Image Map
Teraz jest Pn maja 25, 2020 10:58 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lis 05, 2008 3:31 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
dla tych co sie pospieszyli, wciaz czekaja i tych niezdecydowanych

http://www.geocities.com/homes4aussies/h4a081104.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 03, 2008 12:27 pm 
I kolejne potezne ciecie stop procentowych w dol, wiekszosc bankow rowniez tnie stopy o 1%. No to teraz bede placil taniej za splacanie kredytu niz bym placil za wynajem. :)


Góra
  
 
PostNapisane: Śr gru 10, 2008 10:26 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
MEDIAN house prices in Brisbane have dropped nearly 30 per cent over the past three months, but the Real Estate Institute of Queensland has told homeowners not to panic.

http://www.brisbanetimes.com.au/article ... 16261.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 10, 2008 11:47 am 
Za to na Sutherland Shire i w St George mieszkania 2 bedroom units trzymaja sie na tym samym poziomie i nie widac, aby mialy spadac. W Campsie to nawet chyba jeszcze urosly. W Parramatta i North Parramatta spadly, ale tylko troche.

Spadly za to ceny domkow np. townhouse, villa czy houses. W Jannali za 2 bedroom villa / townhouse zaplacisz juz nawet ponizej $350k.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt gru 12, 2008 12:55 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
jesli glownonurtowa gazeta zaczyna pisac o spadkach, trzeba zaczac sie bac... szczegolnie jesli wiekszosc, ktora kupila obecie lokum, twierdzi, ze zgarnela okazje...

Time bomb for home buyers

http://business.smh.com.au/business/tim ... -6ws6.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 17, 2008 3:39 am 
mmis4167 napisał(a):
jesli glownonurtowa gazeta zaczyna pisac o spadkach, trzeba zaczac sie bac... szczegolnie jesli wiekszosc, ktora kupila obecie lokum, twierdzi, ze zgarnela okazje...

Time bomb for home buyers

http://business.smh.com.au/business/tim ... -6ws6.html


Mmis, wez mi wyjasnij o co chodzi z ta bomba. Moze cos przegapilem, ale spadek wartosci rzeczy po zakupie wydaje mi sie czyms naturalnym. NIeruchomosci byly wyjatkiem, no to wrocily do normy. NIe jest to tez juz chyba zaskoczeniem. No a bomba, to powinna wybuchnac, nagle. I zastanawiam sie jak, czyli co niby ma sie stac poza tym, ze wlasciciele nieruchomosci maja je coraz mniej warte.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 17, 2008 5:12 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
ziutek napisał(a):
mmis4167 napisał(a):
jesli glownonurtowa gazeta zaczyna pisac o spadkach, trzeba zaczac sie bac... szczegolnie jesli wiekszosc, ktora kupila obecie lokum, twierdzi, ze zgarnela okazje...
Mmis, wez mi wyjasnij o co chodzi z ta bomba. Moze cos przegapilem, ale spadek wartosci rzeczy po zakupie wydaje mi sie czyms naturalnym. NIeruchomosci byly wyjatkiem, no to wrocily do normy. NIe jest to tez juz chyba zaskoczeniem. No a bomba, to powinna wybuchnac, nagle. I zastanawiam sie jak, czyli co niby ma sie stac poza tym, ze wlasciciele nieruchomosci maja je coraz mniej warte.

Ja co prawda nie mmis, ale napisze, bo mam przerwe na lunch :D.
Nieruchomosci nie byly wyjatkiem, bo w ogole nie nalezaly do tej grupy rzeczy, ktore traca na wartosci po zakupie tak jak na przyklad samochod. W kazdym razie nie w ten sam sposob, dlatego, ze nieruchomosci sklada sie z budynku oraz z ziemi na ktorym stoi. Sam budynek i jego wyposazenie faktycznie traci z czasem na wartosci (to jest tzw depreciation i rozne elementy starzeja sie w roznym czasie), ale z czasem mozna remontowac, wymieniac czyli rekapitalizowac. Natomiast wartosc ziemi historycznie rzecz biorac idzie w gore (oczywicie czasem spada, czasem idzie w gore szybciej, ale trend jest zwyzkowy) i wzrost tej warosci przewyzsza spadek wynikajacy z deprecjacji budynku.
Problem pojawia sie wtedy, kiedy trafi sie akurat na okres spadku, nastepujacy na ogol tuz po gwaltownym (czesto przesadzonym i namuchanym) wzroscie. Takich cykli od drugiej wojny swiatowej bylo juz pare i obecny nie jest niczym nowym.

Problem obecnej sytuacji polega na tym, ze jest mnostwo ludzi, ktorzy sa bankowi winni wiecej niz wynosi wartosc ich nieruchomosci. Ma to miejsce z dwoch powodow glownie, albo kupili dom kiedy ceny byly wysrubowane i mieli niewielki (albo i zaden) wklad wlasny, albo korzystajac ze wzrostu wartosci domu, ktory kupili juz dawniej pozyczyli pod zastaw tegoz domu pieniadze na inne cele, na przyklad akcji, na ktorych stracili, albo wlasnie na rzeczy ktore traca na wartosci - nowy samochod, plazma, drogie wakacje itp. W tym ostatnim przypadku niestety klania sie konsumpcyjny charakter zycia spoleczenstwa, ktory jest jakby bardziej rozpowszechniony obecnie niz mialo to miejsce 20-40 lat temu.
Najgorzej jak ktos traktowal equity zgromadzone w domu jako zrodlo dochodu (w artykule nazwane jest to "personal welfare"). Dopoki jeszcze jest praca i bankowi placi sie procenty to pol biedy. Gorzej jak ktos zaczyna zalegac z oplatami.
Bank terotycznie moze sie tez zwrocic o nadplate roznicy miedzy wysokoscia pozyczki a wartoscia domu, ale nie wiem jak czesto w praktyce ma to miejsce.

Ewa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 17, 2008 5:42 am 
Ziutek,

Owe bomby to jak na te chwile jedynie pobozne zyczenia tych, ktorzy chca skorzystac na kryzysie i kupic bardzo tanio jakies nieruchomosci. Tymczasem, w sercu kryzysu w USA, spadaja faktycznie ceny domow i nowych mieszkan, ale juz np. starsze mieszkania wcale nie spadaja, a wrecz trzymaja sie bardzo dobrze (byl nawet jakis minimalny wzrost cen).

Zalezy wiec od tego, jakim dysponujesz budzetem. Jesli nie miales kasy, by kupic jakiekolwiek mieszkanie, to nie kupisz go rowniez teraz. Jezeli jednak kase miales, a teraz mozesz cos drozszego kupic nieco taniej, to szanse sa jak najbardziej.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 17, 2008 10:03 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): So sty 31, 2004 9:22 pm
Posty: 962
Niestety ceny nie spadaja w tanszych okolicach. Wyglada na to ALDI syndrom o ktorym ktos mi kiedys opowiadal. Jak ludzi nie stac na to co by chcieli to kupuja cos tanszego. Mieszkac i tak gdzies musza.

Spadki sie zdarzaja i to dosc drastyczne w drozszej czesci miasta, ale sa to nieruchomosci na ktore wiekszoc ludzi i tak nie stac.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn gru 29, 2008 3:39 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
Jasiek napisał(a):
Owe bomby to jak na te chwile jedynie pobozne zyczenia tych, ktorzy chca skorzystac na kryzysie i kupic bardzo tanio jakies nieruchomosci.


jest taki wiersz milosza koniec swiata... nie znam go na pamiec niestety, wiec posluzylem sie ksiazka...

"dzwiek skrzypiec w powietrzu trwa
i noc gwiazdzista odmyka.
a ktarzy czekali blyskawic i gromow,
sa zawiedzeni.
a ktorzy czekali znakow i archanielskich trab,
nie wierza, ze staje sie juz. "

kazdy widzi cos innego widzocznie... kazdy z nas jest po innej stronie barykady... zanim obecna sytacja przejdzie przez tryby tutejszego optymizmu minie troche czasu... wielu ludzi nie kupilo, coz takie zycie, ale tych ktorzy maja nieruchomosc i marza, zeby nie spadla w cenie, jest wiekszosc... jak dla mnie scenariusz upadku jest realizowany... widocznie zyjemy na innych planetach, skoro u ciebie jest inaczej... a ktos inny procz mnie czycha na twoje mieszkanie, zeby kupic je za polowe...
mowia... ze jesli wszedzie mowia o tym jakie akcje kupic, to ostatnie chwila na sprzedaz... w australii wiekszosc jest przekonana, ze ceny nieruchomosci nie moga spasc... albo spadaja teraz przez stanie w miejscu... zwykle nazywa sie to dystrybucja... ci bogaci i inteligentni, sprzedaja chciwym i naiwnym...

dla zabicia czasu

http://www.bubblepedia.net.au/tiki-index.php


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn gru 29, 2008 11:48 pm 
mmis4167 napisał(a):
Jasiek napisał(a):
kazdy widzi cos innego widzocznie... kazdy z nas jest po innej stronie barykady... zanim obecna sytacja przejdzie przez tryby tutejszego optymizmu minie troche czasu... wielu ludzi nie kupilo, coz takie zycie, ale tych ktorzy maja nieruchomosc i marza, zeby nie spadla w cenie, jest wiekszosc... jak dla mnie scenariusz upadku jest realizowany... widocznie zyjemy na innych planetach, skoro u ciebie jest inaczej... a ktos inny procz mnie czycha na twoje mieszkanie, zeby kupic je za polowe...


Masz racje, ale wylacznie z punktu widzenia spekulanta. Teraz mieszkania do tego raczej kiepsko sie nadaja. W mieszkaniach jednak takze sie mieszka, gdzies przeciez trzeba. Mialem dotad kilka mieszkan, prawie zawsze w nich mieszkalem i nigdy nie frustrowalem sie tym, ze akurat ich cena spada. A spadala wielokrotnie, przez 20 lat, kiedy w nich mieszkalem. NIedawno kupilem mieszkanie w Sydney i jestem zadowolony. W koncu moglem sie rozpakowac, moglem polozyc podloge jaka mi sie podoba, itp. I malo mnie obchodzi co bedzie z jego cena, bo nie mam zamiaru go w najblizszym czasie sprzedawac.
Kupilem, bo mam dosc wynajmu, chce miec wygode i za nia zaplacilem. BTW - w zyciu bym w tej okolicy nie wynajmowal, bo jest za droga, ale na kupno bylo mnie stac.
Oczywiscie moglem sprobowac zagrac pieniedzmi i gdybym wygral, to by mnie bylo stac na wiecej. A gdybym przegral, to nawet tego bym nie kupil. NIe myslalem kategoriami gry, zawodowo nie zarabiam na finansach, choc niezle zarabiam. Przynajmniej w mojej branzy nie zwalniaja :)

Odkad kupilem w OZ samochod, w 2006r, "stracilem" na nim jakies 3 tysiace, ale go mam, nie frustruje sie tym i z pewnoscia z niego nie zrezygnuje, dlatego ze nie drozeje. Dla mnie jest naturalne, ze place za to, co mi jest potrzebne. Uzywam, zuzywam, trace. Spekulacja to odrebna dzialka i o ile ktos z tego nie zyje, to imho obecny tak zwany kryzys niewiele do jego zycia wnosi.

Kiedys w PL ktos przed sadem argumentowal, ze zarobilem na mieszkaniu, bo kupilem za x, sprzedalem za y, gdzie y/x=2. Do dzis twierdze, ze nie zarobilem - kupilem x metrow mieszkania, miualem x metrow mieszkania i sprzedalem x metrow mieszkania. Za uzyskane pieniadze moglem z powroptem kupic y metrow mieszkania, gdzie y<x. Wiec stracilem.

Odwroc model, zobaczysz to lepiej. Przyjmij aprecjacje pieniadza, a nie spadek wartosci mieszkan. Dzis kupisz za iles, kiedys sprzedasz za iles. Za to, co uzyskasz bedziesz mogl kupic z powrotem podobne mieszkanie. Albo samochod :) Jesli uzyskasz mniej pieniedzy, to jest spora szansa, ze za mniej kupisz tyle samo. Beda wiecej warte.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 5:53 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ziutek napisał(a):
W mieszkaniach jednak takze sie mieszka, gdzies przeciez trzeba.


wlasnie ze nie trzeba... jesli cie nie stac nawet na wynajecie, bo straciles prace i masz potezne dlugi, zyjesz w samochodzie albo w namiocie poza miastem... odsylam do reportarzy bbc czy abc us dostepnych na youtube


ziutek napisał(a):
NIedawno kupilem mieszkanie w Sydney i jestem zadowolony. W koncu moglem sie rozpakowac, moglem polozyc podloge jaka mi sie podoba, itp.


to najwazniejsze, bo ani ja, ani ktos inny nie kupil go... dziwie sie tylko, ze nie rozpakowales sie wczesniej... watpie tez, ze landlord zabronilby ci polozenia podlogi jaka ci sie podoba...



ziutek napisał(a):
I malo mnie obchodzi co bedzie z jego cena, bo nie mam zamiaru go w najblizszym czasie sprzedawac.


w japoni spada juz od 20 lat o jakies 70%... moze powinienes zaczac sie martwic...


ziutek napisał(a):
Kupilem, bo mam dosc wynajmu, chce miec wygode i za nia zaplacilem. BTW - w zyciu bym w tej okolicy nie wynajmowal, bo jest za droga, ale na kupno bylo mnie stac.


ja wynajmuje. zyje bardzo wygodnie i place mniej niz mialbym to kupic... ktorys z nas mija sie z prawda... bo zwykle wynajem jest tanszy od kupna...

ziutek napisał(a):
Oczywiscie moglem sprobowac zagrac pieniedzmi i gdybym wygral, to by mnie bylo stac na wiecej. A gdybym przegral, to nawet tego bym nie kupil. NIe myslalem kategoriami gry, zawodowo nie zarabiam na finansach, choc niezle zarabiam. Przynajmniej w mojej branzy nie zwalniaja :)


mogles tez poczekac kilka czy kilkanascie lat i kupic to miejsce polowe taniej... zero ryzyka i jaka satysfakcja...

ziutek napisał(a):
Spekulacja to odrebna dzialka i o ile ktos z tego nie zyje, to imho obecny tak zwany kryzys niewiele do jego zycia wnosi.


slyszalem to kilka dni temu w tv... urywki z poczatku wyprzedazy, jakas para z torbami.. kryzys? jaki kryzys? on dotyka tych co cos maja, a my mamy tylko kredyt... ja mam prace, maz ma prace, nic sie nie zmienilo... ten tak zwany kryzys juz niedlugo zwolni z pracy setki tysiecy ludzi... statystycznie nie istniejesz, bo kupujesz za gotowke.. statystycznie kazdy ma potezne dlugi... kiedy stracisz prace, stopy moga byc zero, a ty wciaz stracisz dom... samochod, plazme....

ziutek napisał(a):
Kiedys w PL ktos przed sadem argumentowal, ze zarobilem na mieszkaniu, bo kupilem za x, sprzedalem za y, gdzie y/x=2. Do dzis twierdze, ze nie zarobilem - kupilem x metrow mieszkania, miualem x metrow mieszkania i sprzedalem x metrow mieszkania. Za uzyskane pieniadze moglem z powroptem kupic y metrow mieszkania, gdzie y<x. Wiec stracilem.


przed sadem masz prawo mowic, to co slina ci na jezyk przyniesie, jesli uwazas ze pozwoli ci to wykazac wlasne racje... w tym wypadku definicja zysku juz dawno zostala ustalona i z pewnoscia sedzia uzyl jej....


ziutek napisał(a):
Odwroc model, zobaczysz to lepiej. Przyjmij aprecjacje pieniadza, a nie spadek wartosci mieszkan. Dzis kupisz za iles, kiedys sprzedasz za iles. Za to, co uzyskasz bedziesz mogl kupic z powrotem podobne mieszkanie. Albo samochod :) Jesli uzyskasz mniej pieniedzy, to jest spora szansa, ze za mniej kupisz tyle samo. Beda wiecej warte.


modele, na ktorych sie opieram biora pod uwage wiele zmiennych... niestety dla ciebie wciaz przewiduja spadek cen mieszkan...

:)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 6:25 am 
Hehehe, no dobra, poprawiasz mi humor.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
W mieszkaniach jednak takze sie mieszka, gdzies przeciez trzeba.


wlasnie ze nie trzeba... jesli cie nie stac nawet na wynajecie, bo straciles prace i masz potezne dlugi, zyjesz w samochodzie albo w namiocie poza miastem... odsylam do reportarzy bbc czy abc us dostepnych na youtube


No, to dla mnie raczej wzorem nie bedzie. Wole w mieszkaniu, tobie to moze roznicy nie robi, wiec wynajmujesz.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
NIedawno kupilem mieszkanie w Sydney i jestem zadowolony. W koncu moglem sie rozpakowac, moglem polozyc podloge jaka mi sie podoba, itp.


to najwazniejsze, bo ani ja, ani ktos inny nie kupil go... dziwie sie tylko, ze nie rozpakowales sie wczesniej... watpie tez, ze landlord zabronilby ci polozenia podlogi jaka ci sie podoba...

WIesz, piszesz jakbys nigdy nie wynajmowal. Czytales kontrakt albo tennacy act?
A nie rozpakowalem sie, bo mi sie nie chcialo tego potem pakowac.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
I malo mnie obchodzi co bedzie z jego cena, bo nie mam zamiaru go w najblizszym czasie sprzedawac.

w japoni spada juz od 20 lat o jakies 70%... moze powinienes zaczac sie martwic...


Chyba jednak nie, mam jeszcze kilka powodow by sie nie przejmowac.
mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
Kupilem, bo mam dosc wynajmu, chce miec wygode i za nia zaplacilem. BTW - w zyciu bym w tej okolicy nie wynajmowal, bo jest za droga, ale na kupno bylo mnie stac.


ja wynajmuje. zyje bardzo wygodnie i place mniej niz mialbym to kupic... ktorys z nas mija sie z prawda... bo zwykle wynajem jest tanszy od kupna...


Moze to kwestia wymagan. Ja zawsze mialem swoje mieszkanie i to jest jedna z tych rzeczy, ktorych z powodu wyjazdu zmienaic nie chcialem. Wynajem by mnie kosztowal jakies 500/tydzien, ktore w calosci przepada. Zakup nie kosztuje mnie nic poza kasa wydana na chate.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
Oczywiscie moglem sprobowac zagrac pieniedzmi i gdybym wygral, to by mnie bylo stac na wiecej. A gdybym przegral, to nawet tego bym nie kupil. NIe myslalem kategoriami gry, zawodowo nie zarabiam na finansach, choc niezle zarabiam. Przynajmniej w mojej branzy nie zwalniaja :)


mogles tez poczekac kilka czy kilkanascie lat i kupic to miejsce polowe taniej... zero ryzyka i jaka satysfakcja...

Pominales jedno - przez te kilkanascie lat bym w nim tez nie mieszkal. Wiesz, jak mi sie cos podoba to za to place i mam, bo tak chce i w pelni akceptuje fakt, ze to pochlania moje pieniadze. Po to je zarabiam. Co mi po nich, jak ich nie wydam? Jaka jest roznica pomiedzy bogatym a biednym jesli wydaja cale zycie tyle samo? Jak juz pisalem - kupilem mieszkanie zeby w nim MIESZKAC, a nie na nim zarabiac.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
Spekulacja to odrebna dzialka i o ile ktos z tego nie zyje, to imho obecny tak zwany kryzys niewiele do jego zycia wnosi.


slyszalem to kilka dni temu w tv... urywki z poczatku wyprzedazy, jakas para z torbami.. kryzys? jaki kryzys? on dotyka tych co cos maja, a my mamy tylko kredyt... ja mam prace, maz ma prace, nic sie nie zmienilo... ten tak zwany kryzys juz niedlugo zwolni z pracy setki tysiecy ludzi... statystycznie nie istniejesz, bo kupujesz za gotowke.. statystycznie kazdy ma potezne dlugi... kiedy stracisz prace, stopy moga byc zero, a ty wciaz stracisz dom... samochod, plazme....


To mi jeszcze wyjasnij dlaczego niby strace.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
Odwroc model, zobaczysz to lepiej. Przyjmij aprecjacje pieniadza, a nie spadek wartosci mieszkan. Dzis kupisz za iles, kiedys sprzedasz za iles. Za to, co uzyskasz bedziesz mogl kupic z powrotem podobne mieszkanie. Albo samochod :) Jesli uzyskasz mniej pieniedzy, to jest spora szansa, ze za mniej kupisz tyle samo. Beda wiecej warte.


modele, na ktorych sie opieram biora pod uwage wiele zmiennych... niestety dla ciebie wciaz przewiduja spadek cen mieszkan...

:)


No, ale widzisz, a wlasciwie nie widzisz, ze teraz toi mi juz rybka. To mialo znaczenie zanim kupilem i dzialalo korzystnie. Kiedy juz kupilem, to nie dziala - obojetne jakie ceny sa, mam wciaz to samo mieszkanie! Ani mi sie ono nie kurczy, ani nie powieksza od tego. Kiedy wracam do domu, to nie widze roznicy w jego wartosci, za to czuje sie swietnie, bo wracam do mojego.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 6:37 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
mmis4167 napisał(a):


modele, na ktorych sie opieram biora pod uwage wiele zmiennych... niestety dla ciebie wciaz przewiduja spadek cen mieszkan...

:)


Z czystej ciekawosci czy moglbym sie zapytac czym sie zajmujesz zawodowo bo czesto piszesz o rozmaitymch modelach finansowych itp?

Tutaj ciut inna opinia dosc podobna do tego co powyzej napisal KzK:
http://tinyurl.com/7dh8f4

Ja podobnie jak Ziutek nie przejmuje sie ewentualnym (bo jak dotad to ceny w okolicy raczej trzymaja sie dobrze) spadkiem wartosci domu, ktory kupilem bo kupilem taki, ktory mi odpowiada i w ktorym zamierzam mieszkac czas dluzszy.

Jesli ceny wzrosna i bede chcial sprzedac to za podobna cene nabede podobny, jesli spadna i bede chcial sprzedac to sytuacja bedzie dokladnie taka sama.

Faktem z ktorym ciezko dyskutowac jest to, ze z powodu negative gearing wynajmowanie domu w Australi jest tansze niz kupno. Dziala to jednak tylko wtedy kiedy ceny nierucomosci rosna bo jesli utrzymywac sie beda na tym samaym poziomie lub spadac to oczywiste jest ze ceny wynajmu wzrosna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 7:12 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
mmis4167 napisał(a):
mogles tez poczekac kilka czy kilkanascie lat i kupic to miejsce polowe taniej... zero ryzyka i jaka satysfakcja...
....
modele, na ktorych sie opieram biora pod uwage wiele zmiennych... niestety dla ciebie wciaz przewiduja spadek cen mieszkan...
:)


A moze to zalezy od tego gdzie i co sie kupi. Ja akurat nie narzekam, bo moj dom jest obecnie wart 3 razy tyle niz za niego zaplacilam 10 lat temu. Niech sobie nawet ceny spadna o 25% procent, to ja i tak bardzo dobrze na tym wyjde.
Mnie akurat wynajmowanie jakos nie pociaga, ale dobrze ze sa tacy, ktorzy wola wynajmowac niz kupowac, bo zawsze beda pomagac splacac pozyczki tym ktorzy kupili dom/mieszkanie na investment :D.

Ewa


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL