Image Map
Teraz jest Śr sie 05, 2020 3:01 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 19, 2009 1:36 pm 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): Cz maja 03, 2007 8:53 pm
Posty: 39
Lokalizacja: Polska
Witam.W co trzecim mailu wymienia sie słowo "magister".Jakie to ma
znaczenie czy ja jestem magistrem czy nie.Trzba miec duzy dystans co do pracy którą sie wykonywało w Polsce a perspektywą jaką miałam miec przyezdzając do Australii.Nie wymagałam wiele -juz pisałam co chciałam robic (najprostsze prace z możliwych np:przesypywanie piasku na plazy). Jasek.Mowisz o rzeczach oczywistych ktore ja wiem pracujac w Polsce ,ze nikt albo prawie nikt nie czyta resumes wysłanych mailem.Wiadomo co sie z nimi dzieje-ląduja w koszu.Natomiast kazde resume papierowe wysłane pocztą jest zawsze odnotowywane w kazdej firmie,chyba nawet w Australii tak jest.Moje osobiscie roznoszone resume z naciaganym doswiadczeniem ,gdzie "kłamałam" ,że sprzątałam,
pracowałam na kuchni czy jako pomoc nie spotkało sie z ani jednym odzewem.Patrzac na polityke rzadu Australii widze ze zarabiaja oni na opłatach wizowych,a ludzie ktorzy tu przyjada musza zainwestowac w wyposazenie domowe,samochod,mieszkanie,super licencje a srodowisko australijskie ,przeważnie konkretne branże zawodowe zniechecaja i naciagaja kosztami przyszłych emigrantów.Kraj ten po prostu swoim
przecietnym rynkiem pracy nie jest w stanie zaoferowac imigrantom
wewnetrznego spokoju życiowego bo niestety praca a zwiazane z tym
finanse są chyba podstawa stabilizacji zyciowej-trzeba sie za coś utrzymac ,prawda? Ktos tam pisał o Wpaniałym Australisjkim stylu zycia.
Styl życia? Każdy sobie osobiscie kreuje styl zycia,jeden jest
pracocholikiem,drugi woli sie nie przemeczac żyjąc tak sobie.Jakiz
to Australijczycy maja styl życia? Za duzo krajow zwiedziłam ,zeby sie
ich"rzekomym"stylem podniecac.Pozdrawiam.Mewa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 19, 2009 8:11 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): N wrz 12, 2004 10:51 am
Posty: 145
Lokalizacja: Polska
[quote="niena1"]Wiecie co tak czytam te posty i sie zastanawiam czy was przypadkiem nie zatrudnili zeby zniechecic rodakow do przyjazdu do AU...Polak zostanie Polakiem nawet na drugim koncu swiata. Sposob, w jaki wypowiadacie sie o rodakach jest godny pozalowania. Nie znacie osob, a piszecie bzdury-czemu czepiacie sie magistrow..."



No tak się składa , że pisałem o Polsce a nie o Australii. Od kilkunastu lat w Polsce można zaobserwować masową produkcję magistrów różnej maści. Powstało tyle wyższych szkół, że zliczyć ich nie można. To doprowadziło do zaniku zwykłych potrzebnych zawodów, ot choćby fryzjer. Jest niedobór zawodówek, które kształciły fachowców od rękodzieła dając im później możliwość do dalszego kształcenia. Ty skończ najpierw studia a później poszukaj pracy... tylko na pierwszej rozmowie nie oburzaj się, że proponują 1300 brutto a nie jak przystało na kandydata po studiach 2500. No i zakres obowiązków dokładnie obejrzyj ponieważ może zawierać niektóre rzeczy, których absolwentom po studiach robić nie wypada. Ogólnie do magistrów nic nie mam... sam nim jestem od dawna jak to państwowe szkoły jeszcze egzaminy miały... to co w głowie i w sercu zależy od człowieka a nie od dyplomu...koleżanko.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 19, 2009 11:08 pm 
Cytuj:
Witam.W co trzecim mailu wymienia sie słowo "magister".Jakie to ma
znaczenie czy ja jestem magistrem czy nie.Trzba miec duzy dystans co do pracy którą sie wykonywało w Polsce a perspektywą jaką miałam miec przyezdzając do Australii.Nie wymagałam wiele -juz pisałam co chciałam robic (najprostsze prace z możliwych np:przesypywanie piasku na plazy).


Mewa... masz w tym zdaniu sto procent racji. Problem w tym, zeby ten magister nie pojawial sie na twoim Resume, kiedy ubiegasz sie o proste prace. Przyczyna jest dosc prosta - pracodawca stwierdzi, ze ta praca nie jest zgodna z twoimi kwalifikacjami i uzna, ze nie ma cie co zatrudniac, bo gdy tylko znajdziesz cos, co odpowiada twoim kwalifikacjom, natychmiast go opuscisz. Nie tak dalej jak wczoraj u mnie w pracy byla mala dyskusja na ten temat i Aussies zapytali mnie "po co magister do pracy jako recepcjonistka, sekretarka czy telemarketer". Dlatego dobra metoda jest przygotowac sobie ze 2 lub 3 wersje Resume, kazda na inny rodzaj pracy.

Nie znam twojego poziomu angielskiego, ale moze wolalabys sprobowac zalapac sie na data entry albo telemarketing? Pojawiaja sie tam prace, gdzie wymagania to 'no experience necessary', zreszta pojawiaja sie i w innych miejscach. Przyklad:

Cytuj:

Subway Enoggera requires the services of motivated individuals who poses a flare in providing excellent customer service. Fast food experience is not necessary but would be a bonus.

We are looking for people who are reliable and responsible but are able to have a little fun while working. Shifts are available from 7 am through to 11pm. Must be able to work either unsupervised or as part of a team.

All training is provided. We are looking for people who want secure long term employment and would perfectly suit people looking for a job to get them through university or other further education.

Kamal Setu
P.O. Box 690
Ashgrove Qld 4060



i drugie

Cytuj:
Subway Buranda
Centro Shopping Centre
Ipwsich Road
Buranda

We have partime positions available for sandwich artists able to work Nights and Weekends

Training will be done on site.

Candidates must have a cheerful outgoing nature and a good grasp of the english language.

Night shifts are usually 5pm till 10pm.

Weekend shifts available for mornings and afternoons.



Subway Buranda
subwayemployment@westnet.com.au


Ogolnie to Subway bardzo czesto szuka ludzi bez doswiadczenia do robienia kanapek. Ja bym sie na twoim miejscu wybral do paru Subway'ow osobiscie.

Cytuj:
kazde resume papierowe wysłane pocztą jest zawsze odnotowywane w kazdej firmie,chyba nawet w Australii tak jest.Moje osobiscie roznoszone resume z naciaganym doswiadczeniem ,gdzie "kłamałam" ,że sprzątałam,


Nie wiem, bo nigdy nie wysylalem Resume poczta. :) Ale niezlym sposobem jest faksowanie, choc tez nigdy tego nie stosowalem. Ale wiem, ze jak firma prowadzila rekrutacje, to sporo przyszlo wlasnie faksem. Ja osobiscie zawsze wysylalem e-mailem, a tylko w poczatkowej fazie roznosilem.

Nie jestem pewien, czy to dziala na poczatku, ale ja juz od pewnego czasu mam tutaj metode, ze jak potrzeba mi pracy, to szukanie zaczynam od telefonu do agencji rekrutacyjnej Recruitment Solutions i pytam ich o prace zarowno stale jak i czasowe. Prawdopodobnie taka metoda dziala z kazda jedna porzadna agencja rekrutacyjna.

Cytuj:
Patrzac na polityke rzadu Australii widze ze zarabiaja oni na opłatach wizowych,a ludzie ktorzy tu przyjada musza zainwestowac w wyposazenie domowe,samochod,mieszkanie,super licencje a srodowisko australijskie ,przeważnie konkretne branże zawodowe zniechecaja i naciagaja kosztami przyszłych emigrantów.Kraj ten po prostu swoim przecietnym rynkiem pracy nie jest w stanie zaoferowac imigrantom wewnetrznego spokoju życiowego bo niestety praca a zwiazane z tym finanse są chyba podstawa stabilizacji zyciowej-trzeba sie za coś utrzymac ,prawda?


Kraj ten zaoferuje wewnetrzny spokoj zyciowy wtedy, kiedy sie znajdzie prace i jest sie PR. :) Rzad australijskich ma za zadanie poszukac POTENCJALNYCH kandydatow, ktorzy nadaja sie na rynek pracy, a poniewaz tu jest kapitalizm, to nikt niczego nie moze obiecac.

Cytuj:
Styl życia? Każdy sobie osobiscie kreuje styl zycia,jeden jest pracocholikiem,drugi woli sie nie przemeczac żyjąc tak sobie.Jakiz to Australijczycy maja styl życia? Za duzo krajow zwiedziłam ,zeby sie ich"rzekomym"stylem podniecac.


Styl zycia pewnie kazdy ma inny. Ale jednak zdecydowana wieksza z nich laczy dosc spokojne podejscie do tego co robia, postawa 'no worries mate'. Sprawia to, ze czesto najbardziej odpowiedzialne prace wykonuje sie bez poteznej presji, obojetnie czy jest sie pracoholikiem, czy nie przemeczajacym sie.

Cytuj:
Nawet jesli te 400zl czyTy uwazasz to za smieszne? To sa i byly smutne, polskie realia. Do dzis wiekszosc ludzi w Polsce zarabia smieszne kwoty i ktorym brakuje na podstawowewydatki.


Wiekszosc ludzi, co ze mna studiowala (a przynajmniej ci, z ktorymi mam kontakt) zarabia ponizej 2 tysiace zlotych miesiecznie na reke. Niewazne, jak dobrzy byli na studiach, jak inteligentni byli. Mimo to nie narzekaja, zaakceptowali takie zycie, bo nie mieli innego wyjscia. Czesc zrobila podobnie jak ja - wyemigrowala. Jest to doprawdy dramatyczne, ze ja za strata (czynsz) place $400 na kwartal i za council (wywoz smieci itp) $170 tez na kwartal, a moi rodzice w malym miescie w Polsce 600 zl miesiecznie za czynsz + wywoz smieci (na kwartal wychodzi 1800 zl).


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz sie 20, 2009 7:59 am 
[quote="Jasiek"]
Nie znam twojego poziomu angielskiego, ale moze wolalabys sprobowac zalapac sie na data entry albo telemarketing? Pojawiaja sie tam prace, gdzie wymagania to 'no experience necessary', zreszta pojawiaja sie i w innych miejscach.

Jasiek po co te oferty pracy, przeciez "mewa" wrocila do Polski po 3 miesiecznym tu pobycie i stad tak placze teraz na forum a do tego co za nieziemski ekspert zrobil sie z niej odnosnie wiedzy na temat Australii i Australiczykow.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz sie 20, 2009 10:37 am 
No to cos nie doczytalem i myslalem, ze dalej tu jest, dlatego wklejalem. :)


Góra
  
 
 Tytuł: Całkiem nowa
PostNapisane: Pn sie 24, 2009 11:31 am 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N sie 23, 2009 11:38 am
Posty: 3
Lokalizacja: Polska
Jasiek napisał(a):
Cytuj:
Studenci z Polski uczestnicza w wielu konkursach organizowanych na swiecie przez np:wielkie koncerny informatyczne i osiagaja duze sukcesy (kontrakty z Microsoft ,Cisco,staże dla wielu studentów).


Konkursy konkursami. Sa zwykle ciekawostkami, gdzie jednostki i firmy moga sie wypromowac, a sukcesy sa oczywiscie warte gratulacji, ale z punktu widzenia gospodarki malo znaczace. Kontakty z Microsoft, Cisco, HP mam tutaj poprzez moja prace i nie potrzeba mi do tego mojego polskiego wyksztalcenia, ktore zupelnie jest tu bez znaczenia. Ot chocby dwa tygodnie temu HP zaproponowalo mi zrobienie sobie za darmo dwoch miedzynarodowych certyfikatow - nie dlatego, ze skonczylem polska uczelnie czy australijska szkole, ale ze wzgledu na moje doswiadczenie w tym, czym sie zajmuje i chec rozwoju.

Cisco, HP, IBM i wielu innych oferuja miedzynarodowe certyfikaty dla kazdego, kto tylko chce je sobie zrobic. Nie trzeba byc prymusem, zeby je zdobyc. Trzeba byc natomiast naprawde dobrym, aby oprocz tych certyfikatow byc wartosciowa osoba na rynku, a tego nie wyrabiaja konkursy. Wszystkie te firmy przenosza swoje informatyczne dzialania do Indii, Bangladeszu itp. poniewaz jest to tansze, a efekt ten sam. I jak widac, mimo tych utalentowanych polskich studentow nikt nic do Polski nie chce przeniesc.

Cytuj:
Na rankingi uczelni nie patrze bo to tak samo jak z 3 miejscem Australi jako kraju gdzie najlepiej sie zyje (totalny żart).


A moze wlasnie nalezy popatrzec? Przeciez znikad sie to wszystko nie wzielo. Studiowalem na polskiej uczelni, ale i uczylem sie tu w Australii. I roznica w nauce i sposobie jej prowadzenia jest widoczna. Polska to przestarzaly sprzet, nauka czysto teoretyczna, minimalna praktyka. W Australii zajecia praktyczne, duzo lepszy sprzet, mozliwosc praktyk w najwiekszych koncernach, program rzadu, ktory studentom umozliwia rozpoczecie pracy (tzw. graduates program). Oczywiscie studentom lokalnym, a nie tym, ktorzy przyjechali sobie na wizie studenckiej i jeszcze nie zdali pierwszego egzaminu, a juz domagaja sie wszystkich przywilejow.

Cytuj:
-totalna biurokracja ( licencje zawodowe ,wynajm mieszkan ,itp)


Krowa kwestie licencji juz wyjasnil, ale widze dalej to nie trafia. To jest nic innego jak dbanie o jakosc. Dziala to przeciwko takim, ktorzy cos tam kiedys zrobili i juz chcieliby byc na rowni z tymi, ktorzy to robia regularnie. Zwlaszcza zas przeciwko emigrantom z zadaniami i kombinatorskim studencikom. Podkresla rowniez doswiadczenie i ekspertyze na rynku oraz wymaga regularnego rozwoju zawodowego. Nie wiem, jak to jasniej napisac. Moze Krowa ma jakies pomysly? Moze to jest takie trudne, bo w Polsce jak sie idzie do pracy, to zapomina sie o nauce i rozwoju, a przynajmniej wielu ludzi jeszcze uwaza, ze tak sie robi.

Wynajem mieszkan... tu juz byla cala dyskusja na ten temat. Mieszkania wynajmuja inwestorzy i to oni podejmuja decyzje. Wiarygodny kandydat na mieszkanca potrafi przedstawic dokument przedstawiajacy jego tozsamosc (paszport lub australijskie prawo jazdy lub photo ID, ktore mozna sobie zrobic w RTA), karte bankomatowa, karte kredytowa, karte Medicare. Okazanie tego zestawu dokumentow sprawia, ze jestes wiarygodny. Musisz rowniez przekonac agenta, ze w poprzednich miejscach, gdzie mieszkales, nie bylo z toba problemow oraz ze posiadasz wystarczajace srodki na zaplacenie wynajmu na okres trwania umowy oraz regularne dochody, ktore pozwola im nadal placic regularnie bez opoznien nawet w przypadku jakiegos potkniecia. Do wynajmu konieczni sa oczywiscie rowniez referenci, ktorzy mieszkaja na stale w Australii.

Cytuj:
-tragiczny rynek pracy ( naciagactwo wolontariatami ) z kiepskimi zarobkami ,totalny brak pracy


Nie wiem, jakiej pracy szukasz, ale widzialem jak szukasz - nie umiesz tego zupelnie robic. Pracy jest pelno, tylko trzeba sie do niej nadawac i szukac pracy zgodnej ze swoimi mozliwosciami, a nie probowac zostac dyrektorem w wieku 25 lat. To nie Polska, gdzie 25 latek dzieki znajomosciom zostal dyrektorem lotniska Okecie (bylo to mniej niz 5 lat temu, bo czytalem te informacje juz z Australii). Tu liczy sie doswiadczenie (glownie lokalne) i referencje oraz w przypadku specjalistycznych zawodow - certyfikaty.

Cytuj:
-drożyzna ( samochody,wyposazenie domu ,usługi ,ubrania itd.)


Jesli ceny porownasz do zarobkow z Polski, to oczywiscie masz racje, ale ja bym raczej porownywal zarobki w kraju X do cen w kraju X i wtedy dyskutowal, gdzie jest drozej. Jesli chcesz tanio wyposazyc dom, to idziesz do Fantastic Furniture, Ikea, Kmart, BigW i za duzo nie wydasz. Jesli chcesz jakosc, musisz za nia zaplacic - to chyba logiczne. Samochody... ceny sa minimalnie wyzsze niz w Polsce (np. nowa Toyota Corolla Conquest kosztuje 30 tysiecy dolarow, w Polsce okolo 75 tysiecy zlotych, wiec przy obecnym kursie dolara wyjdzie chyba ciut drozej w Australii). No ale teraz tak... przecietny Polak zarabia 2 tysiace zlotych na reke (przed podatkiem 3 tysiace), wiec na taka nowa Toyote pracuje 3 lata. Przecietny Australijczyk zarabia 52 tys. rocznie (teraz to juz chyba wiecej, ale podaje taka sumke na okraglo), a wiec na nowa Toyote Corolle pracuje okolo 7 - 8 miesiecy. Gdzie tu jest drozyzna w kwestii samochodow? Ubrania drogie? To znow zalezy, co kupujesz i w jakiej jakosci. Uslugi? Internet jest limitowany, co dla przyzwyczajonych do nieograniczonego piractwa Polakow jest prawdziwym bolem, ale znow nie widze, aby w stosunku do zarobkow wychodzil drozej niz w Polsce. Cos w dwoch innych swiatach zyjemy albo zupelnie inaczej tu liczymy. No chyba, ze jak to mowia Aussie - Queensland to juz jest inne panstwo. :D

Cytuj:
-kiepski wybór towarów ( w bangladeszu maja chyba wiekszy wybór)


To zalezy jakich towarow i gdzie. Poza tym... Bangladesz ma prawdopodobnie wiekszy wybor towarow nie tylko niz Australia, ale rowniez i Polska, bo jest panstwem wiekszym i duzo bardziej istotniejszym dla swiatowej gospodarki ze wzgledu na duze zasoby ludzkie.

Cytuj:
-tragiczne budownictwo


I tu mozna dyskutowac. Brak docieplania, pojedyncze szyby, brak zatrzymywania ciepla - tak zgadzam sie. Ale jak juz inni pisali - masz kase, kupujesz dom i docieplasz, zakladasz podwojne szyby i problem rozwiazany. Natomiast kwestia rozplanowania budynkow duzo lepsza niz w Polsce, duzo wieksze przestrzenie, wydzielone pralnie, wieksze lazienki itp.

Cytuj:
-patrząc po Poloni w Australi to na pewno moze ona zaoferować jedynie przecietny poziom życia


To i tak wiecej niz Polska, ktora nawet tego nie moze zaoferowac. Krowa tez o tym pisal w innym watku.

Nie wiem, na jaka Polonie patrzysz. Ja znam taka, ktora cale zycie zameczala wszystkich wokol swoim patriotyzmem i tesknota za Polska, cale zycie nie mogli dolapac sie porzadnej stalej pracy i krazyli mentalnie i fizycznie miedzy Polska i Australia, a znam tez taka, ktora ma tu prywatne biznesy i sa milionerami i prowadzi spokojne zycie.

Cytuj:
Piszesz o kiepskim systemie kredytowym uniwmozliwiajacym inwestycje finansowe.Najwyrażniej masz mała wiedze na temat Polskiego systemu kredytowego.Działa tu nieporównywalnie wiecej wielkich instytucji finansowych z całego swiata które zapewne w tak odizolowanym kraju jak Australia trudno znależć


Wystarczy mi fakt, ze nie istnieje mozliwosc wycofania nadplaty z kredytu mieszkaniowego czyli tzw. offset/redraw. Wiedza Polakow na ten temat jest tak niesamowita, ze pewien magister czegos tam probowal mnie przekonac, ze taki system doprowadzilby do upadku bankow. :lol: Wiesz w ogole, co to jest offset/redraw i ze nie ma go w Polsce, a jest w Australii? Bo mysle, ze od tego powinnismy zaczac.

Teraz kwestia naliczania odsetek w Polsce. Jesli decydujesz sie na wziecie kredytu na X lat, to z gory masz naliczone, ile tych odsetek bedzie. Nawet jesli zdecydujesz sie splacisz to w czasie krotszym, to te odsetki i tak beda takie same. Dla mnie taki system jest rozbojniczy. A wiadomosci, ze kredyt tak dziala, mam od ludzi, ktorzy w Polsce kredyt brali i tak im to tlumaczono. Taki kredyt wzial moj brat (chyba w Nordea) na 30 lat i odsetki, jakie bedzie musial splacic, ma juz z gory naliczone. W Australii masz okres, kiedy placisz odsetki karne (zwykle pierwsze 5 lat), ale nie ze masz je z gory naliczane za caly okres pozyczki!!! Jesli 30 letni kredyt splacisz w 20 lat, to odsetki, ktore splacisz, beda oczywiscie mniejsze.

Wedlug tego, co wiem, kiepsko wyglada rowniez kwestia zamrozenia oprocentowania kredytu na iles tam lat.

Tak swoja droga to podziwiam za wpisywanie sie na trzech roznych nickach (Mewa1, Navacho, Zdzislaw) - czyzby dlatego, aby pokazac, ze jest wiecej niezadowolonych ludzi z Polski w Australii? :lol:


Przepraszam że tak się wcinam do wypowiedzi ale jestem tu nowa. Od jakiegoś czasu myślę o emigracji do AU (jak to sie tutaj pisze;). Widzę że bardzo fachowo się wypowiadasz w wielu kwestiach. Dla mnie jest to kwestia na tą chwilę istotna bo jak wyczytać prawdę o życiu oddalonym o jakieś 30 h lotu. Czy sądzisz że jeszcze jest dobry czas aby rozpoczynać takie procedury ? Czy może rynek pracy tam jest już wąski z racji na kryzys ? Będę wdzięczna za głos
Pozdrawiam Aga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Witam
PostNapisane: Pn sie 24, 2009 12:21 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N sie 23, 2009 11:38 am
Posty: 3
Lokalizacja: Polska
Czytam od rana cały Wasz wątek i bardzo mnie cieszą niektóre wypowiedzi, np Ewy i to nie ze wględu na jedność jajników, no przynajmniej nie przede wszystkim :)
Jestem magistrem :( jak pech to pech i to jeszcze mikrobioogii, czyli od małych robaków jak się śmieją moje dzieci :) Nie pracuję w zawodzie od ponad 14 lat ze względu na realia w naszym kraju (te w latach 96-99) ale też przez wzgląd na mój charakter i nie potwierdzone ADHD - w czasach mojego dzieciństwa mówiło się o kimś - łobuz ;) W każdym bądź razie pracuję w handlu i jestem zadowolona bardzo :)
Ale .... właśnie i oto czemu tu jestem :)
Zrobiło się za szybko...wszystkim zależy na karierze , na kasie , samochody mają być najnowsze i zmieniane najlepiej co roku ...dom - największy z możliwych i najlepiej z basenem - pogoda pozwala na użytkowanie jakieś 30 dni w porywach w roku ale...wrażenie! bezcenne...
Jak kupiłam sobie 10 letnią terenówkę to wszyscy patrzyli na mnie jak kosmitkę - przecież Cię stać na nowy :) pewnie, tylko po co ???
I jak skończyłam 35 lat to mi się odechciało :)
I tak sobie pomyślalam a może by tak do Australii , tam pewnie jest spokojniej no chociażby z powodu eukaliptusów ...:)
I jak Was tak czytam to wydaje mi się że właśnie dla mnie ten kraj :)
Mylę się ??
Pozdrawiam ciepło z Polski :)
Aga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt sie 25, 2009 11:22 pm 
Agava - pisze to co znam z zycia, mieszkam tu juz troche czasu, choc sa tacy co mieszkaja dluzej i wiedza jeszcze wiecej. Ze wiem, co robia Cisco, IBM, HP - wiem, bo po prostu w tym rynku pracuje i sam robie sobie oferowane przez nich certyfikaty.

Cytuj:
Dla mnie jest to kwestia na tą chwilę istotna bo jak wyczytać prawdę o życiu oddalonym o jakieś 30 h lotu. Czy sądzisz że jeszcze jest dobry czas aby rozpoczynać takie procedury ? Czy może rynek pracy tam jest już wąski z racji na kryzys ? Będę wdzięczna za głos


Jak wyczytac prawde? Wziac wszystkie wypowiedzi - te pozytywne i negatywne. Wiekszosc z zadowolonych mieszka tu juz troche czasu i przeszla chrzest bojowy, na ktorym Mewa i wielu innych sie poddalo. Na przyklad - ja przez pierwsze 5 miesiecy pobytu (na wizie studenckiej) nie moglem znalezc stalej pracy. Aczkolwiek, przyjechalem na to przygotowany, z duzymi oszczednosciami i praca sie znalazla, a nawet dwie od razu. Jedna sluzyla do zarabiania, druga byla commission only i pozwolila sobie wyrobic doswiadczenie w sales, ktore potem pozwolilo znalezc sobie lepiej platne prace. Inni maja latwiej, a inni trudniej. Przykladowo Konrad z tego forum szuka pracy w swoim zawodzie, ale wymaga to tylu certyfikatow, ze jest chyba najbardziej uczona osoba na forum, a pracy w zawodzie znalezc nie moze. Komus innemu sie nie podobalo, bo chcial zostac kierownikiem, a nikt go tym kierownikiem nie chce zrobic, tylko jest zwyklym technikiem.

Nalezy wziac pod uwage, ze Australia to tylko 21 milionow ludzi, bardzo oddalona od swiata i w zwiazku z tym, nie w kazdym zawodzie jest wielkie zapotrzebowanie i mozliwosci pracy. Nie wiem, jaka prace bys chciala wykonywac i jaka obecnie wykonujesz, ale twoj magister nie bedzie ci przeszkadzal, chyba ze go powsadzasz na CV do restauracji czy sklepow czy sprzatania. Zapotrzebowanie na prace w aged care, child care, sales&marketing, IT i wielu innych zawodach jest bardzo duze, zwlaszcza w duzych miastach. Nie oznacza to, ze prace od razu sie dostanie. Rynki pracy w Europie sa niewatpliwie wieksze i sa inne (pewnie tez lepsze, zwlaszcza dla emigrantow z Polski i innych krajow Wschodniej Europy).

Tu rowniez jest ped za pieniedzmi, kariera, samochodami, basenami. Ja za basenem gonic nie musze - mam mieszkanie, a na zewnatrz basen i nie jest to bynajmniej jakies niesamowite halo. Inni maja dom z malutkim basenem, inni z wiekszym, inni nie maja i tez zyja. Moj ped za kariera jest jak najbardziej, tyle ze od 8.30 am - 5.30 pm od poniedzialku do piatku, bo trzeba sie w zyciu rozwijac, a nie stac w miejscu (notabene tez w sales, a dokladniej distribution). Po tym czasie wracam do domu i po prostu spedzam czas z rodzina, a ped za kariera musi poczekac. Weekendy wolne, wiec sie gdzies jedzie - na zakupy, na plaze, do Royal National Park czy do okolicznych miejscowosci. Kto chce, to sobie goni za kasa - mam i takich ludzi w pracy, co pokupowali po cztery samochody i raz przyjezdzaja sportowym BMW, innym razem wyscigowym Mitsubishi albo tez ktoras Mazda. Jak to lubia, niech im bedzie. Mnie wystarczy sprawny, prawie nowy samochod osobowy, a jak bede chcial 4WD i bedzie mial dla mnie zastosowanie - czemu nie.

Jesli chcesz swietego spokoju, to widze, ze najbardziej go chwala sobie mieszkancy Adelaide (Szop, Boggie, Stangu), wiec moze warto sie od nich wiecej dowiedziec? Najwazniejsze to abys wiedziala, czego oczekujesz i na co liczysz oraz brac pod uwage, ze moze to sie zupelnie inaczej poukladac niz chcesz. W pierwszej kolejnosci zorientuj sie, czy mozesz dostac wize PR - Permanent Residency, bo od tego nalezy w ogole zaczac, aby tu miec normalne zycie. Jak ten krok przejdziesz, to cala reszta jest spokojnie wykonalna.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 26, 2009 12:16 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
Jasiek napisał(a):
Jak wyczytac prawde? Wziac wszystkie wypowiedzi - te pozytywne i negatywne. Wiekszosc z zadowolonych mieszka tu juz troche czasu i przeszla chrzest bojowy, na ktorym Mewa i wielu innych sie poddalo. Na przyklad - ja przez pierwsze 5 miesiecy pobytu (na wizie studenckiej) nie moglem znalezc stalej pracy.

Ja mam wrazenie, ze wlasnie to ludzi czesto kladzie - niektorzy wlasnie psychicznie wysiadaja. Nie mam na mysli tego, ze zalamuja sie jakos strasznie, tylko brak im motywacji do tego, zeby dalej probowac i sie starac. A czasem trzeba sie uzbroic w cierpliowsc.
Ja na przyklad jestem osoba, ktora mimo niepowodzen potrafi rano wstac i powiedziec sobie "dzisiaj jest nowy dzien i moze dzisiaj sie uda". I jestem chyba idealnym materialem na imigrantke.

Cytuj:
Zapotrzebowanie na prace w aged care, child care, sales&marketing, IT i wielu innych zawodach jest bardzo duze, zwlaszcza w duzych miastach. Nie oznacza to, ze prace od razu sie dostanie.

I jeszcze szkolnictwo srednie - przedmioty scisle. Tutaj w szkolnictwie nie zarabia sie tak zle w porownaniu z tym ile sie ma wolnego (nawet wliczajac przygotowanie i te nieszczesne raporty uczniow).

Cytuj:
Tu rowniez jest ped za pieniedzmi, kariera, samochodami, basenami. Ja za basenem gonic nie musze - mam mieszkanie, a na zewnatrz basen i nie jest to bynajmniej jakies niesamowite halo.

Dokladnie. Majac w Polsce to co mam tutaj uchodzilaby za burzujke i musialabym dom obwarowac tysiacem zabezpieczen. Tutaj jestm taka sobie srednia klasa - dom zamykany mam na dwa zamki z kluczem Yale, czasem ktos zapomni zamknac ;-).
A, ja sie raczej spotkalam z opinia, ze basen to klopot i jak masz dom z basenem, to czesto trudniej go sprzedac niz podobny dom bez basenu. Ze wzgledu na pogode w Melbourne, ludzie uwazaja, ze za malo z niego mozna korzystac , a ma sie tylko klopot i koszty zwiazane z jego utrzymaniem. My mamy maly rozkladany basenik i jak nam latem przygrzeje, to napelniamy go deszczowka ze zbiornika i sie chlupiemy. A potem ta woda podlewany trawe (mamy water restrictions i nie wolno nam podlewac trawy woda z wodociagow).
W kazdej dzielnicy jest na ogol przyzwoity basen (tutaj jest nasz http://www.monash.vic.gov.au/marc/about/tour.htm), czesto z silownia (za dodatkowa oplata oczywiscie) i innymi duperelami i ludzie czesto z nich wlasnie korzystaja. Tutaj, w odroznieniu od basenow w Polsce (moi znajomi niemal dostali szoku, jak poszli w lipcu na basen z dziecmi w Warszawie) za $5-10 wchodzisz na basen na tyle ile chcesz, nikt nie karze Ci nosic zadnych klapek, czepkow, ani majtek w okreslonym fasonie czy wzorze ;-).

Cytuj:
Moj ped za kariera jest jak najbardziej, tyle ze od 8.30 am - 5.30 pm od poniedzialku do piatku, bo trzeba sie w zyciu rozwijac, a nie stac w miejscu (notabene tez w sales, a dokladniej distribution). Po tym czasie wracam do domu i po prostu spedzam czas z rodzina, a ped za kariera musi poczekac.

U mnie jest podobnie. Faktycznie jak chcesz sie piac gdzies wysoko po szczeblach, to musisz w to wlozyc wiecej pracy, ale jezeli Ci na tym nie zalezy, to spokojnie mozesz pracowac. Mi sie wlasnie podoba to, ze pracujac w miare normalnie nie musze sie tutaj przepychac lokciami, zeby zyc na w miare przyzwoitym poziomie. Kokosow nie mam, ale tez nie musze sie liczyc z kazdym groszem.
Nikt ode mnie tu nie wymaga, zebym uwazala prace za jedyny cel mojego zycia. Zreszta nie spotkalam tutaj zbyt wielu takich ludzi, chociaz faktycznie tacy tez istnieja. Ale jedni i drudzy toleruja sie nawzajem i uwazaja, ze widocznie ktos kto ma odmiene podejscie tak lubi.
O, u nas projekt jest do tylu i firma zasugerowala, zeby popracowac dodatkowo (odplatnie) w trzy soboty przez najblizsze dwa miesiace. Ale to jest prosba/propozycja i jezeli ktos nie moze, bo ma rodzinne/religijne/jakiekolwiek inne sprawy w tym czasie i nie moze to trudno i nikt z tego nie bedzie wyciagal zadnych konsekwencji.

Cytuj:
Kto chce, to sobie goni za kasa - mam i takich ludzi w pracy, co pokupowali po cztery samochody i raz przyjezdzaja sportowym BMW, innym razem wyscigowym Mitsubishi albo tez ktoras Mazda. Jak to lubia, niech im bedzie. Mnie wystarczy sprawny, prawie nowy samochod osobowy, a jak bede chcial 4WD i bedzie mial dla mnie zastosowanie - czemu nie.

My mielismy 4WD, ale zarl paliwo jak smok i sie go pozbylismy ;-).
Ja mam wrazenie, ze samochod niekoniecznie jest tutaj wyznacznikiem statusu. Moze tez dlatego, ze posiadanie dobrego auta nie oznacza, ze sie jest jego wlascicielem ;-).
I nikt sie nikogo nie wypytuje jakie kto ma auto. Moze jakies niedojrzale wyrostki :roll:.

Zgadzam sie z Jaskiem - najlepsza wiza do emigracji to PR, szczegolnie jezeli masz dzieci. Wtedy od zaraz mozesz zaczac w miare normalne zycie, chociaz zwatpienie i tak Cie pewnie dopadnie.

Ewa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr sie 26, 2009 1:57 am 
Cytuj:
My mielismy 4WD, ale zarl paliwo jak smok i sie go pozbylismy .


Podobno najlepsze sa te na rope albo z silnikiem hybrydowym. :) Ale nie wiem, bo nie kupowalem, opieram sie na tzw. referrals.

Cytuj:
Ja mam wrazenie, ze samochod niekoniecznie jest tutaj wyznacznikiem statusu. Moze tez dlatego, ze posiadanie dobrego auta nie oznacza, ze sie jest jego wlascicielem .
I nikt sie nikogo nie wypytuje jakie kto ma auto. Moze jakies niedojrzale wyrostki


Wiadomo, ze miejscowi lubia duze auta, a autko z silnikiem 1.8l jak Corolla, Civic czy Impreza to nieduze osobowe auto. W Polsce, jak powiedzialem, ze moje auto ma 1.8l silnik, to mi mowili "o jakie duze, ale musi benzyny pozerac".

Mnie w pracy raczej nie pytali sie, "jakie auto mam", bo i tak kazdy je zna z parkingu. Jak mowilem, ze kupuje, to sie pytali "jakie chcesz kupic". Nawet jedna osoba chciala mi swoje odsprzedac. :D Ale to raczej z czystej ciekawosci. Podali tez jakies tam wlasne porady, doswiadczenia, z ktorych chcialem to skorzystalem. Wczesniej przez rok jezdzilem 23 letnim autem. Jako ze odnowilem prawko w 2008 roku (nie jezdzilem 7 i pol roku) i na dokladke przygotowywalem sie do kupna mieszkania, to wolalem za duzo nie wydac i poobijac raczej cos starego niz cos nowego. Troche go wiec poobijalem, wszystko w nim zepsulem :wink: az w koncu go sprzedalem za kilkaset dolcow.

Cytuj:
Faktycznie jak chcesz sie piac gdzies wysoko po szczeblach, to musisz w to wlozyc wiecej pracy, ale jezeli Ci na tym nie zalezy, to spokojnie mozesz pracowac.


Ja tam bardzo chetnie pne sie do gory, szukam awansu, lepszych zarobkow. Ale nie poswiece wszystkiego, aby to dostac. Zreszta nikt tego ode mnie nie wymaga. Pamietam, jak dwa lata temu powaznie sie zatrulem, zanosilo sie, ze pojde do szpitala. Moj szef mowil mi wtedy, zebym zamiast sie martwic, to porzadnie sie wyleczyl i nie zrobil sobie krzywdy, probujac pracowac na sile, a w najgorszym wypadku przez jakis czas bede pracowal z domu. Widac wiec, ze sie da, jesli sie chce.

Cytuj:
Dokladnie. Majac w Polsce to co mam tutaj uchodzilaby za burzujke i musialabym dom obwarowac tysiacem zabezpieczen.


No widzisz, ja akurat wybralem tak mieszkanie, zeby mialo sporo zabezpieczen. Ma dwa zamki, blokade, do tego domofon, a samochod stoi w garazu, ktory jeszcze jest oddzielony ulicy dodatkowa brama. Tak chcialem to tak mam. :)


Góra
  
 
PostNapisane: Śr sie 26, 2009 9:10 am 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N sie 23, 2009 11:38 am
Posty: 3
Lokalizacja: Polska
Bardzo, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi :) Muszę wszystko dobrze przemyśleć i ocenić :) Z lubością będę śledzić Wasze forum, bo jest niezmiernie ciekawe.
W przyszłym tygodniu moja córka idzie do pierwszej klasy. Szybko się pewnie zaaklimatyzuje, już uczy się angielskiego więc jak się rodzice zdecydują będzie miała łatwiej.
Będę jeszcze pytać :)
Pozdrawiam ciepło rankiem zza biurka ;)
Aga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 9:34 am 
Jasiek napisał(a):
Cytuj:
My mielismy 4WD, ale zarl paliwo jak smok i sie go pozbylismy .


Podobno najlepsze sa te na rope albo z silnikiem hybrydowym. :) Ale nie wiem, bo nie kupowalem, opieram sie na tzw. referrals.



Dokladnie tak, teraz to tylko diesel (ropa) na te wielkie auta. Moj niedawny zakup to wlasnie taki wielki 4WD - Nissan Patrol, na 7 osob, ktory pociagnie 2.5 tony (dlatego kupilismy) i pali tylko srednio 11 litrow . Taki sam model na benzyne - to pozeracz paliwa stad nieekonomiczny i zrobil sie niepopularny. Roznica pomiedzy modelami widac w cenie,na benzyne sa duzo tansze (nawet o $10 tys. za nowy model).
W obecnych czasach, a szczegolnie w stanie Queensland, gdzie letnie temperatury sa caly rok ( zima tu chlodna jest tylko noca, i to nie zawsze) jest wygodne, aby miec w rodzinie taki jeden samochod z napedem na 4 kola- tzw. 4WD, sa tu popularne wyprawy po plazach czy po in. "off road" drogach w weekends lub wypady na okoliczne wyspy gdzie tylko takim samochodem mozna wjechac.
Stad wlasnie roznice , z jakim klimatem tu w Australii jest dany stan.
Podobnie domy z basenami, w QLD to naprawde ulga, aby miec basen, bo siedziec w klimatyzacji w weekendy (o ile nie jedzie sie nigdzie) to zadne zycie.
Domy z basenami (powszechne tu) lub bez basenow, zwykle nie roznia sie w cenie, poniewaz tu liczy sie bardziej ile sypialni dom ma - lub generalnie, jak duzy jest metraz domu. Bardziej zwraca sie uwage, czy garaze sa zabudowane (ze wzgl.na ochrone auta przed sloncem) i ile jest miejsc na garazowanie, jak duza jest dzialka, ile jest lazienek w domu, jak prestizowa jest dana dzielnica itp.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lis 02, 2009 11:40 pm 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): N lip 19, 2009 10:56 pm
Posty: 14
swiezy napisał(a):
Jasiek napisał(a):
Mewa...

Pozwol ze zgadne. Jestes polskim magistrem (masz typowe dla polskich magistrow wpisy - wszystko krytykuja i wszystko wiedza lepiej oraz nijak nie umieja sie dopasowac do tutejszej rzeczywistosci).


Jasiu jak Cię proszę - przestań generalizowac bo czytanie Twoich postów zaczyna byc nużące. Oprócz ludzi, którzy regularnie się tu udzielają jest cała masa osób, które tylko czytają to forum.
Pozwól czasem ludziom ponarzekac - do tego też mają prawo.


Zgadzam sie z moim przedmowca. Wprawdzie nigdy w Australii nie bylem, zaliczylem natomiast dosc dlugi ,,staz" w USA i wiem, o co chodzi z tymi przepisami i jak mozna dostac po dupie ,,za nic", choc podejrzewam, ze z tego, co czytalem na forum, Australia ma jeszcze wieksze wymogi anizeli USA, nie umniejsza to jednak faktu, ze rozne przypadki chodza po ludziach i obwinianie ich o to, ze sa magistrami kierunku humanistycznego wcale nikogo nie przekresla w byciu emigrantem. Ja pojechalem do USA do znajomego na zaproszenie i pracowalem na czarno wlasnie jako student kierunku humanistycznego. Pracowalem w lokalnym sklepiku i wlasciwie wlasnie wyksztalcenie humanistyczne mi pomoglo, bo dopiero na studiach pozadnie nauczylem sie gadac i pisac po angielsku, bo cisneli na studiach strasznie na to i dziekuje w tym momencie pedagogom, ze tak zrobili a nie olewali jak w wielu innych przypadkach. Kiedy wyjezdzalem, moj pracodawca chcial nawet starac sie o legalny pobyt ale ja akurat chcialem juz wrocic i nie narzekam ze podjalem taka decyzje. Po prostu przygoda. Wszystkim moze sie potknac noga, z czego niektorym z Was nie przychodzi to do glowy. I jeszcze jedno spostzrezenie: zauwazylem, ze sporo osob piszacych na tym forum, ktorym sie udalo i ktorzy mieli odpowiednie wyksztalcenie (lub je nabyli droga nauki tam) sa teraz strasznie wyniosli i poniekad aroganccy w stosunku do tej reszty, ktorej tak sie nie ulozylo. A nie wypadaloby pomoc jakos tym osobom np. na miejscu? Pomoc zalatwic pierwsza prace? Dac kilka rad? Spotkac sie na piwie lub spacerze? Nie oklamujmy sie - nigdy nie przestaniemy byc Polakami i taka chec stania sie na sile kims innym jest troche smieszna, tak jakby nagle stalo sie innym czlowiekiem. A ja uwazam ze ta nasza strona zwiazana z goscinnoscia i checia bezinteresownej pomocy jest czyms, czego wlasnie wiele nacji moze nam pozazdroscic. Poza tym ja osobiscie nie widze nic zlego w tym, aby nowo przybylemu troche pomoc. Pomagaja sobie i Amerykanie, i Meksykanie i inne nacje i jakos nie chce mi sie wierzyc, aby akurat Australijczycy byli inni choc moge sie mylic. Mnie tez ktos pomogl i jakos nie zaczalem pic wodki czy liczyc ciagle na czyjas pomoc, jak to tutak niektorzy mowili. To tak na marginesie... :D

Pzdr wszystkich


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lis 03, 2009 3:17 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): N kwi 20, 2008 4:17 pm
Posty: 452
Lokalizacja: Perth
Pizacanto, a z czego wywnioskowales ze nie pomagamy ludziom nowoprzybylym? Tak staramy sie pomagac w miare swoich mozliwosci- moze nie wszyscy ale jest wielu takich.
Jest jedna ciekawa sprawa ktora przynajmniej mnie czesto spotkala. Ludzie boja sie przyjac te pomoc i czesto sa podejrzliwi szukajac w tym jakiegos podstepu.
Niesprawiedliwa wydaje mi sie rowniez Twoja opinia o nas jako arogantach i wynioslych ludziach. Przesledz geneze tych watkow ktore moglyby swiadczyc o tym a mysle ze zmienisz zdanie.
Byles w Stanach pare lat wiec chyba zgodzisz sie z tym ze to Ty musiales sie dopasowac do Ameryki a nie odwrotnie a z tym niestety wiekszosc ludzi ktorym sie nie powiodlo na emigracji ma problem wylewajac swoja frustracje na innych. Zgadzam sie natomiast z Toba ze akurat wyksztalcenie samo w sobie nie przeszkadza w niczym a wrecz jest oczywistym plusem o ile potrafi byc wlasciwie wykorzystane
Pozdrawiam cieplutko


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lis 03, 2009 3:51 pm 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): N lip 19, 2009 10:56 pm
Posty: 14
Wiesz, po prostu jakos tak zauwazylem tutaj, ze jest wiele klotni o prozaiczne rzeczy. Nie wiem , jaka dokladnie jest polityka migracyjjna Australii ale z tego, co juz sie dowiedzialem, jest moim zdaniem bardzo ciezka. W USA nie trzeba spelniac tego typu wymogow (nie wszystkie przynajmniej).
Ja po prostu pojechalem do USA na zaproszenie do znajomego i w sumie nie musialem poza praca robic niczego poza, aby starac sie o pobyt, na ktorym mi zreszta az tak nie zalezalo, bo traktowalem to jako przygode. Nie musialem uczeszczac do szkoly ani nostryfikowac wyksztalcenia. Fakt, gdybym musial starac sie o wize stalego pobytu na pewno jakies formalnsci musialbym spelniac, ale w USA z tego, co rozmawialem z ludzmi, jest to w miare latwe. Mowie w miare, bo przeciez dla kazdego bedzie to sprawa subiektywna.

Pzdr


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL