Image Map
Teraz jest Pn sie 10, 2020 8:41 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lis 18, 2010 11:43 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): Cz lis 18, 2010 1:50 am
Posty: 8
Na czym polega inność kraju?

Na 100% powiniśmy dostać wizę w Australii po skończeniu studiów... jak sprawdzałem wymagania to myślę że będzie dobrze.

Czy macie może jakies kosztorysy życia w Australii? Jakie sa wydatki itp.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 19, 2010 2:16 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pt sty 09, 2004 12:41 am
Posty: 395
Lokalizacja: Canberra
termbest napisał(a):
Na czym polega inność kraju?


Jestes na poludniowej polkuli, po przeciwnej stronie ziemi. Ciezko byc dalej od Polski czy Europy.

Inna kultura, inny klimat, inne zainsteroswania ludzi,
inne rozmieszczenie ludnosci (na kontynencie wielkosci Europy 80% ludzi mieszka w 5 miastach, odleglych od siebie o conajmniej 1000km). Poza tymi miastami jest tylko 4 mln ludzi! Dwie Warszawy ludzi w kraju wielkosci Europy (poza tymi 5 miastami)
inny styl zycia, inne problemy.

Australia to kult slonca, kult oceanu, zwariowanie na punkcie sportu, ale i mniej 'kultury' niz w Europie. Ciezko tu o rozmowe na temat teatru , literatury czy opery Verdi'ego, chociaz sa piekne muzea, nieraz darmowe, i galerie sztuki.

Do tej pory nie spotkalem Australiczyka ktory potrafilby grac w szachy ponad to co ktos go nauczyl jak mial 7 lat.

Po prostu - inne zainteresowania.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 19, 2010 1:23 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt wrz 07, 2010 8:22 pm
Posty: 199
Witam wszystkich,
Ponownie klania sie Archer.

Czesc Termbest. Witam na watku.
Jak zapewne zauwazyles jestem jednym z tych malkontentow. Rozniacych sie jednak od innych tym, ze rzucil Australie i powrocil do Europy mimo - patrzac na to Twoimi oczami – sukcesu czyli godnego zycia, domu, samochodow i stosunkowo niezlej pracy.
Mimo pozorow nie jestem przeciwnikiem emigracji do Australii jezeli wyjezdzajacy wie gdzie jedzie.
Moze pare slow na temat punktow z Twojego postu:

- Po studiach inżynierskich (budownictwo / Informatyka w Logistyce)

Jest to chyba najtwardszy orzech. Studia jak najbardziej pomagaja przy nabijaniu punktow potrzebnych do uryskania wizy PR ale na miejscu moga okazac sie nieprzydatne a nawet (popatrz troche powyzej na post Jaska i moj) trzeba bedzie fakt ich posiadania ukrywac. Musisz odpowiedziec sobie stanowczo: chce pracowac w wyuczonym zawodzie czy mam to gdzies jezeli tylko w kasie sie zgadza. Jezeli koniecznie chcesz byc w Australii inzynierem budownictwa to start moze byc bardzo trudny albo wrecz niemozliwy. Informatyka w Logistyce brzmi troche lepiej aczkolwiek nie bardzo orietuje sie o czym ten przedmiot jest. Jednak z tego co czytam na tym forum i na innych informatycy maja jakby latwiejszy start. Jezeli natomiast wykonywana praca jest dla Ciebie (dla Was) obojetna to przygotujcie sie na paroletnia walke o pieniadz zacznajac od stosunkowo ciezkich i malo platnych robot, wielokrotnie dorywczych.

- Znających całkiem dobrze angielski (jeszcze nie perfekcyjnie ale coraz lepiej)

Duzy plus. Bez tego zapomnijcie o Australii. Przy czym mala uwaga: Co to znaczy znac angielski: Czytac Byrone’a czy Shakespeare’a w oryginale? Malo przydatne. Niemal zaden nowojorsko Murzyn tego nie potrafi. Idz do kina na jakis australijski film, najlepiej bez podpisow (skasuj podpisy na DVD) i przekonaj sie ile z tego zrozumiales.

- Nie ukrywam że szukających miejsca w którym standard życia pozwala na godne życie. Rozumiem przez to własne mieszkanie, dobry samochód, możliwość pozwolenia sobie na wyjazdy zagraniczne (uwielbiamy podróżować) - i proszę nie zrozumcie mnie źle, nie chce przyejchać i mieć wszystko od razu..

Po paru latach. Jezeli bedziecie miec troche szczescia no i zdolacie sie przystosowac.

- Z Polską wiąże nas tylko rodzina i znajomi ale nie będzie to problem jeśli mielibyśmy mieć z nimi tylko kontakt wirtualny.

Duzy plus dla wyjezdzajacych. Niektorzy nie potrafia zniesc rozstania i wracaja, chociaz uprzednio twierdzili, ze potrafia bez bliskich zyc.

Egzotyka, duzo Oceanu, szalenstwo sportu, kult slonca... czyli filmowa, medialna Australia.
Prastary slowianski kraj, piekne miasta, dobrzy przyjazni ludzie i najpiekniejsze Koledy... czyli filmowa, medialna Polska.
Ile w tym prawdy w tym drugim wypadku – juz wiesz.
Ile w tym prawdy w pierwszym przypadku – dopiero sie przekonasz.
Wszystko to oczywiscie tam jest ale przez dlugi czas mozecie po prostu nie miec okazji aby sie o tym przekonac.
Uwazam za bardzo dobry pomysl popracowania w USA.
Naturalnie, ze nie jest tam cukierkowo. A opinia ta powoli dociera do polskiej publiki dlatego, ze amerykanska polonia jest o wiele liczniejsza niz australijska (ponad 10mln versus niecale 100tys), no i o wiele wiecej Polakow sprobowalo USA niz Australie. W Australii jest jeszcze mniej cukierkowo.
Tyle ode mnie. Powodzenia na wybranej drodze zycia.

Czesc joller,
Maly wtret: jedna z pierwszych osob jaka w Australii poznalem byl wegierski arcymistrz szachowy, ktory jakims zrzadzeniem losu jeszcze gleboko w czerwonych latach trafil do Australii. Jak go poznalem to mial juz cos 20-letni przebieg australijskiego pobytu. Pracowal glownie na noc w jednej z fabryk w Laverton – Melbourne.

Jasku:
Pare uwag. Piszesz, ze inzyniera nie zatrudnia sie na pozycji technicznej bo zwieje przy najblizszej okazji jako overqualified. Nie bede juz dawal przykladu siebie i pisal, ze gdyby ktos zatrudnil mnie na pozycji technicznej w 1993 to zwialbym dopiero w 1999 ale Twoje stwierdzenie, wybacz, przeczy po prostu elementarnej logice. No bo jak? Inzynier jest overqualified na pozycje techniczna a nie jest overqualified jako cleaner czy factory hand?

Australijskie uczelnie najlepsze na swiecie?
Jedno jedyne nazwisko znanego na swiecie absolwenta please.
Pominmy rzecz jasna Mela Gibsona czy Nicole Kidman czy innych aktorow albo sportowcow, ktorzy byc moze jakies tam uczelnie pokonczyli. Ograniczmy sie do humanistyki, nauki i techniki.
Nie wiem jak dlugo Ty ale ja spedzilem na australijskiej uczelni 6 lat jako tutor, potem wykladowca. To co sie tam wyrabia przechodzi ludzkie pojecie. Nie pisze juz o samym zachowaniu „studentow” ani o tym, kto wogole zostaje tam studentem ale o polityce naganiania studentow, zanizania punktacji aby wogole ich dostac czy zanizania poziomu nauczania do peerelowskiego technikum aby najgorszy tuman mogl napisac potem na CV ze zdal celujaco.
Podpusc mnie jeszcze pare razy to porozmawiamy sobie o tym na tym otwartym forum.
A rankingi? To tak samo jak te podawane wczesniej linki ze w Australii jest najwyzszy GNP per capita na swiecie. Jak mozna wierzyc takim bzdurom? Ja widzialem juz zestawienia plasujace australijskie „universytety” daleko za afrykanskimi. I slusznie.

Kupowanie Chinskich produktow mi tez nie przeszkadza. Rozmawialismy jednak o czyms innym, a mianowicie o proporcji Chinskiej elektroniki do jakiejkolwiek inej. W Australii oczywiscie.
Czy Europejczycy sa na tym punkcie przewrazliwieni? Nie bardziej niz Australijczycy. No bo skad ten obiegowy slogan: „Buy Australian”? A dlaczego nie: Buy Chinese? Albo, tak jak w „przewrazliwionej” Europie wogole bez zadnego „buy”?

Krytykowanie Anglii przez Polakow? Byc moze. Konrad cos napisze?

„Nie sadzisz chyba, ze przyjmiemy jako wykladnik prawdy to, ze jakis niezadowolony Archer czy Konrad mowia, ze Australia nie ma pracy, jest biednym, niedorozwnietym krajem i w ogole jest do d. Jak widzisz, wiekszosc z dyskusji dawno sie juz wycofala, a ja pomyslalem, ze pociagne ja dalej, bo dla potencjalnego emigranta jest tu bardzo wiele informacji, ktore potem moga im pomoc. Zarowno z jednej jak i drugiej strony dyskusji. Tak poza tym, naprawde jest mi wszystko jedno, co emigranci uwazaja o Australii. Jesli czuc sie tu bede nieszczesliwi, predzej czy pozniej spakuja walizki i wyjada. Byleby nie lamali prawa i nie uprzykrzali wszystkim wokol zycia swoim narzekaniem.”

Nie sadze Jasiu, nie sadze. Zbyt dobrze znam Polska nature aby miec jakiekolwiek zludzenia, ze uda mi sie patrzacego na Syrene Polaka przekonac, ze widzi Syrene a nie Mercedesa.
Natomiast pod pozostalym fragmentem powyzszego podpisuje sie wszystkimi pazurkami. Ja rowniez pisze to wszystko nie tylko dla Ciebie ale i dla innych, potencjalnych pasazerow Syreny. Niemniej w przeciwienstwie do Ciebie opinie Emigrantow interesuja mnie jak najbardziej.
Ostatnie zdanie jest najciekawsze:
„Byleby nie lamali prawa i nie uprzykrzali wszystkim wokol zycia swoim narzekaniem.”
Oczywiscie nie jest dobrze aby lamali prawo (np. naprawiali kontakty we wlasnych domach). Ale bardzo zle jest gdy uzewnetrzniaja swija negatywna opinie o tym raju na ziemi prawda?
Banalem bedzie napisanie, ze istnieje pewna psychologiczne bariera przed opiniami odmiennymi, zwlaszcza takimi, ktore naruszaja spokoj umyslu i zmuszaja do przemyslen a byc moze weryfikacji swiatopogladu. A gdy nam z tym swiatopogladem dobrze i innego miec nie chcemy to... roznie mozemy reagowac. Wielokrotnie spotykalem sie u Polakow (wybitnie u Polakow) ze stwierdzeniem: nawet nie probuj mnie oprzekonywac bo i tak ci sie nie uda, ja nigdy nie zaakceptuje tego czy owego.
Jest taki termin „skleroza swiatopogladowa”.

„Z pierwsza czescia sie nie zgadzam. Nie sa gorsi, tylko nie maja miejscowego doswiadczenia i referencji. Aussies nauczyli sie, ze emigranci w przeszlosci wymyslali sobie zagraniczne doswiadczenie, ktore wpisywali w Resume, a potem w praktyce wychodzilo na to, ze nic nie umieli z tego, co opisali.”

Dziekuje za to co napisales. Trudno byloby o lepszy dowod australijskiej indolencji.
Czy w Australii nie ma w pracy okresu probnego, podczas ktorego mozna przekonac sie co pracownik jest wart? To po pierwsze.
Dalej: czy wszyscy przyjezdzajacy wymyslaja sobie referencje i doswiadczenie? Ty tez? Nie ma pomiedzy przyjezdzajacymi ludzi uczciwych? A moze jednak sa? A jaki procent? Bedziemy szukac odpowiednich tabel po internecie? To po drugie.
Po trzecie: czy wszyscy przyjezdzajacy nie sprawdzaja sie w wykonywanych przez siebie zawodach? Ty tez? Czy nie zdarza sie przypadkiem tak, ze nowoprzybyly od razu trafia do wlasciwej pracy i od razu okazuje sie tym dobrym pracownikiem?
Po czwarte: Biorac za dobra monete to co napisales, to oszustwo moglo dzialac w ubieglych dekadach. Ale dzisiaj? Coz przeszkadza Australijsczykowi chwycic za telefon, przekrecic do Polski, Mongolii czy Peru i troche sobie o pacjencie pogadac?
... tak mozna ciagnac.
A prawda jest inna: istnieje niejako niepisana zasada ze ci nowoprzybyli, zanim dopuszczeni zostana do zlizywania smietanki (nie wszyscy) to musza najpierw byc nawozem. Nie przecze, ze wyjatki sie zdarzaja ale ogolny schemat przestrzegany jest dosc skrupulatnie. Nie bede nikogo ciagnac za jezyk, aby napisal prawde o swoim starcie (i tak nie napisze) ani co sie kryje pod roznego rodzaju eufemistycznymi nazwami zawodow jak np. „machine operator”, „aquisitor”, „products distributor”, „advanced product distributor”, „senior products distributor”, „senior advanced product distributor”, “machine setter” (moze byc senior, advanced, qualified, certified itd).

Pozostaje z szacunkiem,
Archer


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 19, 2010 7:55 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): Cz lis 18, 2010 1:50 am
Posty: 8
Dzięki za odpowiedź Archer, przyjmuję do wiadomości co napisałeś ale jeśli mógłbym zadać Ci parę pytań odnośnie Australii, byłbym bardzo wdzęczny za odpowiedź (wypunktuję żeby lepiej się odpowiadało)

1. Patrząc na oferty pracy w Australii Budowlaniec (moja parterka) który skończy kwalifikacje konstruktorskie jest bardzo poszukiwany w każdym kraju... Ofert jest bardzo dużo, gdyż jest to spora odpowiedzialność. Informatyka Logistyczna w Australii jest pojmowana jako Tworzenie systemów logistycznych i administrowanie nimi np w Magazynach.
Też są oferty... Tylko czy oni naprawdę uważają że Polskie studia są gorsze lub wręcz są tak złe że dyskwalifikują Cię by znaleźć pracę na stanowisku odpowiadającym twojemu wykształceniu?

2. Jeśli chodzi o angielski to ja jestem melomanem i od zawsze lubiłem tłumaczyć teksty anglojęzycznych piosenek, więc filmy dla mnie są bardzo łatwe do oglądania (chyba że są ta psychologiczne lub artystyczne), jeśli chodzi o angielski to mam dosyć spory zasób słownictwa ale czasem mylę się w gramatyce (pracuję nad nadrobieniem tego). Czy to bardzo przeszkadza pracodawcą?


3. Jako że chciałbym się wyrwać jak najszybciej z Polski (naprawdę jest mi tu źle... patrząc na inne kraje a raczej na ich obywateli), czy może uważasz że może trzeba skończyć studia w tych krajach? Mamy jeszcze możlwość wyjazdu i dokończeniu studiów w Ameryce lub Aus... Tylko nie wiemy czy jest sens.... aktualnie jestem na etapie zbieraniu informacji... Widzisz ja już planuję swój wyjazd a do skończenia studiów mam jeszcze 4 lata. Dla mnie życie jest zbyt krótkie by spędzić je w jednym miejscu.


4. Mam wrażenie że uważasz że USA jest dużo bardziej atrakcyjna niż Australia... mogłbyś powiedzieć czemu?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 19, 2010 11:11 pm 
Archer :)

Cytuj:
Australijskie uczelnie najlepsze na swiecie?
Jedno jedyne nazwisko znanego na swiecie absolwenta please.


A jakie to ma znaczenie? Nie znam nawet jednego co skonczyl Harvard (a moze znam, tylko nie wiem, ze skonczyl).

Poza tym, nie najlepsze na swiecie, tylko plasujace sie w czolowej 500 najlepszych uniwersytetow swiata.

Spojrz prosze w ranking akademicki swiatowych uniwersytetow, poczytaj, moze znajdziesz takowa informacje.

Tu jest ranking

http://www.arwu.org/ARWU2010.jsp

A tu metodologia

http://www.arwu.org/ARWUMethodology2010.jsp

I biorac pod uwage, ze znalazlem tam co najmniej 10 australijskich uniwersytetow, a jednym z kryteriow bylo:

Cytuj:
ARWU considers every university that has any Nobel Laureates, Fields Medalists, Highly Cited Researchers, or papers published in Nature or Science.


Nazwisk brak. :) Ale cos musialo byc na rzeczy, skoro sie tam znalezli.

Cytuj:
Rozmawialismy jednak o czyms innym, a mianowicie o proporcji Chinskiej elektroniki do jakiejkolwiek inej. W Australii oczywiscie.


To zalezy, czy odnosisz sie do tego, gdzie wyprodukowana, czy tez z jakiego kraju jest firma, ktorej logo jest na owej elektronice. Przykladowo, w kwestii telewizorow zdecydowanymi krolami rynku sa obecnie cztery firmy - japonskie Sony i Panasonic oraz koreanskie Samsung i LG. Czyli ani jednego Chinczyka. Inna sprawa, ze prawdopodobnie wszystkie te produkty sa importowane z fabryk w Chinach. I z tego punktu widzenia to ta proporcja wynosi zapewne w okolicach 100 : 0 :lol:

Cytuj:
Oczywiscie nie jest dobrze aby lamali prawo (np. naprawiali kontakty we wlasnych domach). Ale bardzo zle jest gdy uzewnetrzniaja swija negatywna opinie o tym raju na ziemi prawda?


Pewnie, ze ponarzekac sobie mozna. Ale i nawet w tym trzeba miec umiar, bo czlowiek staje sie nie do wytrzymania. Jezeli wiec trafia mi sie ktos, kto mi bedzie mowil, ze wszystko wokol jest zle i wszystko robimy zle i w ogole jestesmy do d... to naprawde az czasem trudno wytrzymac ze zlosliwa uwaga w jego kierunku.

Cytuj:
Dziekuje za to co napisales. Trudno byloby o lepszy dowod australijskiej indolencji.
Czy w Australii nie ma w pracy okresu probnego, podczas ktorego mozna przekonac sie co pracownik jest wart?


Jest. Wynosi 3 miesiace. Ale to tez kosztuje. I jesli tak potkniesz sie pare razy, to niezle cie to bedzie kosztowac. Dlatego nalezy starannie wybierac pracownika, aby zmniejszyc prawdopodobienstwo takie zdarzenia.

Cytuj:
Dalej: czy wszyscy przyjezdzajacy wymyslaja sobie referencje i doswiadczenie? Ty tez? Nie ma pomiedzy przyjezdzajacymi ludzi uczciwych? A moze jednak sa? A jaki procent? Bedziemy szukac odpowiednich tabel po internecie? To po drugie.
Po trzecie: czy wszyscy przyjezdzajacy nie sprawdzaja sie w wykonywanych przez siebie zawodach? Ty tez? Czy nie zdarza sie przypadkiem tak, ze nowoprzybyly od razu trafia do wlasciwej pracy i od razu okazuje sie tym dobrym pracownikiem?


Archer, tu chodzi o ryzyko, ktorego unikania nauczyla Australijczykow przeszlosc. Oczywiscie, ze nie kazdy to robi. Ale jak patrzylem na posiadaczy wizy studenckiej z Polski, to robili to (naciaganie Resume) prawie wszyscy. Sprawa rozbija sie tu glownie o referencje od lokalnego pracodawcy, a czasem nawet landlorda czy nauczyciela. I jak nie mialem pracy, to moim pierwszym referentem byla... szkola, w ktorej zrobilem Cert II in Retail Operations, a ktora w zamian za ow certyfikat oferowala work placement.

Cytuj:
Po czwarte: Biorac za dobra monete to co napisales, to oszustwo moglo dzialac w ubieglych dekadach. Ale dzisiaj? Coz przeszkadza Australijsczykowi chwycic za telefon, przekrecic do Polski, Mongolii czy Peru i troche sobie o pacjencie pogadac


Wlasnie dlatego, ze w Australii dosc latwo jest sprawdzic, czy firma, ktora ktos sobie wpisal w Resume jest prawdziwa i do tej firmy przedzwonic. Natomiast sprawdzic to samo w Polsce, Mongolii czy Peru jest duzo trudniejsze, zwlaszcza ze struktura tamtych krajow jest kompletnie inna niz Australii w kwestii organizacyjnej. Rowniez z powodu bariery jezykowej. Stad przewaga miejscowych referencji czy doswiadczenia nad zagranicznym.

Cytuj:
A prawda jest inna: istnieje niejako niepisana zasada ze ci nowoprzybyli, zanim dopuszczeni zostana do zlizywania smietanki (nie wszyscy) to musza najpierw byc nawozem. Nie przecze, ze wyjatki sie zdarzaja ale ogolny schemat przestrzegany jest dosc skrupulatnie.


Zgadza sie, malo kto zaczynal od managera czy dyrektora jako emigrant. Osobiscie uwazam to za wlasciwa kolejnosc - aby lepiej zrozumiec kraj, pracownikow, firme nalezy choc przez chwile samemu sprobowac, jak to jest byc na nizszej polce.

Poza tym... zasada nie dotyczy tylko emigrantow, a takze lokalnych studentow, ktorzy prace zaczynaja od sklepow, restauracji, sprzatania czy budowy - bez wzgledu na to, co studiuja. Kiedys moja firma zatrudnila takiego studenta, notabene szkolilem chlopaka w kwestii podstaw pracy w firmie. I bardzo ladnie nam potem wyrosl na marketingowca (bo takie bylo jego wyksztalcenie). Nie tylko wiec zna marketing, ale rozumie, jak dziala firma, bo sprobowal pracy od najnizszej pozycji takiej jak wprowadzanie zamowien do komputera czy odbierania telefonow od klienta. Do dzis wspolpracujemy ze soba.

Cytuj:
Nie bede nikogo ciagnac za jezyk, aby napisal prawde o swoim starcie (i tak nie napisze) ani co sie kryje pod roznego rodzaju eufemistycznymi nazwami zawodow jak np. „machine operator”, „aquisitor”, „products distributor”, „advanced product distributor”, „senior products distributor”, „senior advanced product distributor”, “machine setter” (moze byc senior, advanced, qualified, certified itd).


No to w tej sytuacji moje poczatkowe prace to byly "Sales representative" oraz "customer service assistant". :lol: W praktyce oznaczalo to latanie od firmy do firmy z broszurka oraz obslugiwanie kasy badz tez sprawdzanie siatek przy wejsciu do supermarketu (notabene bardzo spokojna praca). :D A co, pochwale sie. :D Bylem jeszcze "house manager" zaraz po przyjezdzie. Polegalo to na zbieraniu platnosci od wspollokatorow i wplacaniu na konto agencji studenckiej. W zamian mialem upust 60% na cenie wynajmu (placilem $40 tygodniowo), co pomoglo mi na poczatku, gdy nie moglem znalezc stalej pracy. Kasa nie topniala tak szybko.

Termbest:

Cytuj:
1. Patrząc na oferty pracy w Australii Budowlaniec (moja parterka) który skończy kwalifikacje konstruktorskie jest bardzo poszukiwany w każdym kraju... Ofert jest bardzo dużo, gdyż jest to spora odpowiedzialność. Informatyka Logistyczna w Australii jest pojmowana jako Tworzenie systemów logistycznych i administrowanie nimi np w Magazynach.


Teoretycznie tak to jest. w praktyce moze byc tak, ze angielski twojej dziewczyny moze okazac sie za slaby na ten rynek i w ogole nie dostanie pracy albo jak dostanie jedna, to nie bedzie mogla znalezc nastepnej mimo lokalnego doswiadczenia (tak jak mojej zony znajoma - Chinka, ktora obecnie pracuje na stacji benzynowej. Inna sprawa, ze nic nie robi w tym kierunku, aby to zmienic). Musisz i na taka ewentualnosc byc przygotowany i zastanowic sie "co wtedy". To oczywiscie nie znaczy, ze tak stanie sie na pewno.

Jesli chodzi o systemy logistyczne, to z tym "tworzeniem" to tez roznie moze byc. Administrowanie juz predzej. Ale co do tworzenia - duze firmy zwykle takowe systemy juz posiadaja. Rynek jest opanowany przez takie programy jak chociazby Pronto, ktory takowe administrowanie umozliwia w sposob niemal perfekcyjny.

Cytuj:
jeśli chodzi o angielski to mam dosyć spory zasób słownictwa ale czasem mylę się w gramatyce (pracuję nad nadrobieniem tego). Czy to bardzo przeszkadza pracodawcą?


Dla pracodawcy wazne sa dwie rzeczy:
- ze rozumiesz wszystko albo duza wiekszosc tego, co on mowi
- ze on rozumie wszystko albo duza wiekszosc tego, co ty mowisz

Jesli chcialbys byc w swoim zyciu na jakiejs wyzszej pozycji, to musisz miec ten angielski naprawde dobry. Inna sprawa, ze w czasie pobytu w Australii czy USA twoje umiejetnosci jezykowe beda szybko sie rozwijaly, jesli tylko dolozysz do tego troche staran.

Cytuj:
Mamy jeszcze możlwość wyjazdu i dokończeniu studiów w Ameryce lub Aus... Tylko nie wiemy czy jest sens.... aktualnie jestem na etapie zbieraniu informacji... Widzisz ja już planuję swój wyjazd a do skończenia studiów mam jeszcze 4 lata. Dla mnie życie jest zbyt krótkie by spędzić je w jednym miejscu


Jesli myslisz o takim wyjezdzie, to w przypadku obu krajow wchodzi w gre tylko wiza studencka (bo PR nie dostaniesz, jesli nie masz zawodu). Porownaj wiec warunki wizy studenckiej w obu krajach. W Australii na takowej wizie masz pozwolenie pracy 20 godzin tygodniowo w czasie zajec oraz bez limitu na wakacjach. W Stanach wiza studencka wcale nie pozwala ci pracowac albo tez pracowac mozesz tylko w obrebie uczelni, co nie zawsze jest mozliwe. Prawde mowiac, w porownaniu do Europy ani jedna, ani druga opcja nie wyglada zbyt dobrze. Ale jak porownasz je obie, to chyba oczywiste jest, ze lepiej to wyglada w Australii - przynajmniej na wizie studenckiej. A co bedzie na wizie stalego pobytu, to juz inna historia.

Pamietaj tez, ze studia to koszty. Bo nie ma tu uniwersytetow za darmo, zwlaszcza dla emigrantow. Zaplacisz minimum 10 tysiecy dolarow rocznie od osoby za uni. Co ja mowie... 10 tysiecy to jest MEGA BARGAIN za uni!!! Ale dokladnie o cenach niech wypowiedza sie ci, co w wizach studenckich sie specjalizuja.

Cytuj:
4. Mam wrażenie że uważasz że USA jest dużo bardziej atrakcyjna niż Australia... mogłbyś powiedzieć czemu?


Jesli przesledzisz ten watek i dyskusje z Archerem, zobaczysz, ze mieszkal tu 11 lat i nie wyszlo mu tak, jakby chcial (co nie znaczy, ze sobie nie dal rady - wrecz przeciwnie, dal sobie rade, tylko ze nie jest z tego zadowolony). Z tego punktu widzenia kazda opcja bedzie wydawac mu sie lepsza niz Australia.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lis 19, 2010 11:53 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt wrz 07, 2010 8:22 pm
Posty: 199
Chesc Termbest,

Widzisz, ja nie mieszkam w Australii juz od paru ladnych lat. Wiec to co pisze obrazuje mniej wiecej stan rynku pracy i umyslow Australijczykow z poczatku roku 2003.
Niemniej nie sadze, aby zwlaszcza z tym stanem umyslu zaistnialy jakies radykalne zmiany.
Zaznaczam jednoczesnie, ze to co pisze jest moja indywidualna opinia i moge sie mylic aczkolwiek otwiera to niejako puszke pandory pt. roznorodnosc opinii roznych ludzi (Jaska, Ewy, Konrada, KzK...) co moze spowodowac niezly metlik. Sadze jednak, ze taki metlik lepszy jest niz opinia jednego nawiedzonego.
Tak wiec pisze za siebie:

Ad 1) Poruszasz tu dwa aspekty. Pierwszy to ilosc ofert pracy w konkretnej dziedzinie a drugi to uznawanie dyplomow. Pierwszy punkt opisalbym na podstawie osobistych doswiadczen, ktore sa takie: Wyjechalem do Australii w 1992. Internetu jeszcze nie bylo a o dostepie do australijskich ogloszen o prace szkoda bylo gadac , nie mialem wiec zadnego innego zrodla dotyczacego mozliwosci znalezienia pracy w mijej dziedzinie jak Lista Zawodow Poszukiwanych (SOL). Zdaniem publikujacego tu Jaska ta lista tworzona jest na podstawie badan australijskiego rynku pracy i wyszukiwania najbardziej poszukiwynach i trudnych do wypelnienia profesji. Ja z kolei nie wiem na jakich kryteriach opierali sie (opieraja sie) kreatorzy tej listy, wiem jednakze ze nawet niezli specjalisci w wymienionych profesjach to po przyjezdzie niemal murowani bezrobotni ewentualnie startujacy od dolu kandydaci na obywateli.
Ale konkretne oferty pracy, o ktorych piszesz, to nie jakas tam zafajdana, wyssana z palca lista. Tutaj byc moze rzeczywiscie potrzeba ludzi. Widze niemniej w tym wszystkim pewien maly trick:

„(...) który skończy kwalifikacje konstruktorskie (...)”

Z doswiadczenia Konrada wiemy, ze o te cale kwalifikacje, licencje, papiery itd. Rozbic sie moze calkiem objecujaca kariera.
Jasku: jestes lepszy w wyszukiwaniu wymagan do wykonywania zawodu. Zawiesmy na chwile bron i pomozmy czlowiekowi.
Drugi punkt to jakosc studiow. Czy Polskie sa gorsze? Moim zdaniem oczywiscie nie ale moje zdanie jest tu malo wazne. Jezeli stan umyslow Australijczykow jest taki jaki byl to trzeba chyba otwarcie powiedziec: tak, sa one ich zdaniem gorsze (nie az tak zle aby dyskwalifikowaly. Wasze kwalifikacje zostana prawdopodobnie uznane, przynajmniej w jakims stopniu. Odpowiednia instytucja nosi nazwe Oversees Qualificatins Unit (OQU). Moze kontakt z nimi dalby cos? W moich latach w celu uznania dyplomu wymagane tez bylo czlonkowstwo IEA (International Engineers of Australia)).
Stad ta potrzeba zdobycia pierwszej pracy w Australii i lokalnych (australijskich) referencji.
Moja rada: jezeli celujesz w Australie to zalatw sobie tam najpierw prace. Nie jedz w ciemno bo mozesz (mozecie) na prawde nie najlepiej wyladawac. Przy zalatwianiu pracy zwroc najwieksza uwage na drobny druk. Jezeli wyczujesz jakies niedomowienie to postaraj sie wyjasnic je z przyszlym pracodawca. Najlepiej byloby gdybys (gdybyscie) polecieli na miejsce na jakis czas w celu wizji lokalnej, wiem jednak ze nie jest to zawsze mozliwe.
Nic lepszego nie potrafie powiedziec. Duzo zalezec bedzie od waszego rozeznania sprawy i od odrobiny szczescia.

Ad 2) Jezeli urodziles sie w Polsce i Polski jest Twoim pierwszym jezykiem, a Angielski jest wyuczonym to nie ma sie co ludzic, akcent i jakies tam bledy zawsze bedziesz robil. Nie ma to jednak moim zdaniem wiekszego znaczenia. Jestem przekonany, ze gdyby tak porzadnie przepytac nawet naszych forumowiczow (ze mna wlacznie) to niejedno wyszloby na jaw. Chodzi tu jednak o to aby rozumiec i byc rozumianym. Bledy gramatyczne czy w wymowie, o ile nie przeszkadzaja w komunikacji, beda raczej tolerowane. Pamietaj jednak, ze po jezyku rozpoznaja zawsze „zes nie ich”.

Ad 3) Jezeli widzisz swoja przyszlosc w Australii to ukonczenie australijskich studiow byloby w sumie niezle Sa dwa aspekty tej sprawy:
- studia w Australii sa platne. Za obywateli „placi” panstwo w formie pozyczki, ktora splacaja oni potem w zaleznosci od swoich przyszlych dochodow. Szczegolow nie znam ale z grubsza wyglada to jak powyzej. Ale Ty (Wy) obywatelami przez jakis czas nie bedziecie wiec moze sie tak zdarzyc, ze szkola wyciagnie reke po pelna odplatnosc za kurs, a to moga byc niebagatelne pieniadze. Zorientuj sie w tym temacie koniecznie. Pogadaj tez moze na forach.
- drugi aspekt, moim zdaniem wazniejszy niz pierwszy: poziom nauczania w Australii jest wrecz katastrofalnie niski. Uwierz staremu akademikowi. Zaleta tego jest, ze studia konczy sie latwo i z dobrym wynikiem, Na Australie wystarcza to w zupelnosci. Masz lokalny papier. Pod koniec kursu inzynierskiego bedzie tzw. Informations Session czyli spotkanie absolwentow z pracodawcami, ktore w sporej czesci konczy sie zatrudnieniem itd. Ale w razie zmiany planow zyciowych i kraju okazac sie moze, ze posiadane wiadomosci z ledwoscia wystarczaja do wykonywania roboty technika i zycie (albo moze przyszly ewentualny, zagraniczny pracodawca) moze to szybko zweryfikowac. Jezeli uwazasz wiec, ze w Australii pozostaniesz do konca zycia i nigdy juz „nie wsiadziesz na siodlo”, to... Twoja decyzja.

Ad 4) Co by o USA nie mowic (militarysta, miedzynarodowy bandyta...) jest to jednak kraj wysoko uprzemyslowiony. A przemysl zawsze stawia wymagania w postaci kompetencji. Jest tam ponad 10x wiecej ludzi niz w Australii wiec sila rzeczy musi sie tam sporo wiecej niz w Australii budowac a co za tym idzie ilosc ofert dla budowlancow po prostu musi byc odpowiednio wieksza.
Musze Ci tez troche pogratulowac, bo niezle pytanie zadales. Odpowiedz na nie sporo moze o dyskutancie powiedziec. Ja nie zamierzam sie maskowac i od razu wale, ze ta cala australijska przyrode, przestrzen, ocean i szalenstwo sportu mam w glebokim zalpeczu. Dla mnie o jakosci kraju swiadczy mozliwosc sprawdzenia sie w swojej wyuczonej (po cichu zakladam, ze ukochanej) profesji.

Jezeli masz dalsze pytania to pisz bez wahania. Zobacze co tam bede wiedzial.
Pozdrowienia,
Archer


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lis 20, 2010 2:40 am 
Cytuj:
Jasku: jestes lepszy w wyszukiwaniu wymagan do wykonywania zawodu. Zawiesmy na chwile bron i pomozmy czlowiekowi.


Archer, ja mam wrazenie, ze on nie ma jeszcze skonczonych studiow, a to oznacza, ze nie ma szans, by rozpoznali mu zawod. Chocby z tego powodu, ze on jeszcze nie ma zawodu. Zakladajac jednak, ze ten zawod by posiadal, szukajmy cos w strone logistyke i budownictwa (jest bowiem tak, ze jak jedno dostanie PR, to drugie dostanie jako partner)

Pelna lista jest tutaj:

http://www.immi.gov.au/skilled/_pdf/sol-schedule1.pdf

W logistyce nie widze nic, jesli chodzi o prace w budownictwie, to cos tam o nazwie "construction engineer" widzialem. Term, przeszukaj te liste i da ci to juz jakies pojecie. Nie moge natomiast udzielac porad, na ktory zawod i jak masz sie ubiegac, poniewaz tutejsze prawo na to nie pozwala.

Jedna rzecz nalezy uscislic:

Cytuj:
Zdaniem publikujacego tu Jaska ta lista tworzona jest na podstawie badan australijskiego rynku pracy i wyszukiwania najbardziej poszukiwynach i trudnych do wypelnienia profesji. Ja z kolei nie wiem na jakich kryteriach opierali sie (opieraja sie) kreatorzy tej listy, wiem jednakze ze nawet niezli specjalisci w wymienionych profesjach to po przyjezdzie niemal murowani bezrobotni ewentualnie startujacy od dolu kandydaci na obywateli.


Chodzi tu o te zawody, do ktorych w Australii nie mozna znalezc dostatecznie duzej liczby pracownikow, aby zaspokoic potrzeby rynkowe. Nie oznacza to (co podkreslil Archer), ze w tej pracy znajdziesz najwiecej ofert. Paradoksalnie, mimo ze twoj zawod z logistyki nie jest na liscie, moze ci byc latwiej znalezc prace, niz twojej dziewczynie, ktorej zawod na liscie prawdopodobnie jest.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lis 20, 2010 7:04 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pn lip 23, 2007 6:22 pm
Posty: 192
Lokalizacja: UK
Jasiek napisał(a):
Moze to z zazdrosci, ze jestesmy zadowoleni?



Zadowoleni?

Tak sie patrze na takich co to sa zadowoleni, prawie co dzien takich napotykam. Ano sa zadowoleni ze zalozyli sobie petle na szyje, biorac kredyt na wiele lat kupujac odpowiednik szopy na grabie, majac fatalna obsluge klienta, przeplacajac za wszystko w Australii. Czego tu zazdroscic?
Ilekroc spotykam napotykam Ozich bardzo zadowolonych z zycia tutaj, to ci ludzie zyja wrecz jak w 3 swiecie, czasem to sa "hity" co oni mowia. Jednego juz opisalem, byl to moj wspolpracownik z Sydney, co to wstawal przed 5 am, do pracy okolo 70 km, powrot ze 3 h czyli bylo okolo 8 pm w domu, zero czasu na nic, w weekend odsypianie calego tygodnia, nie ma czasu nigdzie wyjsc, i nie do przegadania ze mozna zyc lepiej, "Oz is the best" dzien w dzien.
"Hitem" byl tez taki Ozi jeszcze z czasow mojego wolontariatu, w lasach kolo Belgrave/Melbourne. Lasy ladne, wielkie paprotniki i bajeczna przyroda.Byl to klient mojego majstra z ktorym odrabialem wolontariat. Mieszkal chalupce z dykty, bardzo cienkiej bo tam nie bylo do czego przewodow trwale przytwierdzic, chalupka warta setki tys.$, ze to byl sierpien to zimno gosc ubrany jak polski chlop z zacofanej wsi zima czyli "walonki, kozuch, uszata czapka" bo tak tam zimno bylo, mimo 3 rozgrzanych do czerwonosci eletrycznych grzejnkow w chalupce, zbiornik na deszczowke, czyli kompletny brak wodociagu, woda z dachu splywa do zbiornikow, tylko ze mu na dachu zalatwiaja sie possumy i rozne inne tam wystepujace zwierzaki. Moze i ta woda jest filtrowana, no ale....Ladna przyroda dokolola a gosc twierdzi ze lepiej zyc nie mozna. Jak sie na to popatrzylem to hmmm, im ktos bardziej napalony na to ze Australia jest najlepszym miejscem do zycia, to nigdzie w zyciu nie byl, zyje jak dziad, i wmawia sobie, mialem wiele takich przykladow. Zas Ozi co to w swiecie bywali to maja inne zdanie, nawet pomstuja na australijskie ceny i jakosc zycia jak sobie porowanaja mieyz Oz a EU czy USA.
Czego tu zazdroscic?
Moja praca jest taka ze odwiedzam australijskie domy i biura. Z tego co widze i slysze to Ozi zyja w niezlym stresie, nikt nie ma czasu na nic, i ludzie z rozrzewnieniem wspominaja lata 80-te, bo wtedy stosunek cen do zarobkow byl dosc dobry, domy tanie i pracownik mial poszanowanie w pracy. Dzisiaj juz tego nie ma. Trzeba niezle zasuwac zeby cokowliek osiagnac. Cokolwiek.
Moi klienci slysza jak moje biuro dwoni do mnie, i bywa ze pogadamy na ten temat, wtedy odkrywaja sie karty jak ta Australie jest obecnie. Ludzie maja kupe problemow w pracy, w zyciu i wcale to tak dobrze nie wyglada ze tu jest tak ok jak sie lansuje.


Jasiek tak pisze jakoby emigranci sami sobie cos byli winni ze czegos tam nie sprawdzili dokladnie, albo nie podjeli jakich dzialan.
W momencie jak dostalem wize PR, zaczelem sie przygotowywan do prznosin, i juz wtedy wiedzialem ze najlepiej jednak te australijskie wyksztalcenie miec. Zaczelem sie dowiadywac po roznych TAFE o szczegoly, efekt byl taki ze na wyslane emaile z zapytaniami nikt nie raczyl odpowiedziec, wydzwanialem wiec w srodku europejskiej nocy do Australii, z pytaniami, ale odsylano mnie do www, albo emaila, bo siedzial na telefonie taki co nie mial pojecia o niczym i prosil zeby wyslac email z pytaniami, po ktorym to emailu nastepowala cisza. Tak wyglada kwestia dowiadywania sie o szczegoly w Oz - bajzel jest i to nieprzecietny. Ostatecznie przyjechalem do Melbourne bo tu zalatwilem sobie prace jeszcze przed przyjazdem, zamieszkalem na dzielnicy Ashburton, kilkaset metrow do Holmesglen TAFE, przeszedlem sie tam w koncu z pytaniami i tu sie okazalo ze kierunki techniczne sa niepopularne w Oz, interesowalo mnie kierunki Electronics, Electrotechnology a tu sie okazalo ze nie ma chetnych, TAFE ksztalci w tym ale tylko teoretycznie, bo z braku chetnych, nie robi sie szkolen, zlozylem wiec na pismie chec zainteresowania ale uprzedzono mnie ze musi byc iles osob chetnych zeby grupe zalozyc, a ja bylem w tamtym czasie drugi chetny.......Pojechalem do Box Hill TAFe a tam identyczna sytuacja, nie ma chetnych na kierunki techniczne. Sa oblezone kierunki kucharskie, fryzjerskie, ksiegowe, biurowe, ale techniczne nie maja chetnych. Akurat ja czuje sie lepiej jako techniczny niz ksiegowy. Objechalem jeszcze kilka TAFE w okolicy i byla taka sama sytacja - nie ma chentych na kierunki technicze, zas "biurowe" sa oblezone. Potem jak przenioslem sie do Sydney tam byla podoba sytuacja. Dowiedzialem sie tez ze na jakims TAFE w Perth dzial ksztalcacy elektrykow zostal calkiem zamkniety z braku chetnych.
Mialem plan glowny na zycie w Australii, plus kilka planow awaryjnych, ale wszystkie polegly bo sie okazalo ze w Australi tak naprawde nie ma pracy i stopa bezrobocia jest dosc wysoka i bo to sie liczy sie inaczej niz w EU.
Zakladalem wariant ze moge wykonywac i prace byle jakie, czyli robociarz na magazynie, to w Melbourne dostalem taka prace po niezlym kombinowaniu z lewymi referencjami, nachodzeniu agencji, i jeszcze mi w takiej pracy przedstawiano w jaki to mi raj oferowano. Potem w Sydney mimo ze juz niby mialem jakies doswiadczenie w pracy na australijskim magazynie i referencje, nie udalo mi sie dostac takiej pracy, zawsze mi odmawiano. Zas w UK jak sobie chcialem dorobic na australie dodatkowa praca na magazynie, to majac prace od poniedzialku do piatku, pojechalem do jednej agencji w Leeds w piatek po poludniu, w sprawie pracy na sortowni owocow, wypelnilem formularz o sobie, mimo ze mialem pisemne referencje z innej pracy agent nawet nie chcial ich ogladac ale byl zachwycony ze jakies mam, i pilnie mnie chcial na sortownie owocow juz tego samego wieczora, bus odbiera ludzi spod agencji za 2 h, ale musialem odmowic, bo pracowalem caly piatek w dzien i umowiem sie na sobote. W innej agencji tak samo, potrzebny pracownik w wielkiej fabryce napojow gazowanych, przyszedlem po poludniu, a ze bylem tam w agncji wczesniej zarejestrowany, to odgrzebali moje dane, i kazali przyjsc do fabryki na nastepny dzien rano. Tak wygladaly "byle jakie" prace w UK. Jak w Oz sie staralem to niezle musialem sie nastarac zeby taka byle jaka prace dostac. Jak wiesc glosi w Oz jest nizsze bezrobocie jak w UK.

Na 7 moich pracodawcow w Oz, 2 pierwsze prace byly z ogloszenia w necie, 4 dalsze przez znajomosci, i jedna ostatnia na part time, po prostu mnie pewien Irlandczyk wypatrzyl na robocie i zaproponowal prace. Wiec u niego sobie dorabiam na 1 dzien w tygodniu.

Przykladowo, w kwestii telewizorow zdecydowanymi krolami rynku sa obecnie cztery firmy - japonskie Sony i Panasonic oraz koreanskie Samsung i LG. Czyli ani jednego Chinczyka. Inna sprawa, ze prawdopodobnie wszystkie te produkty sa importowane z fabryk w Chinach.
Bylem dzisiaj w Dick Smith i JB HiFi,popatrzylem sobie na tabliczki znamionowe z tylu, wygada to tak: Sanyo - made in Malaysia, Sharp - Malaysia, Panasonic - Malaysia, Sony - Malaysia, Samsung - Malaysia, Soniq - China, LG - Korea, Hisensee - China, Palsonic - China. Znajomy co sobie kupil plazme Panasonic, ale zazyczyl sobie taka produkcji japonskiej, musial ponad 3 tygodnie czekac zanim mu ja sciagneli z Japoni, bo w Australi nie bylo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lis 20, 2010 1:05 pm 
Konrad, masz tak negatywne podejscie, ze nic dziwnego, ze praktycznie zawsze twoje posty czyta sie jak liste zali i smutkow i ze ma sie wrazenie, ze caly swiat obrocil sie przeciwko tobie. Nie chcesz zaakceptowac, ze popelniles gdzies przeoczenie w kwestii licencji - twoja sprawa. Nie chcesz zaakceptowac tego, ze nikt ci tu nic nie da, lecz musisz to sobie wywalczyc... Australia to zatem na pewno nie kraj dla ciebie.

Termbest, wciaz nikt ci na to nie odpowiedzial:
Cytuj:
Czy macie może jakies kosztorysy życia w Australii? Jakie sa wydatki itp.


Podaje na przykladzie Sydney

Zarobki... jesli jako poczatkujacy emigrant dostaniesz prace full time (permanent, contract, temporary czy tez casual, ale full time hours), to zaloz sobie, ze dostaniesz cos w okolicach $35 - $45k. Prawdopodobnie dostaniesz wiecej, ale zacznij liczyc od takiego pulapu. To jest okolo $600 - $700 na reke. Zaloz, ze drugie z was bedzie pracowac na pol etatu lub casual i zarobi $300 - $400 tygodniowo. Przygotowuje cie na powiedzmy najgorszy scenariusz.

Cena wynajmu mieszkania - tygodniowo $250 - $350 w zaleznosci od wielkosci i dzielnicy. Oczywiscie, jesli chce wynajac w drozszych dzielnicach jak np. Manly czy Bondi, to cena przekroczy z duzym prawdopodobienstwem $500 tygodniowo. Warto dodac, ze 95% ofert to mieszkania nieumeblowane. Jesli chcesz umeblowane, to albo szukaj studio, albo tez sprobuj poszukac pokoju.

Cena pokoju... mysle, ze pokoj powinienes byc w stanie wynajac za ponizej $200 tygodniowo.

Dodaj sobie $400 na kwartal za elektrycznosc + gaz, bo te rachunki bedziesz tu musial placic.

Jedzenie... zalezy od stylu zycia, ale policz sobie $100 na tydzien.

Transport publiczny to kolejny duzy wydatek, przygotuj sie, ze w sumie we dwoje wydacie na to $100 na tydzien.

Czyli masz na dzien dobry $400 tygodniowo, jesli wynajmujesz pokoj (w przypadku pokoju prawdopodobnie odpadna ci rachunki za prad i gaz) i powiedzmy $500 - $550, jesli wynajmujesz cale mieszkanie.

Przejrzyj sobie strony, ktore wkleilem nieco wczesniej w dyskusji z Archerem - tam bedziesz mial podane przykladowe ceny.

Start jak widac, moze okazac sie ciezki, ale spokojnie - z czasem sie polepszy, tylko musisz spokojnie i konsekwentnie na to pracowac. Musisz tez liczyc sie z tym, ze bedziesz pracowal ponizej swoich kwalifikacji albo w zupelnie innym zawodzie niz ten wyuczony. Pod tym wzgledem Europa moze byc ci bardziej przyjazna.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N lis 21, 2010 8:52 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt wrz 07, 2010 8:22 pm
Posty: 199
Jasiu,
Za pozwoleniem, mala uwaga.
Czy Ty liczysz zarobek przed czy po podatku?
600 dolcow tygodniowo to rzeczywiscie ok 32k rocznie. Ale zeby to dostac na dlon trzeba miec zarobek brutto o przynajmniej 20% wiekszy a wiec ok 40k
W przypadku 45k rocznie (860 p.w.) zarobek brutto to 45k + 25% = 56k
http://www.worldsalaries.org/australia.shtml

Jak to juz wczesniej napisalem, wypadlem troche z obiegu. Wiec byc moze taki dochod dla poczatkujacego emigranta rzeczywiscie jest mozliwy (byloby dobrze, gdyby ktos cos jeszcze na ten temat napisal). Skoro tak, to z gory gratuluje Termbestowi mozliwych poczatkowych zarobkow, bo moim skromnym zdaniem Twoje wyliczenia maga byc zbyt optymistyczne.
A co bedzie gdy z jakichs powodow robota sie urwie? Jak dlugo bedzie szukal innej o podobnych dochodach?

Pozdrowienia,
Archer


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N lis 21, 2010 9:36 pm 
Cytuj:
Jasiu,
Za pozwoleniem, mala uwaga.
Czy Ty liczysz zarobek przed czy po podatku?


$35k - $45k gross (brutto).

Obecne progi podatkowe w Australii (rok finansowy 2010 - 2011)

0 – $6,000 Nil
$6,001 – $37,000 15c for each $1 over $6,000
$37,001 – $80,000 $4,650 plus 30c for each $1 over $37,000
$80,001 – $180,000 $17,550 plus 37c for each $1 over $80,000
$180,001 and over $54,550 plus 45c for each $1 over $180,000

Za $35k placisz wiec podatek nastepujaco:

Za pierwsze $6k - $0
Za pozostale $29k - $4,350

$35,000 - $4,350 = $30,650. Dzielisz to przez 52 i zostaje mniej wiecej $589.42 na tydzien czyli o $10 mniej niz $600.

Za $45k placisz nastepujacy podatek:

$4,650 oraz 30% od pozostalych $8k, czyli $2,400. W sumie $7,050 podatku. Na reke zostaje wiec $37,950, zatem $729.81 na tydzien.

Na tak niskim poziomie nie bedzie placil Medicare Levy Surcharge, ktora pojawia sie gdzies w okolicach $70,000 i wynosi 1.5%.

Stawki na podstawie www.ato.gov.au - strony Urzedu Skarbowego w Australii.

Cytuj:
A co bedzie gdy z jakichs powodow robota sie urwie? Jak dlugo bedzie szukal innej o podobnych dochodach?


Moze byc tak, ze znajdzie ja w ciagu godziny badz 2 dni, jak udawalo mi sie w latach 2005 i 2007 po wykonaniu zaledwie jednego telefonu. Moze byc tak, ze bedzie jej szukal miesiacami, tak jak to zdarzylo sie mnie w 2004 roku, gdzie wyslalem okolo 100 Resume. Doradzam nastepujaca taktyke - sprobowac na poczatek zlapac praktycznie cokolwiek - niekoniecznie w swoim zawodzie. Nawet prace u Polakow jako malarz (notabene jest to calkiem niezle platna praca), a dziewczyna w restauracji czy hotelu do sprzatania.

Inna opcja, to probowac na poczatek prace czasowe (np. w magazynie, jako ze wyksztalcenie jest w kierunku logistics), typu contract, temporary czy casual, ale postarac sie o 30 - 40 godzin tygodniowo. Na www.seek.com.au i innych stronach z praca jest taka opcja, ze mozna szukac temporary work. Inny sposob to zarejestrowanie sie z agencjami rekrutacyjnymi - bardzo tu w Australii popularnymi. Jest ich cale mnostwo:

Adecco
Manpower
Hays
Chandler Macleod (a do pracy w magazynach jego galaz Ready Workforce)
Julia Ross
Kelly Services

i jeszcze wiecej, tylko nazw nie pamietam.

Wszystkie stawki, ktore podalem, to jest mozliwe na wizie PR przy zalozeniu, ze on pracuje okolo 40 godzin tygodniowo, a jego dziewczyna 20 - 25. Na studenckiej bedzie to nizsze, poniewaz bedzie limit 20 godzin na tydzien. Trzeba to tez wziac pod uwage, bo koszty mieszkania, jedzenia czy transportu wcale nie spadna.

Bez wzgledu na to, jak szybko uda ci sie znalezc prace, powinienes byc bardzo mocno zabezpieczony finansowo. Nie kilka, kilkanascie, ale kilkadziesiat tysiecy dolarow australijskich, ktore pozwola ci sie przygotowac na najgorsza opcje - ze ci sie tu nie ulozy i bedziesz musial wracac do Europy.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N lis 21, 2010 10:25 pm 
Nie moge edytowac posta, a nie chce, zeby ktos powiedzial, ze klamie :D

Cytuj:
moim skromnym zdaniem Twoje wyliczenia maga byc zbyt optymistyczne.


MOGA - oczywiscie. Warto uczyc sie czujnosci i ostroznosci od Archera. :) Obliczenia zakladaja:

- ze prace w ogole znajda (co wbrew ogolnym narzekaniom bedzie mialo miejsce, moze byc tylko ciezko z pierwsza praca)
- ze jedno z nich bedzie pracowalo 40 godzin na tydzien (ten punkt jest chyba najbardziej czulym w tych moich obliczeniach)
- oraz jak juz wspomnialem - ze przyjada na wizie PR i sa gotowi wykonywac prace ponizej swoich kwalifikacji i nie w swoim zawodzie
- stawki sa podane dla Sydney

Mozna policzyc inaczej. $35k na rok to rownowartosc pracy za stawke $16.82 na godzine. $45 na rok to rownowartosc pracy za $21.63 na godzine . To sa spokojnie dostepne stawki (obydwie podane jako brutto). Ale moim zdaniem najwiekszym problemem moze byc tu tak od reki znalezienie pracy, ktora faktycznie da te 40 godzin na tydzien. Wtedy automatycznie obliczenia sie zmieniaja. Uwazam jednak, ze w czasie krotszym niz 6 miesiecy po przyjezdzie, chociaz jedno z nich (o ile nie oboje) powinni takowa prace miec.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lis 22, 2010 2:21 am 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N paź 17, 2010 12:29 pm
Posty: 7
Cytuj:
Na tak niskim poziomie nie bedzie placil Medicare Levy Surcharge, ktora pojawia sie gdzies w okolicach $70,000 i wynosi 1.5%.


Małe sprostowanie. Sa dwie opłaty: Medicare Levy i Medicare Levy Surcharge.
Medicare Levy płacą wszyscy (z małymi wyjątkami jak zwykle) i jest to 1.5% od całego dochodu czyli od $35 000 będzie $525 a od $45 000 - $675.
Oprócz tego dodatkowo niektórzy płacą Medicare łevy Surcharge w wysokości %1.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lis 22, 2010 9:13 pm 
Thank you. My bad.

Dla ludzi na wizach studenckich, 457 istotna bedzie informacja ze:

Cytuj:
If you are not an Australian resident, you are exempt from the Medicare levy.


Z www.ato.gov.au


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lis 23, 2010 3:08 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
Dobra, to ja dorzuce wydatki z drugiego spektrum.
Rodzina 2+2 (dzieci nastolatki, w szkolach srednich, ale nie prywatnych - jedno w state school, drugie w katolickiej) plus babcia i jeden krolik ;-). Dwa samochody (6 i 3 lata) i spory dom z ogrodem. Nie spisuje tego co wydaje, jak cos jest potrzebne to kupuje, takze rzeczy do domu wiekszego kalibru, rzedu kilkuset dolarow. Ewentualnosc psujacej sie na amen pralki czy zmywarki nie spedza mi snu z oczu, bo jak sie popsuje, to pojde do sklepu i kupie. Ogolnie na zycie wydajemy cos okolo 6-8 tysiecy (powiedzmy, ze w to wliczone jest takze splata mortgage).


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 168 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL