Image Map
Teraz jest N sie 09, 2020 10:05 am

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Warunki zycia.
PostNapisane: Pn lut 14, 2011 9:40 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): Pn lut 14, 2011 11:06 am
Posty: 6
Lokalizacja: z koszmarnego miejsca
Zastanawiamy sie nad przeprowadzka do Australii - parka + 7 - latek. Chcialbym dowiedziec sie, jak oceniacie bezpieczenstwo? Jacy sa lokalni ludzie , czy sa przyjazni wobec obcokrajowcow? Jak podobaja sie wam Australijczycy? Jak oceniacie edukacje - mysle tu o przyszlosci mojego malego? Czy koszty zycia : mieszkanie,samochod, podstawowe produkty spozywcze sa drogie?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lut 14, 2011 11:35 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): N kwi 20, 2008 4:17 pm
Posty: 452
Lokalizacja: Perth
Na tym forum niejedna klawiatura sie zdarla piszac o tym , poczytaj poprzednie posty, znajdziesz wszystko na ten temat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lut 15, 2011 10:36 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt wrz 07, 2010 8:22 pm
Posty: 199
Loserku,
Na tym forum jamstirling znajdzie wypowiedzi moje i Twoje, Konrada i Jaska, Brissie i G itd. a z tego miszmaszu jedyne co mu pozostanie to watpliwosci.

Czesc jamstirling,
nie piszesz nic o profesji Waszej parki. W takich warunkach trudno oszacowac szanse. Po ile macie lat? Jak u Was z Angielskim? Zrobiliscie juz jakies przymiarki w celu uzyskania Australijskiej stalej wizy (o jakiej wizie myslicie: stalej, studenckiej)? Macie w Australii znajomych/rodzine? Macie nagrana jakas robote? Czy jest jakies konkretne miejsce w Australii, gdzie chcielibyscie mieszkac...

Bezpieczenstwo: zalezy, co macie na mysli: czy bezpieczenstwo socjalne czy szanse zarobienia nozem pod zebro. Bezpieczenstwo socjalne jest jakie takie, ale dla obywateli i stalych rezydentow. Poza tym mozna niezle wdepnac i byc moze, aby przezyc, przynajmniej jedno z Was bedzie musialo isc do jakiejkolwiek roboty (na nocna zmiane do fabryki na linie, do scierki...). Bezpieczenstwo fizyczne (noz pod zebrem). No coz, w duzych miastech sa dzielnice, gdzie w nocy nawet policja wjezdza tylko na wezwanie. Sa to przypadki dosc skrajne. Generalnie napisalbym, ze nie jest przesadnie zle. W kazdym razie lepiej jak w Polsce.

Lokalni ludzie: nie jest tak zle jednak jedno musicie wiedziec, dla starych zasiedzialych Australijczykow, potomkow wiezniow bedziecie zawsze odmiana miejscowej dokuczliwej choroby zwanej popularnie "wog". W pewnch srodowiskach wogi sa obywatelami drugiej kategorii. Jednak generalnie powiedzialbym, ze tolerancja dla obcokrajowcow jest w sumie OK w porownaniu ze wschodnioeuropejskimi standardami.

Edukacja: Jest bezstresowa. Jej poziom w zakresie podstawowym w zasadzie nie odbiega od Europy ale im wyzej tym gorzej. Wasza latorosl bedzie raczej przynosic dobre stopnie i bedzie miec raczej dobra opinie ale konfrontacja jej wiedzy (uniwersyteckiej) z Europejskim (w tym Polskim) odpowiednikiem to bedzie raczej katastrofa. Nie przekresla to oczywiscie szans na prace. Specyfika Australii jest to, ze kompetencja ma drugorzedne znaczenie w systemie zatrudnienia. Wiem, ze brzmiec to moze troche niewiarygodnie ale prosze zapytac innych "malkontentow".

Kostzy zycia sa oczywiscie korzystniejsze niz w Polsce. Australia to kraj bez porownania bogatszy i oferujacy wyzszy standard zycia. No ale ja pisze o sredniej statystycznej a tu duzo zalezec bedzie od tego, jak sie urzadzicie.

Mala uwaga: Macie kilkuletnie dziecko. W Australii trzeba miec na nie dobre oko, czy nie zabiera sie za narkotyki. Jest to niestety jeden z podstawowych powodow, dla ktorych my wynieslismy sie z Australii. Jest spora szansa, ze chodzacy do przedszkola czy podstawowki parolatek probowal juz "cukierki". W Australii panuje obiegowa opinia, ze "wszystkie nastolatki biora". I jest w tym sporo prawdy. Biora softies. Niektorzy eksperymentuja z twardymi drugami i na ogol wpadaja. A potem horror z detoksem, pilnowanie, ucieczki z domu i powrot do nalogu... Jestem tylko skromnym przedstwicielem nauk technicznych i w srodowiskach narkomanow nigdy sie nie obracalem ale bedac jeszcze w Australii co ja sie tego w znajomych Polskich rodzinach naogladalem. Z mojej perspektywy, pomijajac Holandie, w porownaniu z Australia Europa Zach. jest czysciutka.

Jezeli macie wiecej pytan to pytajcie sie.
Pozdrowienia i powodzenia, Archer


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt lut 15, 2011 8:32 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): Pn lut 14, 2011 11:06 am
Posty: 6
Lokalizacja: z koszmarnego miejsca
Dziekuje za wszelkie informacje. Aktualnie jest tak, ze mamy taki pomysl przeniesienia sie do Australii. Mieszkamy od 5 lat w Szkocji i mamy ochote na zmiane. Nie oceniamy naszych szans na otrzymanie wizy i szczerze mowiac, caly ten ambaras z ubieganiem sie o nia nieco nas zniecheca. Ja mam 32 lat moj ukochany 29, a dzieciaczek 6 lat. Nie mamy zadnej rodziny ani znajomych w Australii, Ja skonczylam filologie germanska a ukochany jest fryzjerem, aktualnie prowadzi swoj salon w Szkocji i rozwaza mozliwosc otworzenia swojego salonu w Australii. Angielski mamy opanowany, maly jest w 2 klasie podstawowki tutaj. Myslimy o ubieganiu sie o pozwolenie na staly pobyt. Australia nie jest nam blizej znana, poza obrazkami z pocztowek i filmow przyrodniczych, ale myslimy o niezbyt duzym miescie, gdzie byloby cieplo przez caly rok, sam rozumiesz po 5 latach w Szkocji, nieustannych opadach mamy dosc...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lut 16, 2011 2:27 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
archer.4 napisał(a):
Lokalni ludzie: nie jest tak zle jednak jedno musicie wiedziec, dla starych zasiedzialych Australijczykow, potomkow wiezniow bedziecie zawsze odmiana miejscowej dokuczliwej choroby zwanej popularnie "wog". W pewnch srodowiskach wogi sa obywatelami drugiej kategorii. Jednak generalnie powiedzialbym, ze tolerancja dla obcokrajowcow jest w sumie OK w porownaniu ze wschodnioeuropejskimi standardami.

Trzeba tylko dodac, ze jezeli bedziecie mieszkac w miescie, to szanse na spotkanie takiego "zasiedzialego Australijczyka" macie znikome. Ja takich spotkalam tylko kilkoro, poza tym kazdy ma jakies korzenie spoza Australii. Ja osobiscie sadze, ze jak sie jest milym dla ludzie, to sie tej jest przyjaznie traktowanym, ale idioci sa wszedzie, wiec jakis malo przyjemny typek moze sie zdarzyc wszedzie ;-).
Generalnie ja osobiscie uwazam, ze obcy ludzie sa tuaj bardzo mili, czego niestety nie mozna powiedziec o Polsce, ani nawet UK.

Cytuj:
Edukacja: Jest bezstresowa. Jej poziom w zakresie podstawowym w zasadzie nie odbiega od Europy ale im wyzej tym gorzej. Wasza latorosl bedzie raczej przynosic dobre stopnie i bedzie miec raczej dobra opinie ale konfrontacja jej wiedzy (uniwersyteckiej) z Europejskim (w tym Polskim) odpowiednikiem to bedzie raczej katastrofa. Nie przekresla to oczywiscie szans na prace. Specyfika Australii jest to, ze kompetencja ma drugorzedne znaczenie w systemie zatrudnienia. Wiem, ze brzmiec to moze troche niewiarygodnie ale prosze zapytac innych "malkontentow".

Co do bezstresowosci faktycznie jest taki trend. Wielu rodzicow szuka szkoly pod katem tego, zeby dziecko dobrze sie w niej czulo. Szkola podstawowa koncentruje sie glownie na uczeniu life skills korzystajac z materialow na przerozne tematy. W odroznieniu od Polski (i to najtrudniej polskim rodzicom zaakceptowac) nie laduje sie tutaj w dzieci ton wiedzy, ktora im sie do niczego nie przyda. Za to uczy sie roznych innych umiejentosci, chocby jak opracowac i zaprezentowac to, czego sie dziecko nauczylo.
Nauczyciel na za zadanie zajmowac i motywowac konkretne dzieci w taki sposob, zeby one z tego jak najwiecej skorzystaly. Wiadomo, ze nie kazde dziecko jest rownie zdolne i rozrzut poziomow w jednej klasie jest ogromny i oprocz sredniakow sa dzieci, ktore maja trudnosci, oraz takie, ktory znacznie wyprzedzaja swoich rowiesnikow. Oczywiscie styl i efekt nauczania zaleza tez od konkretnego nauczyciela i zaplecza jakie oferuje mu szkola. Nauczyciele sa ludzi i jak w kazdym zawodzie zdarzaja sie lepsi i gorsi.
Generalnie dzieci sie szkoly tutaj nie boja i malo ktore nie lubi chodzic do szkoly.
Szkola srednia to juz inna bajka, bo tam nauczanie skierowanie jest bardziej na konkretny material.
Co mi sie nie podoba w tutejszym systemie, to to, ze nie ma tutaj roznych poziomow szkol srednich. Jest kilka szkol selektywnych, do ktorych trzeba zdac egzamin, ale poza tym wszystkie dzieci ida do szkol srednich, najwyzej moga skonczyc edukacje na klasie dziesiatej.

Cytuj:
Mala uwaga: Macie kilkuletnie dziecko. W Australii trzeba miec na nie dobre oko, czy nie zabiera sie za narkotyki. Jest to niestety jeden z podstawowych powodow, dla ktorych my wynieslismy sie z Australii. Jest spora szansa, ze chodzacy do przedszkola czy podstawowki parolatek probowal juz "cukierki". W Australii panuje obiegowa opinia, ze "wszystkie nastolatki biora". I jest w tym sporo prawdy. Biora softies. Niektorzy eksperymentuja z twardymi drugami i na ogol wpadaja. A potem horror z detoksem, pilnowanie, ucieczki z domu i powrot do nalogu... Jestem tylko skromnym przedstwicielem nauk technicznych i w srodowiskach narkomanow nigdy sie nie obracalem ale bedac jeszcze w Australii co ja sie tego w znajomych Polskich rodzinach naogladalem. Z mojej perspektywy, pomijajac Holandie, w porownaniu z Australia Europa Zach. jest czysciutka.

He, he, ja z tego samego powodu nie chcialam zostac w Anglii ;-).
Faktem jest, ze wedlug statystyk az 30 procent mlodziezy probowalo narkotykow, ale to rozniez oznacza, ze 70 procent jest czysta :-).
Ja mam 14latka i 15latke w domu i czesto o tym rozmawiamy. Jak narazie jakos nie obawiam sie o ich przyszlosc. No, ale moze tez dlatego, ze mam mase znajomych i w przeciwienstwie do Archera nie znam rodzin, w ktorych rozgrywalyby sie podobne dramaty.
Podejrzewam, ze tutaj nie jest inaczej niz w krajach Europy zachodniej i to czy dzieciak wpadnie w narkotyki w ogromnej mierze zalezy od rodziny i srodowiska w jakim sie wychowuje (tzw "przyzwoita rodziny" nic nie tu znaczenia).
Ale przyznaje, ze dosc popularny jest tutaj tzw social drug use, czyli branie dla towarzystwa. Nie wiem jednak jak to ma sie w porownaniu do krajow Europy Zachodniej.
Dle ciekawostki dodam, ze bardzo malo ludzi, w porownaniu z Europa, pali tutaj papierosy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lut 16, 2011 6:45 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pt sty 09, 2004 12:41 am
Posty: 395
Lokalizacja: Canberra
Cytuj:
W odroznieniu od Polski (i to najtrudniej polskim rodzicom zaakceptowac) nie laduje sie tutaj w dzieci ton wiedzy, ktora im sie do niczego nie przyda.

Z tym ze sie ta wiedza do niczego nie przydaje bym sie nie zgodzil.
Poziom edukacji w Polsce jest o wiele lepszy.
Z przecietnym Australijczykiem, nie ma na prawde o czym porozmawiac, chyba ze uwielbiasz sport ( ja na szczescie sie lapie w te kategorie) i lowisz ryby.

Brak im 'ogolnego' wyksztalcenia. Ogolnie nie maja pojecia o historii, geografii, chemii, biologii, fizyce, matematyce, wiekszosci tego czego sie uczysz w szkole podstawowej. Malo kto zna jezyk obcy, kultura i sztuka interesuja sie nieliczni. Wlasnie brak im tych umiejetnosci, ktore jak to Ewa ujela 'im sie do niczego nie przydadza'.
Jest to wedlug mnie jako przyjezdnego najwiekszy problem w Australii. Ludzie sa glupi, a specjalizacje, nawet wsrod naukowcow, waskie.

Co do bezpieczenstwa osobistego, wedlug tej listy:
http://best-city-reviews.com/index.php/ ... rcer-2008/
porownywalne z kanada czy japonia, ciekawa sprawa ze Nowa Zelandia jest na duzo lepszej pozycja. Bylem tam tylko 2 tygodnie i mialem 2 incydenty, w Australii mieszkam od lat i nigdy nie mialem problemu.
Oczywiscie trzeba byc rozsadnym - sa dzielnice gdzie lepiej nie chodzic po zmierzchu, ale chyba wszedzie tak jest.

Nie spotkalem sie nigdy z wrogim lub dyskryminujacym nastawieniem do przyjezdnych europejczykow.
Ten 'wog' o ktorym tak sie pisze, to zwykle przyjezdni z poludniowej eorupy - grecji/ wloch/ chorwacji etc. o dosyc specyficznym zachowaniu.


http://en.wikipedia.org/wiki/Wog#Australian_English
Cytuj:
" As in British English 'wog' refers to dark-skinned people, but whereas in Britain it was applied to African-Caribbean and South Asian immigrants from the 1960s onwards, in Australia, which had few migrants from these regions, it was instead applied to Post World War II European migrants from Southern Europe/Southeastern Europe, particularly the Italian, Greek and Yugoslav communities in Melbourne and Sydney.[4]"

Typowy wog to ktos na zasilku komu nie chce sie pracowac, czlonek rozkrzyczanej bandy etnicznej ze swego kraju. Jesli sie tak nie zachowujesz i sie z takimi nie identyfikujesz, to watpie zeby ktos cie z takim ludzmi identyfikowal.

co do lokalnych ludzi to jest bardzo roznie, zalezy gdzie trafisz, i wcale nie jest tak ze bogatsze/drozsze dzielnice sa koniecznie lepsze. Bogatsze rodzniy - wiekszy snobizm i inne patologie. Trzymaj sie srodka!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lut 16, 2011 11:40 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
joller napisał(a):
Z przecietnym Australijczykiem, nie ma na prawde o czym porozmawiac, chyba ze uwielbiasz sport ( ja na szczescie sie lapie w te kategorie) i lowisz ryby.
Brak im 'ogolnego' wyksztalcenia. Ogolnie nie maja pojecia o historii, geografii, chemii, biologii, fizyce, matematyce, wiekszosci tego czego sie uczysz w szkole podstawowej. Malo kto zna jezyk obcy, kultura i sztuka interesuja sie nieliczni. Wlasnie brak im tych umiejetnosci, ktore jak to Ewa ujela 'im sie do niczego nie przydadza'.

Hm, no nie wiem. Z "przecietnym Polakiem" na ciekawa rozmowe tez raczej trudno liczyc. To, ze ktos slyszal o Bonapartem 20 lat temu w szkole wcale nie oznacza, ze teraz ma cos ciekawego do powiedzenia i to nie tylko na temat historii Francji ;-).

Cytuj:
Jest to wedlug mnie jako przyjezdnego najwiekszy problem w Australii.

Szczegolnie przyjezdnego z Europy, ktory poziom wiedzy "tubylcow" ocenia z europocentrycznego punktu widzenia.
A tak swoja droga ile osob na lozu smierci wyrzuca sobie, ze wystarczajaco nie zglebili historii stosunkow japonsko-chinskich na przestrzeni wiekow ;-).

Cytuj:
Ludzie sa glupi, a specjalizacje, nawet wsrod naukowcow, waskie.

Ludzie-omnibusy, ktorzy posiadaja szeroka wiedze z wielu pol maja ogromna motywacje i glod wiedzy, ale to nie bierze sie raczej z ladowania na sile suchej wiedzy do glow. Zreszta pewien irlandzki poeta i prozaik William Yeats (he, he, ciekawe ilu "przecietnych" polskich uczniow o nim slyszalo, a to zdobywca Nagrody Nobla) napisal Education is not filling a bucket, but lighting a fire.
O ile uwazam, ze tutejsza edukacja nie jest idealna i pewnie wolalabym widziec w niej wiecej nacisku na konkretna wiedze, to jednak uwazam, ze jej zalozenia sa blizsze zacytowanemu powyzej stwierdzeniu, niz edukacja polska.
Ja mam jeszcze doswiadczenia z (dobrej) podstawowki angielskiej i system przypomina tam system australijski. Zreszta tutejszy system jest bazowany na tamtejszym. Nawet szkolacy sie nauczyciele (ktorym przez jakis czas bylam) korzystaja z tamtejszych zrodel, materialow i metodologii.
A w zasadzie, to jakbysmy rozciagneli obowiazek szkolny na wiek 5-30 lat, to moze udaloby sie zrealizowac wszystkie postulaty edukacyjne ;-).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lut 16, 2011 12:49 pm 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N wrz 23, 2007 9:44 pm
Posty: 4
Lokalizacja: Adelaide
Hej! Moze ja cos poradze, tak bardziej ogolnie bo tez mieszkalem pare lat na wyspach dopuki nie przenioslem sie do Australii. Co prawda jestem tutaj tylko na wizie studenckiej, wiec musicie wziasc na to poprawke bo zycie na wizie studenckiej a zycie na wizie stalej to dwie rozne sprawy (jest po prostu duzo ciezej).

Po pierwsze wezcie pod uwage ze Australia jest daleko, naprawde daleko. Jezeli jestescie bardzo zwiazani z rodzina i odwiedzacie ich czesto w Polsce - zostancie w Europie. Mieszkajac w Australii nie pozwolicie sobie na taki komfort. Po drugie sklepy tutaj sa gorzej zaopatrzone niz te na "wyspach". Bedzie wam brakowalo wielu rzeczy, naprawde wielu. Ale tez duzo jest rzeczy ktorych nie znajdziecie w Szkocji. Np. owoce ktore jem na potege, sa dosyc drogie ale za to smaczne (wiekszosc rosnie w Australii jak melony, arbuzy, ananasy itp.. itd..) Tutaj pomidory z supermarketu nie smakuja jak woda, jak to mialo miejsce w Anglii :). Po trzecie nie jedzcie tylko dlatego ze wam sie podobaja pocztowki. Pamietajcie ze pocztowki pokazuja zawsze tylko te najpiekniejsze miejsca. Nie ludzcie sie ze bedziecie tez lezec od rana do wieczora na plazy - tutaj pieniadze nie leza na ulicy i jak wszedzie trzeba pracowac.

No ale jezeli chcecie cos zmienic w swoim zyciu, i jestescie sklonni poswiecic wasze aktualne zycie i zaczac wszystko od nowa, nie jestescie wybredni, jestescie realistami to Australia moze wam sie spodobac. W stosunku do zarobkow tu jest taniej niz na wyspach, chociaz na poczatku ceny zywnosci mnie przerazaly bo wydawalo mi sie ze sa duzo drozej jak sobie przeliczalem na funty. Jest na pewno bardziej bezpiecznie - z cala pewnoscia. Ludzie sa bardziej kulturalni, juz po przyjezdzie na lotnisko dalo sie to zauwazyc. Kasjerzy w supermarkecie sami pakuja ci zakupy do torby :) - jak to pierwszy raz zobaczylem to byl dla mnie szok. :) Nie zauwazylem przejawow dyskryminacji ze wzgledu na narodowosc, moze to jest zaleta bialej skory - nie wiem).

Mieszkam w Adelajdzie - pogoda tutaj jest dosyc dobra ale tez sa duze extrema jak ponad 40 stopni (nie jest przyjemnie) a w zime w nocy nawet 5 do 0 - ZIMNO!! Tu domy nie maja ogrzewania!! (nie liczac klimatyzacji - ale co to za ogrzewane).

Jezeli lubicie cos takiego jak swieta Bozego narodzenia, ze sniegiem, choinka, klimatem.... mozecie zapomniec. To juz nie to samo. Za to nie ma juz skrobania szyb w samochodzie i wymieniania opon na zimowe :).

Mozna by tak pisac bez konca - to jest temat rzeka, z reszta duzo jest tego na forum, wystarczy poszukac. Czego mi brakuje najbardziej w Australii? Bliskosci Europy, swobodnego podrozowania po niej. No ale nie mozna miec wszystkiego. Prawdziwa Australie poznacie dopiero jak przyjedziecie tutaj, dopiero potem okarze sie czy ja pokochacie czy znienawidzicie.

W swoim zyciu mieszkalem w trzech krajach europejskich (mieszkalem czyli pracowalem na wlasne utrzymanie itp.), wiec mam jakas skale porownawcza. Jak mowilem w zyciu nie mozna miec wszystkiego ale mozna miec 99% dlatego zostaje w Australii.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 2:14 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pt sty 09, 2004 12:41 am
Posty: 395
Lokalizacja: Canberra
Cytuj:
A tak swoja droga ile osob na lozu smierci wyrzuca sobie, ze wystarczajaco nie zglebili historii stosunkow japonsko-chinskich na przestrzeni wiekow

Nie chodzi o to by sie czuc dobrze przy smierci. Wrecz niewidze co ma to w ogole wspolnego ze smiercia.

Wyksztalcenie ogolne ulatwia podjecie rozmowy z prawie kazdym czlowiekiem na kazdy temat, ulatwia nawiazanie kontaktow socjalnych i zawodowych, co znow przeklada sie czesto na lepsze perspektywy kariery, szczegolnie w zarzadzie. Daje lepsze zrozumienie swiata nauki, polityki, ekonomii.

Jak dla kogos zycie socjalne to chlanie piwa i siedzenie przed telewizorem, to rzeczywiscie duzego znaczenia to nie ma. Ja wole otaczac sie ludzmi z ktorymi mozna inteligentnie rozmawiac na rozne tematy.

Cytuj:
William Yeats

Ciekawe.. nigdy nie spotkalem sie z pisaniem jego imienia i nazwiska w ten sposob. Zawsze William Butler Yeats.
Ten cytat to niby "Education is not the filling of a pail, but the lighting of a fire." i prawdopodobnie nigdy nie byl uzyty przez Yeats'a.
Ktos sobie wymyslil ze Yeats tak powiedzial gdzies we wczesnych latach '90tych, a i jesli nawet to powiedzial (bo raczej nigdzie nie zapisal), to nie byl zbyt oryginalny.

Mieszkam w Canberra, i po drodze do pracy widze billboard z University of Canberra "The mind is not a vessel to be filled.. but a file to be kindled..." Plutarch!! Czyli prawie 2000 lat stary cytat. I tez pomieszany.
Zobacz sobie go tutaj:
http://www.canberra.edu.au/home/

" the mind is not a vessel that needs filling, but wood that needs igniting " to cytat z Plutarch'a "Moralia"

... no i juz rozmowa ciekawsza niz o pogodzie czy dupie kolezanki ktora obok przechodzi.

Masz Ewa duzo racji w tym co piszesz. Nawet i w Europie ciezko nieraz znalezc ludzi z ktorymi warto rozmawiac, jednak w Australii wydaje sie to byc jeszcze o wiele trudniejsze.

Jak czytam emaile nie od 'przecietnych' ale 'wyksztalconych' Australijczykow z ukonczonymi studiami, to plakac mi sie chce.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 2:23 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Pt sty 09, 2004 12:41 am
Posty: 395
Lokalizacja: Canberra
Cytuj:
[Bedzie wam brakowalo wielu rzeczy, naprawde wielu.

np. czego?

Cytuj:
tutaj pieniadze nie leza na ulicy i jak wszedzie trzeba pracowac.

To zdanie chyba powinno byc napisane wielkimi literami na kazdej stronie forum.
Cytuj:
nie jestescie wybredni,

W australii mozna byc calkiem wybrednym.

Cytuj:
duzo drozej jak sobie przeliczalem na funty

Jedna z zasad - nie przeliczaj na funty czy zlotowki. Kurs sie zmieni i nagle bylo tanio a jest bardzo drogo. Przeliczaj w stosunku do tego co ci zostanie na reke po zaplaceniu rachunkow. 'Disposable income'.
Jak za swoj 'disposable income' kupisz 30 chlebow zamiast 10, to jestes do przodu.
Cytuj:
Prawdziwa Australie poznacie dopiero jak przyjedziecie tutaj, dopiero potem okarze sie czy ja pokochacie czy znienawidzicie

Fajne zdanie. Poza tym ze w okaze nie ma 'rz' ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 4:44 am 
KOALA - sprawdza czy mu smakuje

Dołączył(a): N wrz 23, 2007 9:44 pm
Posty: 4
Lokalizacja: Adelaide
Cytuj:
"Bedzie wam brakowalo wielu rzeczy, naprawde wielu."

np. czego?


Na poczatku brakowalo mi naprawde wielu rzeczy do ktorych bylem przyzwyczajony - od zywnosci po ubrania i sprzet elektroniczny. Niestety podstawowym problemem w Australii jest ograniczony wybor towarow. Tutaj czesto bywa tak ze twoj wybor ogranicza sie do jednego lub dwoch produktow tego samego rodzaju gdzie w Anglii samego chleba byla cala sciana. Do dzisiaj nie moge znalezc polowki chleba tostowego, zawsze musze kupowac caly. Ubrania i buty - to temat rzeka. Kto chce bardzo to znajdzie w miare cos dobrego ale w zasadzie w wiekszosci sklepow lezy tania chinszczyzna - i nie mowie tu tylko o K-mart czy BigW (z reszta w porownaniu z tymi sklepami - PRIMARK to byl ekskluzywny butik...). No i moda... sprzed kilku lat. Niedawno widzialem w sklepie koszulke ktora (identyczna) kupilem pare lat temu w Anglii.

Tak samo sprzet elektroniczny czy gospodarstwa domowego. Tutaj sa zupelnie inne marki, naprawde nie moglem sie do tego przyzwyczaic. Np. golarke philipsa ktora kupilem 5 lat temu zobaczylem dopiero w Australii rok temu i byla to najdrozsza wtedy golarka philipsa na rynku...

Samochody.... w AUS ceny sa POWALAJACE!!! Bardzo czesto zdarza sie ze ceny sa dwa razy wyzsze niz w Anglii. To juz jest lekka przesada. Moze dlatego tutaj jezdzi az tak duzo starych samochodow (i austobusow). Pamietam jak pierwszy raz jechalem wlasnie takiem starym autobusem miejskim, troche mnie zdziwilo ze trzeba bylo sobie samemu drzwi otwierac...

I tak dalej i tak dalej... ale ja nie jestem wybredny

Przyzwyczailem sie do tego, doszedlem do wniosku ze Australia dba o swoich producentow i dlatego jest tak malo innych produktow (to ze jest daleko to inna sprawa). Do ograniczonego wyboru tez sie juz po malu przyzwyczajam, mam juz swoje ulubione produkty i jest mi z tym dobrze. Zapewne jak bym wrocil teraz do Anglii to tez by mi duzo rzeczy brakowalo z Australii.

Aha.. ja mam taka zasade ze bledow ortograficznych i literowek nikomu nie wypominam bo to nie ma sensu i nic ciekawego nie wnosi do dyskusji...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 9:52 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
joller napisał(a):
Cytuj:
A tak swoja droga ile osob na lozu smierci wyrzuca sobie, ze wystarczajaco nie zglebili historii stosunkow japonsko-chinskich na przestrzeni wiekow

Nie chodzi o to by sie czuc dobrze przy smierci. Wrecz niewidze co ma to w ogole wspolnego ze smiercia.

To nie chodzi o smierc tylko o to co jest tak naprawde wazne w zyciu ;-).

Cytuj:
Cytuj:
William Yeats

Ciekawe.. nigdy nie spotkalem sie z pisaniem jego imienia i nazwiska w ten sposob. Zawsze William Butler Yeats.

Ech, nie chcialo mi sie w calosci pisac. Leniwa strasznie jestem ;-).

Cytuj:
Ten cytat to niby "Education is not the filling of a pail, but the lighting of a fire." i prawdopodobnie nigdy nie byl uzyty przez Yeats'a.
Ktos sobie wymyslil ze Yeats tak powiedzial gdzies we wczesnych latach '90tych, a i jesli nawet to powiedzial (bo raczej nigdzie nie zapisal), to nie byl zbyt oryginalny.
Mieszkam w Canberra, i po drodze do pracy widze billboard z University of Canberra "The mind is not a vessel to be filled.. but a file to be kindled..." Plutarch!! Czyli prawie 2000 lat stary cytat. I tez pomieszany.
Zobacz sobie go tutaj:
http://www.canberra.edu.au/home/
" the mind is not a vessel that needs filling, but wood that needs igniting " to cytat z Plutarch'a "Moralia"

Racja ten cyctat pojawia sie w roznych konfiguracjach i przypisywany jest roznym osobom. Ale tak naprawde nie chodzi tutaj o jego pochodzenie, a o sens tego cytatu ;-).

Cytuj:
Masz Ewa duzo racji w tym co piszesz. Nawet i w Europie ciezko nieraz znalezc ludzi z ktorymi warto rozmawiac, jednak w Australii wydaje sie to byc jeszcze o wiele trudniejsze.

Ale to zalezy w duzej mierze jakich ludzi spotykasz i czesto jest to kwestia przypadku. Ja tam znam calkiem sporo interesujacych ludzi, z ktorymi mozna ciekawie porozmawiac, a rozmowy o piwie i meczach bynajmniej niezbyt mnie interesuja (nie znam sie ani na jednym, ani na drugim).

Cytuj:
Jak czytam emaile nie od 'przecietnych' ale 'wyksztalconych' Australijczykow z ukonczonymi studiami, to plakac mi sie chce.

Napisz nam cos ciekawego :-).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 11:49 am 
WALLABY - czasem cos napisze

Dołączył(a): Pn lis 01, 2004 1:34 pm
Posty: 16
Cytuj:
Tu domy nie maja ogrzewania!! (nie liczac klimatyzacji - ale co to za ogrzewane).


tak, tutaj ludzie opalaja sie zapalkami :-))) jak klimatyzacja Ci nie pasuje to sa inne sposoby..... np. Ducted Gas Heating.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz lut 17, 2011 6:28 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt wrz 07, 2010 8:22 pm
Posty: 199
No i widzisz Stirling co sie narobilo?
Napisalem pare slow no i masz.
Ale male pytanko: czemu od razu nie mapisalas, ze Twoj Chlop jest fryzjerem?
To podnosi Wasze szanse urzadzenia sie o 1000%, bo Germanista czy Sinolog albo magister historii sztuki Eskimosow to w Australii mniej wiecej to samo.
Byc moze, aby otworzyc zaklad fryzjerski potrzebne sa jakies licencje. Troche pisze na ten temat Konrad. No i na poczatek tak czy inaczej nie bedzie lekko ale przy odrobinie szczescia moze jako tako pojsc. Malzonek byc moze na poczatek bedzie musial praktykowac u jakiegos Ozika, bo w Australii wiadomo: wszystko najlepsze na swiecie z fachowcami wlacznie i nikt tak dobrze paly nie ostrzyze jak Australijczyk wlasnie. Uwierz lub nie ale takie wlasnie panuje w Australii przekonanie. Nawet Hollywoodzcy fryzjerzy sa do niczego.
Zawsze powtarzam: Jezeli chcecie jechac to jedzcie, ale zorientujcie sie najpierw gdzie tak na prawde jedziecie. No i gdybyscie wyrzucali sobie potem do konca zycia, ze zmarynowaliscie wielka szanse to juz chyba lepiej pakowac bundle i leciec. Chocby na Ksiezyc.

Ewo:
Syn naszych znajomych zaczal brac bedac w Australijskiej Armii. Jego brat, rowniez w Armii, doloczyl do niego po paru tygodniach. Pierwszy chlopak nie byl glupi. Zaciagnal sie pare razy, cos sobie tam wstrzyknal I rzucil to w diably ale drugiego wciagnelo. Rodzice przeszli pieklo. Wyslali go pare razy na detoks, ktorego na ogol uciekal. Gdy ojciez zamknal go w pokoju bez okien to chcial go zadzgac nozem. Bierze do dzisiaj. Dochodzi do czerdziestki i wyglada jak szkielet. Lekarze daja mu pare lat.
Syn innych znajomych zaczal brac w podstawowce. Bedac juz w high school jezdzil z kumplami od znajomych do znajomych zebrzac o pare dolcow. Kiedys narabanego za kolkiem zatrzymala policja. Zabrali mu prawo jazdy I mial sprawe. Ale i tak prowadzil woz – juz bez prawa jazdy. Zlapali go jeszcze raz, znow na haju, i poszedl na pol roku do pudla. Tam dopiero wszedl na serio w mocne drugi. Po wyjsciu staruszkowie zabrali go czas niemal na pustynie, aby oderwac od dostaw. Kumple z kolka hajowego znalezli go i zabrali po paru dniach. Potem kogos tam napadl, obrabowal i ostro pokaleczyl no i teraz siedzi.
Syn dobrego znajomego zaczal wachac klej w podstawowce. Gdy ich poznalem to chlopak ladowal sobie juz co pare dni po pare centow maryski. Jego ojciec prowadzil maly business ogrodniczy I pewnego dnia chlopak wyniosl mu z domu i sprzedal wszystkie elektronarzedzia (nie musze chyba dodawac ze zrobil to aby miec na prochy). No i pewnego dnia zaaplikowal sobie zloty strzal. Na drugi dzien znalezli go bez ducha w living roomie pod stolem.
Czy mozesz opisac podobne tragedie pomiedzy swoimi znajomymi ze Szkocji?
Jezeli 30% gowniarzy zabiera sie za prochy to jest to tragedia. Tlumaczenie ze 70% jest czyste (nieprawda) przypomina sentencje: jezeli mamy 30% bezrobocia to znaczy, ze 70% pracuje wiec nie ma problemu i wszystko jest OK. A tymczasem 30% bezrobocia to tragedia.
Nie chce zbyt glosno krakac, ale o tych sprawach rodzice na ogol dowiaduja sie ostatni.
Corka znajomej, bedac w wieku 27 lat, po raz pierwszy przyznala sie matce (w mojej obecnosci, wiec moze miala wiecej odwagi?) ze 10 lat wczesniej brala bedac w szkole w innym miescie. A nawet przeszla maly detox.
Paroletniego petaka sie jeszcze jakos tam upilnuje ale nastolatek ucieknie z domu i tyle. A po paru miesiacach policja zlapie go w Perth albo Darwin na shoplifting’u.
Nie twierdze ze absolutnie kazdy nastolatek w Australii to przyszly notoryczny narkoman. Sadze jednak, ze ryzyko jest o wiele wyzsze niz w Europie, zwlaszcza zachodniej, pomijajac moze Holandie.

Zapytaj sie swoich dzieci, kiedy wybuchla 2 wojna swiatowa. Albo gdzie lezy Peru, albo ile elektronow walencyjnych ma atom wodoru. W Europejskim liceum trudno znalesc nie znajacych n ate pytania odpowiedzi.

Pozdrowienia dla wszystkich,
Archer


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lut 18, 2011 1:26 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
archer.4 napisał(a):

Czy mozesz opisac podobne tragedie pomiedzy swoimi znajomymi ze Szkocji?
Nie twierdze ze absolutnie kazdy nastolatek w Australii to przyszly notoryczny narkoman. Sadze jednak, ze ryzyko jest o wiele wyzsze niz w Europie, zwlaszcza zachodniej, pomijajac moze Holandie.

Archer


Malo, sie Archer orientujesz w rzeczywistosci.

Kilka numerkow z raporu UN (mniej wiecej zgadza sie to z innymi badaniami) ponizej:

raport jest tutaj: http://www.unodc.org/documents/wdr/WDR_ ... mption.pdf

Procent populacji 15-64 lata uzywalo w ciagu ostatniego roku:
kraj opiaty kokaina marihuana amphetamine extasy
England 0.93 2.3 7.4 1 1.5
Scotlant 1.54 3.8 11 2.2 3.2
France 0.42 0.6 8.6 0.2 0.5
Poland 0.1 0.2 2.7 0.2 0.5
Swiss 0.51 0.8 8.5 0.6 0.3
USA 0.58 2.8 12.3 1.6 1.1
Australia 0.4 1.9 10.6 2.7 4.2

Statystyka jak statystyka, drobiazgow czepiac sie mozna ale ogolnie to widac, ze nie kolosalnej roznicy pomiedzy Australia a Europa Zachodnia.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL