Image Map
Teraz jest Pn maja 25, 2020 10:03 pm

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 8:10 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ewa_m napisał(a):
A moze to zalezy od tego gdzie i co sie kupi. Ja akurat nie narzekam, bo moj dom jest obecnie wart 3 razy tyle niz za niego zaplacilam 10 lat temu. Niech sobie nawet ceny spadna o 25% procent, to ja i tak bardzo dobrze na tym wyjde.
Mnie akurat wynajmowanie jakos nie pociaga, ale dobrze ze sa tacy, ktorzy wola wynajmowac niz kupowac, bo zawsze beda pomagac splacac pozyczki tym ktorzy kupili dom/mieszkanie na investment :D.

Ewa



z takim optymizmem nie straszna nam najwieksza depresja.... :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 8:14 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
Cytuj:
z takim optymizmem nie straszna nam najwieksza depresja.... :)

Tak jest, najlepiej optymistycznie do zycia podchodzic. A jak cos nie wychodzi, to traktowac to jako akurat nadarzajaca sie mozliwosc nabycia cennego zyciowego doswiadczenia :lol:.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 30, 2008 1:10 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ewa_m napisał(a):
Cytuj:
z takim optymizmem nie straszna nam najwieksza depresja.... :)

Tak jest, najlepiej optymistycznie do zycia podchodzic. A jak cos nie wychodzi, to traktowac to jako akurat nadarzajaca sie mozliwosc nabycia cennego zyciowego doswiadczenia :lol:.


that's the SPIRIT!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 2:31 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ziutek napisał(a):
WIesz, piszesz jakbys nigdy nie wynajmowal. Czytales kontrakt albo tennacy act?
A nie rozpakowalem sie, bo mi sie nie chcialo tego potem pakowac.


kiedy powiedzialem wlascicielowi mojego mieszkania, ze chcialbym wymienic (i zaplacic za) zaluzje, powiem szczerze, ze ucieszyl sie jak dziecko... podejrzewam, ze gdybym chcial polozyc podloge, tez nie robilby problemu...

a wiesz, ze we wlasnycm mieszkaniu tez nie mozesz niczego zrobic bez zgody straty?

mmis4167 napisał(a):
slyszalem to kilka dni temu w tv... urywki z poczatku wyprzedazy, jakas para z torbami.. kryzys? jaki kryzys? on dotyka tych co cos maja, a my mamy tylko kredyt... ja mam prace, maz ma prace, nic sie nie zmienilo... ten tak zwany kryzys juz niedlugo zwolni z pracy setki tysiecy ludzi... statystycznie nie istniejesz, bo kupujesz za gotowke.. statystycznie kazdy ma potezne dlugi... kiedy stracisz prace, stopy moga byc zero, a ty wciaz stracisz dom... samochod, plazme....

ziutek napisał(a):
To mi jeszcze wyjasnij dlaczego niby strace.



nie chodzilo mi o ciebie, a wiekszosc tutejszych mieszkancow... osobiscie zycze ci, zebys jej nie stracil, a nawet dostal awans i podwyzke....

ziutek napisał(a):
No, ale widzisz, a wlasciwie nie widzisz, ze teraz toi mi juz rybka. To mialo znaczenie zanim kupilem i dzialalo korzystnie. Kiedy juz kupilem, to nie dziala - obojetne jakie ceny sa, mam wciaz to samo mieszkanie! Ani mi sie ono nie kurczy, ani nie powieksza od tego. Kiedy wracam do domu, to nie widze roznicy w jego wartosci, za to czuje sie swietnie, bo wracam do mojego.


widzisz, tacy ludzie jak ty nie istnieja tutaj... nikt nie oszczedza, nikt nie kupuje za cash... to ideal naszych ojcow, do ktorego bedziemy zmuszeni powrocic szczyciej niz pozniej...
wiem, ze nie mozna mierzyc innych wlasna miara, ale ja zwykle, kiedy kupie cos i okaze sie, ze przeplacilem, jestem zly i rozczarowany, pomimo ze wciaz to mam i nie skurczylo mi sie to...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 2:52 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
szop napisał(a):
Faktem z ktorym ciezko dyskutowac jest to, ze z powodu negative gearing wynajmowanie domu w Australi jest tansze niz kupno. Dziala to jednak tylko wtedy kiedy ceny nierucomosci rosna bo jesli utrzymywac sie beda na tym samaym poziomie lub spadac to oczywiste jest ze ceny wynajmu wzrosna.


miedzy bajki nalezy wlozyc twierdzenia naciagaczy nieruchomosciowych, ze nawet jesli nieruchomosci zaczna isc w dol, to wlasciciele odbija sobie to na wzroscie rentu... ceny wynajmu i tak sa astronomicznie wysokie i spadna wraz ze spadkiem koniunktury w gospodarce... wszystko idzie w dol, koszt kredytu, codzienne ceny, nieruchomosci, place, milion ludzi ma byc niedlugo bez pracy, a rent cudownie bedzie szedl w gore?

:)


szczesliwego nowego roku

marcin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 3:15 am 
mmis4167 napisał(a):
kiedy powiedzialem wlascicielowi mojego mieszkania, ze chcialbym wymienic (i zaplacic za) zaluzje, powiem szczerze, ze ucieszyl sie jak dziecko... podejrzewam, ze gdybym chcial polozyc podloge, tez nie robilby problemu...


A widzisz, ja chcialem tylko podlaczyc zmywarke. Kazali mi zrobic projekt :)
Podlaczania bylo ze 2h, rysowania z osiem. Poddalem temat, mialem weze biegnace z kuchni do lazienki po podlodze.
Moze dlatego, ze wynajalem nowe mieszkanie, ktore wpadlo w rece banku po splajtowanym deweloperze i tak trwa do dzis, bo nikt go nie chce kupic za tyle, ile bank chce uzyskac.

mmis4167 napisał(a):
a wiesz, ze we wlasnycm mieszkaniu tez nie mozesz niczego zrobic bez zgody straty?


Wiem, ale jest dluga lista rzeczy zatwierdzonych do uzycia w unitach i te mozesz instalowac bez pytania.

mmis4167 napisał(a):
ziutek napisał(a):
To mi jeszcze wyjasnij dlaczego niby strace.


nie chodzilo mi o ciebie, a wiekszosc tutejszych mieszkancow... osobiscie zycze ci, zebys jej nie stracil, a nawet dostal awans i podwyzke....


Pytalem czemu strace chate i plazme :)

mmis4167 napisał(a):
widzisz, tacy ludzie jak ty nie istnieja tutaj... nikt nie oszczedza, nikt nie kupuje za cash... to ideal naszych ojcow, do ktorego bedziemy zmuszeni powrocic szczyciej niz pozniej...
wiem, ze nie mozna mierzyc innych wlasna miara, ale ja zwykle, kiedy kupie cos i okaze sie, ze przeplacilem, jestem zly i rozczarowany, pomimo ze wciaz to mam i nie skurczylo mi sie to...

To nie mozesz kupowac samochodow, bo traca 1/3 po wyjechaniu z salonu ani elektroniki, bo tanieje z dnia na dzien. To znaczy mozesz, ale bedziesz sfrustrowany niepotrzebnie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 3:28 am 
szop napisał(a):
Faktem z ktorym ciezko dyskutowac jest to, ze z powodu negative gearing wynajmowanie domu w Australi jest tansze niz kupno. Dziala to jednak tylko wtedy kiedy ceny nierucomosci rosna bo jesli utrzymywac sie beda na tym samaym poziomie lub spadac to oczywiste jest ze ceny wynajmu wzrosna.


Szop, chyba nadmiernie upraszczasz, porownujac w istocie koszt pozyczenia pieniedzy do kosztu wynajecia domu. To sie nijak nie ma do porownania kosztu zakupu domu. Ja twierdze, ze zakup domu jest tanszy. Dlaczego? Ano popatrz:

Wezme liczby, to bedzie konkretnie.

* wydalem 420000
* odsetki od tego wynosza obecnie okolo 4%, czyli 16800 rocznie
* z tego placilem 40% podatku, zostawalo wiec 10080 rocznie
* podzielone przez 52 tygodnie daje 193 tygodniowo
* wynajecie mieszkania w tym samym domu, to min. 480 tygodniowo, ale
- nie ma nic w ofercie
- 99% z nich jest gorszych (mniejszych o okolo 20m2, w gorszym stanie, itp)

Wiec O ILE bym dal rade cos wynajac, to bym mial gorsze za okolo 500, a tak mam 193 straconego intrestu (i idzie w dol) plus okolo 100 za council, wode i strate razem.
No to jest o 200 taniej! Dlatego na wynajecie mnie stac nie bylo, ale na zakup juz tak.
Gdybym mogl wynajac ta chate za 250pw, to byc moze bym nie kupowal.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 4:37 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Wt lip 12, 2005 6:32 am
Posty: 565
Lokalizacja: Adelaide
ziutek napisał(a):

Szop, chyba nadmiernie upraszczasz, porownujac w istocie koszt pozyczenia pieniedzy do kosztu wynajecia domu. To sie nijak nie ma do porownania kosztu zakupu domu. Ja twierdze, ze zakup domu jest tanszy. Dlaczego? Ano popatrz:

Wezme liczby, to bedzie konkretnie.

* wydalem 420000
* odsetki od tego wynosza obecnie okolo 4%, czyli 16800 rocznie
* z tego placilem 40% podatku, zostawalo wiec 10080 rocznie
* podzielone przez 52 tygodnie daje 193 tygodniowo
* wynajecie mieszkania w tym samym domu, to min. 480 tygodniowo, ale
- nie ma nic w ofercie
- 99% z nich jest gorszych (mniejszych o okolo 20m2, w gorszym stanie, itp)

Wiec O ILE bym dal rade cos wynajac, to bym mial gorsze za okolo 500, a tak mam 193 straconego intrestu (i idzie w dol) plus okolo 100 za council, wode i strate razem.
No to jest o 200 taniej! Dlatego na wynajecie mnie stac nie bylo, ale na zakup juz tak.
Gdybym mogl wynajac ta chate za 250pw, to byc moze bym nie kupowal.


Hehehe,

Oszukujesz :D :D :D

To co gdzies powyzej mmis napisal, ze nie ma ludzi kupujacych za gotowke to niezupelnie prawda bo jest ich jednak troche (moje kalkulacje wygladaly podobie).

Nie zmienia to faktu, ze zdecydowana wiekszosc kupuje na kredyt i wtedy sytuacja wyglada "ciut" inaczej.
Tak pi razy oko raty za 420k aktualnie wynioslyby jakies 580 tygodniowo plus jak piszesz 100 innych oplat i masz 680 kosztow tygodniowo i jesli koszt wynajmu to 480 tygodniowo to jednak wynajmowac jest taniej.

Pozornie i na krotka mete oczywiscie.


I z ciut innej beczki.
1. Placisz zdecydowanie za wysokie podatki.
2. 420 kawalkow za mieszkanie oraz ruch drogowy, korki itp to powody dla ktorych nawet sie nie zastanawialem nad zamieszkaniem w Sydney, Brisbane czy Melbourne. W Adelaide za ciut wiecej kupilem rewelacyjny dom (moim zdaniem oczywiscie), w dobrej dzielnicy, na sporym kawalku ziemi, z widokiem na miasto, rzeke i ocean.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 4:39 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Śr gru 01, 2004 6:38 am
Posty: 492
Lokalizacja: Melbourne
mmis4167 napisał(a):
szop napisał(a):
Faktem z ktorym ciezko dyskutowac jest to, ze z powodu negative gearing wynajmowanie domu w Australi jest tansze niz kupno. Dziala to jednak tylko wtedy kiedy ceny nierucomosci rosna bo jesli utrzymywac sie beda na tym samaym poziomie lub spadac to oczywiste jest ze ceny wynajmu wzrosna.


miedzy bajki nalezy wlozyc twierdzenia naciagaczy nieruchomosciowych, ze nawet jesli nieruchomosci zaczna isc w dol, to wlasciciele odbija sobie to na wzroscie rentu... ceny wynajmu i tak sa astronomicznie wysokie i spadna wraz ze spadkiem koniunktury w gospodarce... wszystko idzie w dol, koszt kredytu, codzienne ceny, nieruchomosci, place, milion ludzi ma byc niedlugo bez pracy, a rent cudownie bedzie szedl w gore?


A ja to tak naprawde nie wiem od czego zaleza ceny wynajmu, bo to cyba popluczyny po wielu innych cenach, wlaczajac w to ceny zakupu i koszty kredytu. A do tego jeszcze kryzys swiatowy i spadek cen wszelakich sie dodaje.
Ale mieszkac gdzies trzeba (czy to we wlasnym, czy w wynajetym) i im mniej ludzi stac na kupno, tym wiecej ludzi bedzie musialo wynajmowac. Poza tym nowe pokolenia dorastaja i nie chca mieszkac z rodzicami, czyli chetnych przybywa. A wyjechac, to wszyscy z Australii nie wyjada, bo niby dokad, skoro kryzys swiatowy jest przeciez?
Wiadomo, ze kryzys musi sie odbic na rynku mieszkaniowym tez, ale jak sie pieniedzy nie ma, to sie najpierw rezygnuje z bardziej plynnych wydatkow i uciech rozlicznych, a nie z miejsca do mieszkania.
No, ale ja sie musze pocieszac (juz sie wczesniej zadeklarowalam jako optymistka), bo ja zaleze w pewnym sensie od tych co chca wynajmowac (tzn jestem tym paskudnym landlordem :wink:).
Ewa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 5:29 am 
szop napisał(a):
2. 420 kawalkow za mieszkanie oraz ruch drogowy, korki itp to powody dla ktorych nawet sie nie zastanawialem nad zamieszkaniem w Sydney, Brisbane czy Melbourne. W Adelaide za ciut wiecej kupilem rewelacyjny dom (moim zdaniem oczywiscie), w dobrej dzielnicy, na sporym kawalku ziemi, z widokiem na miasto, rzeke i ocean.


Masz racje, tez o tym myslalem, do Sydney trafilem czystym przypadkiem. Popatrzylem jednak na oferty pracy w seeku i na kazde 100 ofert bylo jakos tak:

1. 60 w Sydney
2. 30 w Melbourne
3. kilka w Adeli
4. Kilka w Perth
5. W Darwin zadnej :)

I tyle. Pomyslalem wiec, ze skoro tu o robote najlatwiej, to zostane i bede sie meczyl. W koncu mi sie spodobalo, bo jest znosny klimat i do oceanu blisko, czego np. w Melbourne brak. Do roboty jade pociagiem 10 minut, 3 minuty ide na stacje, a pociag mam co 5 minut. Na najblizsza plaze mam 20 minut spaceru. Da sie zniesc, odzwyczajam sie od fury :)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 11:57 am 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ostatni wpis... dlugawe, ale dobre... duzo danych, malo spekulacji..

http://www.whocrashedtheeconomy.com/blog/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 1:04 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ziutek napisał(a):
* wydalem 420000
* odsetki od tego wynosza obecnie okolo 4%, czyli 16800 rocznie
* z tego placilem 40% podatku, zostawalo wiec 10080 rocznie
* podzielone przez 52 tygodnie daje 193 tygodniowo
* wynajecie mieszkania w tym samym domu, to min. 480 tygodniowo, ale
- nie ma nic w ofercie
- 99% z nich jest gorszych (mniejszych o okolo 20m2, w gorszym stanie, itp)


lubie konkrety... duzo licz, malo gadania... zaloznia sa takie, ze zarabiasz 100k, wiec realny podatek to 27% (75,001 - 150,000 17,100 + 40% of excess over 75,000, wiec 17100 + ( 25000 * 40%) = 27100), nie 40%. z 420k mozesz byc juz privat client i miec spokojnie 6% na rok. wiec
* wydales 420000
* odsteki 6% to 25200
* 27% podatku to 6804, zostawalo wiec 18400
* podzielone przez 52 tygodnie daje 355
* 100 na straty i inne czyli 455 na tydzien... spokojnie znalazbys cos....


teraz twoje mieszkanie straci w przyszlym roku 10% czyli $42000 przez 52 czyli 807 na tydzien. wiec wynajmujac za 455 zarobilbys netto 352 na tydzien... za reczne mycie naczyn w zlewie wielu by sie skusilo.... optymistyczne jest, ze w kolejnym roku te 10% spadku bedzie mniejsze ze wzgledu na wielkosc podstawy, ale sredni rent bedzie tez nizszy, wiec na to samo wyjdzie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 1:12 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ba, moglbys dolozyc te 800 do tych 455 i za 1255 wynajac cos krolewskiego... bo jako ze rynek wynajmu nieruchomosci powyzej 1000 zupelnie sie zalamal w sydney, moglbys wybrzydzac i wybierac do woli....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr gru 31, 2008 1:24 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
zeby realnie placic 40% musialbys zarabiac ponad 250k... mozesz nazwac mnie czlowiekiem z mala wyobraznia jesli na zbyt malo cie oceniam...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz sty 01, 2009 2:14 pm 
RED KANGAROO - staly bywalec

Dołączył(a): Cz sty 12, 2006 2:37 am
Posty: 579
Lokalizacja: europa
ewa_m napisał(a):
Ale mieszkac gdzies trzeba (czy to we wlasnym, czy w wynajetym) i im mniej ludzi stac na kupno, tym wiecej ludzi bedzie musialo wynajmowac. Poza tym nowe pokolenia dorastaja i nie chca mieszkac z rodzicami, czyli chetnych przybywa. A wyjechac, to wszyscy z Australii nie wyjada, bo niby dokad, skoro kryzys swiatowy jest przeciez?


to z blogu wyzej... juz wczesniej spotykalem sie z danymi o naprodukcji mieszkan, to jakos wczesniej w oko nie wpadl mi opisany tam raport...

Shortage of Houses and High Immigration will keep a floor under prices

Australia’s shortage of houses and high immigration also make up the It’s different here argument. It would be a good justification for keeping a “floor” under house prices, if only it was true. Now that the U.S. and U.K. housing is in a mess, we must distance ourselves from the reality that our housing asset bubble was bigger and with a bigger bubble comes more household debt.

But just as American’s and Brit’s were told there was a shortage of houses and subsequently found out it was complete and utter nonsense, so is true for Australia.

A quick look at the ABS data from the 2006 census suggests there is no shortage of houses. But a more thoroughly researched report has to go to EarthSharing Australia who earlier this month released a report titled “I want to live here – Vacancies in Melbourne Report”.

It reported between January and June 2008 there were 2,317 vacant properties indentified in the inner suburbs of Melbourne, representing a genuine vacancy rate of 7%. “Between the 2001 and 2006 census, Melbourne’s unoccupied dwellings increased by 18.14%. Dwelling construction outpaced population growth by 1.81%. This identification of the surplus was available to the Australian public in 2007.”

What is unique about this report is the sources of data. Not only did they use official ABS data, but also backed it up with secondary data such as household water consumption data from City West Water. Water consumption of zero or under a certain threshold indicated the premises were vacant. They also did a walk around of the local area to identify vacant premises.

Prior to this unprecedented speculative bubble, housing was an investment for yield. This required tenants to live in the properties (or at least pay rent) to get a return. When this changed to a capital gains fueled frenzy earlier this decade, investors didn’t care about yield. As long as the property appreciated in value in double digit figures, life was great. Who needed tenants – they only wreck the place. Retail yields were so low, it didn’t really matter.

The same was said for many developers. They built new apartments and townhouses, but when they couldn’t attract buyers at the prices they commanded, they didn’t worry. All they needed to do was keep the property on the books, as property only goes up. Someone will eventually come along, fall in love with it and snap it up at the crazy prices they wanted.

Now the speculative bubble has popped, everyone is heading for the exit. In my area alone, there are apartments built in 2003 which no one has ever lived in. The developers could never obtain the prices they wanted. Now it’s panic to offload the lot, flooding the market with “the shortage” of houses.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL