozczarowanie gdzyz wielu z nich oprocz ladnego resume i wiedzy teoretycznej rozkladalo sie na bardzo prostych pytaniach praktycznych (np. pokazujac schemat pytalem co ten uklad robi i do czego moze byc uzyty, albo wprowadzajac blad do schematu prosilem o znalezienie tego beldu). Musielismy powtorzyc ogloszenie bo nie moglismy wybrac wlasciwego kandydata. Wkoncu znalezlismy dwoch dobrych kandytatow - obaj "swiezo upieczeni" emigranci - jeden z Kanady a drugi z Chin.

Ostatnie 3 miesiace spedzilem poza Australia - bylem w Europie (takie polaczenie urlopu i pracy). W Polsce bylem tylko 10 dni a reszte czasu spedzilem podrozujac po Europie zwiedzajac i przy okazji odwiedzajac swoich "customers". Przyznam ze milo wspominam caly pobyt ale dla mnie Europa nie jest miejscem do spokojnego i "zrelaksowanego" zycia. Za kazdym razem kiedy wracam do domu, do Australii, wiem dlaczego tu jestem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 11:35 pm 
No coz... wiekszosc nie rozumie, ze rozpoznanie zawodu i przyznanie statusu rezydenta to jedno i nikt nie gwarantuje zatrudnienia. To jest kapitalizm, a nie socjalizm. Program emigrancki wylawia potencjalnych kandydatow, ktorzy maja szanse wypelnic luki na rynku, ale nie oznacza to, ze jest to gwarantowane. Od samego kandydata zalezy, jak sobie na tym rynku poradzi. Po prostu kazdy pracodawca wymaga czegos innego.

Bledem jest uparte trzymanie sie jednego zawodu, jesli widac, ze nie ma w nim pracy. Warto wtedy jest rozejrzec sie po zawodach pokrewnych.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt sie 18, 2009 1:31 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
O, w tym watku wylonily sie dwa osobne idace swoimi torami ;-).
Wyglada na to, ze srodowisko tradies broni sie przed nowoprzybylymi zasalaniajac sie licencjami, natomiast profesjonalisci z dobrym doswiadczeniem bronia sie sami, niezaleznie od tego skad pochodza.
Boogie napisal:
Cytuj:
Ostatnie 3 miesiace spedzilem poza Australia - bylem w Europie (takie polaczenie urlopu i pracy)... Przyznam ze milo wspominam caly pobyt ale dla mnie Europa nie jest miejscem do spokojnego i "zrelaksowanego" zycia. Za kazdym razem kiedy wracam do domu, do Australii, wiem dlaczego tu jestem.

My w UK mieszkalismy przez trzy lata, majac tam dobra prace (rowniez w zawodzie). Owszem zaopatrzenie sklepow jest tam lepsze (ale juz caly shopping experience niekoniecznie ;-)). Europa blisko (narty we Wloszech ;-)). Moglismy w UK zostac na stale, ale my wolimy mieszkac w Australii. Podoba mi sie przestrzen, spokoj, usposobienie ludzi i stosunkowa izolacja tego kontynentu. Ale to opowiada mnie i mojej rodzinie i dlatego tu mieszkamy.

Mewa:
Cytuj:
Odpisałam ,że moim celem nie jest naciąganie tego co widze,tylko opisywanie realnych spostrzeżeń.

Mewa, to moze sa spostrzezenia realne, ale nadal sa one subiektywne, czego ciagle wydajesz sie nie rozumiec (w kazdy razie tak wynika z tego co tutaj piszesz). I Ty nie opisujesz jaka Australia jest naprawde, tylko jaka ona jest z Twojego puntu widzenia. Ale jak wiadomo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia ;-).

Hm, nadal nikt mi nie chce zagwarantowac, ze innym kraju bedzie mi lepiej. Ciekawe dlaczego....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 19, 2009 3:48 am 
mewa1 napisał(a):
Witam.Widzę,że na Australinku zaczeło byc ciekawie.Wreszcie nie tylko ja
opisuję absurdy tego "raju na ziemi"..



Opinie zawsze byly i beda rozne co do Australii, czy tez na kazde inne tematy, zadna to niespodzianka. Nie wszystkim ten kraj sluzy i cale szczescie!!!
Australia to normalny kraj do zycia i gdyby Polska miala tylko jakas czesc z tych tut. pozytywnych aspektow, niezbednych do prowadzenia spokojnego i normalnego zycia - nikt nie szukalby tego w swiecie. Prawda jest taka nie inna.
Z roznych powodow znalezli sie tu Polacy i w wiekszosci zostali oni tu dla tego spokoju i normalnosci. Jesli ktos tego nie ceni, to proste, ze nie powinien szukac szczescia tu na tym koncu swiata - zrozumialas to szybko i dobrze.

"mewa" napisala:

W Nowym Jorku który Australijczycy widzieli tylko pewnie na ekranach tv mój mąż na 3 dzien poszedł pracowac gdzie? na manhattan za pomocnika budowlanego.Co wymagali?Sporo : chęci i sił gdyz w budowlance jak wiemy one są bardzo potrzebne

Po pierwsze, Australijczycy to narod, ktory uwielbia podroze i zwiedzanie swiata i sa narodem jednym z najbardziej aktywnych w podrozach- wiec nie przekazuj z palca wyssanych blednych informacji.

Po drugie, w Nowym Yorku na Manhattan zatrudniaja przy budowach w wiekszosci tylko nielegalnych emigrantow czy tez turystow, stad tak latwo tam o prace. Dlaczego? Ze wzgl. na bardzo szkodliwe warunki tej pracy i wykryte istniejace tam promieniowanie. Ale o tym nie mowi sie oficjalnie. Taki pracownik jak Twoj maz, byl wygodny, bo nie bedzie mial prawa do jakichkolwiek odszkodowan zdrowotnych w przyszlosci.

"mewa" napisala rowniez:

Mądre stwierdzenie tam padło,że przyjechał do Australi nie widząc nic na swiecie a w Polsce zarabiał 400 zł.Faktycznie wtedy w Australi można sie zachwycic

Nawet jesli te 400zl czyTy uwazasz to za smieszne? To sa i byly smutne, polskie realia. Do dzis wiekszosc ludzi w Polsce zarabia smieszne kwoty i ktorym brakuje na podstawowewydatki.

Widocznie liczylas zarobic tu fortune w krotkim czasie i przeliczylas sie, bo poza machaniem dyplomem, czyms wiecej trzeba sie tu wykazac, np. spokojem i usmiechem a nie skwaszana, zbuntowana mina - do glowy Ci to nie przyszlo, prawda?


Ponadto, kazdy z krajow ma swoje ustalone zasady emigracyjne i zasady odnosnie wystawiania juz licencji lokalnych odnosnie co do danego zawodu i nie Tobie osadzac po co to robia i ile to kosztuje - w Polsce zasady te tez istnieja! A przy tym ile biegania od urzedu do urzedu, gdzie tu bez wychodzenia z domu mozna wszystko zrobic (poprzez internet i telefon).


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 19, 2009 4:33 am 
Ewa,

Bo to jest tak...

Ten, co nie dostal wizy PR, bedzie mowil, ze tutejszy system przyznawania wiz PR jest zly. Niewazne, ze mu wytlumaczysz, ze system jest selektywny i otwarcie drzwi dla kazdego emigranta doprowadziloby do katastrofy gospodarczej. System jest zly i juz, bo ON NIE DOSTAL WIZY.

Ten, co przyjechal z magistrem czegos tam, wklada to na swoje Resume, wysyla te Resume to sklepow, gdzie potrzeba ludzi z doswiadczeniem, a nie z magistrem i do restauracji, gdzie sie dzwoni albo idzie rozmawiac twarza w twarz, a nie wysyla e-maile, bedzie narzekal na tutejszy rynek pracy. Niewazne, ze cos moze zle robi, ze jest overqualified, ze szuka zlej pracy i zwyczajnie przegrywa z mlodszymi, lepiej mowiacymi po angielsku i nie majacymi magistra. Rynek pracy jest fatalny i juz, bo ON NIE MOZE ZNALEZC PRACY.

Ten, co ma 12 lat doswiadczenia, zjezdzil pol swiata i byl kierownikiem, a tu jest tylko technikiem tez bedzie narzekal na tutejszy rynek pracy. Niewazne, ze moze fakt, ze w tylu krajach pracowal, nie podoba sie pracodawcom (sam sie na to kiedys nacialem, ze jak pracujesz w zbyt duzej liczbie miejsc, to nie jestes dobrym kandydatem, bo oni tu szukaja long term), a juz szczegolnie hamuje ich przed zaproponowaniem awansu. Niewazne, ze doswiadczenie lokalne jest wazniejsze ze wzgledu na odciecie Australii od swiata i inne warunki niz w Eurazji, co wymusza inne rozwiazania niz w wlasnie tam. Niewazne, ze moze tutejszy rynek jest zupelnie inny. No ale jego mozna zrozumiec - chce byc kims wiecej niz technikiem. Ciekawe, ze on nie rozumie, dlaczego jest tak a nie inaczej. No ale rynek pracy jest fatalny i juz, bo NIE MA TU TAKIEJ PRACY, JAKA BY CHCIAL.

Ten, ktory tu mieszka na stale i przyzwyczail sie i zaakceptowal tutejsza rzeczywistosc, jakims dziwnym trafem jednak zdaje sie wiecej z tego rozumiec i sobie z tym radzic, co nie znaczy, ze ze wszystkim sie zgadza. Okazuje sie jednak, ze praca jest i to wcale niezle platna, samochody nie sa drogie, podobnie mieszkania (zalezy, gdzie sie szuka). Niektorzy z nas maja swoj prywatny biznes, niektorzy zainwestowali w nieruchomosci, inni nadal splacaja kredyt, ktory dopiero co zaciagneli. Inni licza na kolejne spadki cen nieruchomosci i dalej wynajmuja. I zadziwiajaco w wielu wzgledach pokrywaja sie wpisy moje, twoje, Szopa, Boggie, Krowy i paru innych... A moze faktycznie zyjemy w jakims matrixie i jestesmy ofiarami brainwashing i to wszystko nam sie wydaje?


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL